Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Instagram

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek

     
    Christmas_Love_Story_Julia_Biel_recenzja


    A gdyby tak wrócić do ulubionych bohaterów i sprawdzić, co u nich słychać po prawie 3 latach przerwy? Gdybyśmy mogli zobaczyć, jak przygotowują się do świąt, jak spędzają ten magiczny czas i czy wierzą w bożonarodzeniowe cuda?

    Teraz to możliwe!

    Julia Biel zabiera nas w podróż do amerykańskiego zimowego resortu, w którym nasi bohaterowie spędzają święta. I choć okolica jest iście bajkowa, to relacje w niczym nie przypominają bajki.

    To idealna historia na najbliższe tygodnie. Nie brakuje świątecznego nastroju i magicznych chwil. Julia pokazuje nam, jak ważne jest przebaczenie i udowadnia, że najpiękniejszym prezentem jest po prostu druga szansa. Po przeczytaniu "Christmas Love Story" uwierzycie w magię świąt. Przygotujcie chusteczki, bo pojawią się łzy wzruszenia.

    "Christmas Love Story" zmusza do refleksji nad tym, jak wiele jesteśmy w stanie wybaczyć i czy w ogóle jesteśmy gotowi podarować komuś drugą szansę.

    To nie jest typowa świąteczna historia. Mellerowie i ich drugie połówki z różnych powodów mają własną definicję rodziny i spędzają święta na swój sposób. Ale to jest piękne i właśnie tym będzie "Christmas Love Story" różnić się od innych zimowych powieści.

    Największą zaletą tej książki są bohaterowie. Wreszcie mamy ich wszystkich w jednym miejscu. Ella i Jonasz, Wera i Aleks, Joda i Eryk, brat Elli, a także ktoś zupełnie niespodziewany! A tak różne charaktery pod jednym dachem mogą wywołać lawinę śnieżną. 😅

    Wiem, że "Christmas Love Story" albo się kocha, albo nienawidzi. Jula dopuściła się tam niemałej zbrodni, której część osób nie może jej wybaczyć, a inni są zachwyceni obrotem spraw. Ja całkowicie odłączam się od oceny tego, co się wydarzyło i stoję z boku pełna podziwu dla sposobu, w jaki Julia wywróciła wszystko do góry nogami. Z bohatera zrobiła antybohatera. Antybohatera uczyniła ulubieńcem czytelniczek. I to jest coś dla mnie absolutnie niesamowitego! 

    Aby w pełni zanurzyć się w historię z "Christmas Love Story" należy przeczytać "Detox. Love Story".




    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
     
    Detox_Love_Story_Julia_Biel_recenzja

    Kiedy w życiu Jody wszystko przestaje się układać, postanawia uciec z Poznania do Edynburga i rozpocząć detoks od płci męskiej. Nie od dziś wiadomo, że to właśnie oni są głównym powodem komplikacji w życiu kobiet, prawda?

    Niestety, jak to w życiu bywa, Joda spada z deszczu pod rynnę, bo już na lotnisku poznaje gburowatego Eryka, a Edynburg nie wita jej z szeroko otwartymi ramionami. 

    Czytałam tę książkę kolejny już raz, a mimo to są takie sceny, które nieuchronnie doprowadzają mnie do łez. Emocji tu nie brakuje, a Julia z łatwością przekazuje je czytelnikom. Mnóstwo tu przekomarzania się, dokuczania sobie. Dialogi aż kipią od humoru, sarkazmu i inteligencji, a to wybuchowa mieszanka. Julia pierwszorzędnie wykorzystała motyw od nienawiści do miłości. 

    Nieustannie wzruszam się, czytając Detox. Jest w tej historii dużo wrażliwości. Eryk z pozoru pewny siebie facet, skrywa w sobie mnóstwo lęków. Joda nie bez powodu ucieka. Wycofuje się, gdy sytuacja robi się nieciekawa. Teoretycznie jest otoczona kochającymi ją ludźmi, ale tak naprawdę chce, żeby pokochała ją jeszcze jedna osoba, tylko jedna osoba. Jodzie niełatwo patrzy się na happy endy wszystkich dookoła, kiedy nikt nie napisał dla niej szczęśliwego zakończenia. Ale jest nadzieja, że Julia Biel chwyciła za klawiaturę i napisała ten wielki finał. Sami będziecie musieli się o tym przekonać. 

    Eryk to mój ulubiony bohater męski spośród wszystkich książek Julii Biel. Jego poczucie humoru, wrażliwość i zakompleksiona dusza działają na mnie jak magnes. Czy wspominałam, że Eryk czyta książki Colleen Hoover? Prawdopodobnie powinnam od tego zacząć recenzję. 😉

    ❗Detox to teoretycznie czwarty tom serii Love Story, ale możecie czytać to bez znajomości poprzednich tomów, ponieważ opowiada o innych postaciach. Mimo to zachęcam do poznania całej serii i historii całego rodzeństwa Mellerów. 
    To młodzieżówka, ale w Detoksie znajdziecie już sceny zbliżeń, dlatego rekomendowany wiek czytelnika to co najmniej 16 lat.

    Detox jest idealnym tytułem na wakacyjne wieczory. Bohaterowie niejednokrotnie doprowadzą Was do śmiechu, ale i białej gorączki.

    Ode mnie oczywiście cztery kostki czekolady.


    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
     
    Times_New_Romans_Julia_Biel_recenzja

    Moja ukochana książka mojej ukochanej autorki. 🤎

    "Times New Romans" to pozycja, która zapiera dech w piersiach. Przyciąga czytelnika popularnymi i lubianymi motywami jak second chance, enemies to lovers czy forced proximity, a następnie utrzymuje zainteresowanie niesamowicie wciągającą fabułą, która opisuje losy dwójki poczytnych autorów.

    Ze względu na nienawiść między bohaterami przypomina "The Spanish Love Deception". Historia dwójki autorów może przywodzić na myśl twórczość Emily Henry. Jednak mimo że Julia Biel wykorzystała popularne motywy, to uciekła przed powielaniem schematów, a jej historia jest oryginalna.

    Cechą charakterystyczną stylu Julii Biel są żarty językowe. Już sam tytuł jest pomysłową grą słów. Od pierwszych zdań widać, że mamy do czynienia z doświadczoną autorką, która mistrzowsko potrafi posługiwać się słowem. Jednym zdaniem doprowadza do śmiechu, a kolejnym już sprawia, że w oczach pojawiają się łzy wzruszenia — Julia z łatwością przekazuje emocje swoim czytelnikom.

    Biel po raz pierwszy podjęła się wyzwania napisania tak namiętnych scen i zrobiła to znakomicie. Nie są one ani wulgarne, ani nudne, co stanowi istotny atut tej książki. Niemniej jednak ta pikanteria i wiek bohaterów (26 lat) sprawiają, że "Times New Romans" polecana jest pełnoletnim czytelnikom.

    Autorka wykreowała bohaterów, którzy są dalecy od ideału, co sprawia, że stają się jeszcze bardziej realistyczni i bliscy czytelnikom. Ich błędy i lęki nadają całej historii głębi. Pokochałam tę historię z całego serca i wiem, że na jednym rereadzie się nie skończy.

    "Times New Romans" to jak dotąd najlepsza książka autorstwa Julii Biel. Po raz pierwszy od bardzo dawna oceniłam książkę 9/10. Nie mogę dać Julii 10/10, bo wiem, że stać ją na jeszcze więcej. To autorka, która każdą kolejną historią (pozytywnie) zaskakuje. A ja stale mam niedosyt twórczości Julii.

    To co? Przeczytacie "Times New Romans"? A może już jesteście po lekturze i tak jak ja, straciliście głowę dla Theo? 🤎


    Później sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz "Times New Romans" Julii Biel.

    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
    memory_almost_gone_julia_biel_recenzja

    "Memory Almost Gone" to drugi tom dylogii "Memory". W poprzedniej części Julia Biel zaskoczyła i zachwyciła licznymi anagramami. W MAG jest ich jeszcze więcej. Wydaje się, że Miała Anagramową Fazę, a literki przeskakiwały jej przed oczami.

    Ja zaś w oczach miałam łzy. Podczas lektury MAG Julia doprowadziła mnie do łez aż sześciokrotnie. Czytając tę powieść, można odnieść wrażenie, że to pewnego rodzaju pożegnanie. Autorka umieściła mnóstwo niespodzianek dla swoich wiernych czytelników (tzw. easter eggi). Bardzo chciałabym Wam o nich opowiedzieć, bo moja radość podczas odkrywania każdego kolejnego nawiązania do innej książki Biel, sprawiała, że serce szybciej mi biło. Ale nie zepsuję Wam tej przyjemności.

    Jeśli czytaliście pierwszą część, wiecie, że historia Amelii i Jonatana nie jest łatwa. Nie wydaje się też, aby czekało na nich szczęśliwe zakończenie. Próbują żyć z dnia na dzień, ale to rozwiązanie nie sprawdza się na dłuższą metę. Kiedy Jonatan odbywa staż w Nowym Jorku, Amelia odkrywa coraz więcej i jednocześnie coraz bardziej oddala się od Jonatana. Nie można nieustannie udawać, że mają przed sobą długie, wspólne, szczęśliwe życie.

    Bałam się zakończenia tej historii, bo istniało ryzyko, że albo złamie mi serce, albo będzie to przekombinowany, wymuszony happy end. Mogę Wam tylko zdradzić, że tak się nie stało, a Julia wybrnęła z klasą z tej beznadziejnej sytuacji, jaką zgotowała swoim bohaterom.

    Po drodze umieściła mnóstwo rozdzierających serce momentów, kilka wzruszających scen, znalazło się też miejsce na odrobinę pikanterii (ale bez przesady, to wciąż jest młodzieżówka) i nie zabrakło oczywiście zabaw językowych - znaku rozpoznawczego Biel.

    Książki Julii są niezwykle dopracowane, ale MAG to coś nie do opisania. Już wiecie, że w tej dylogii czekają Was zagadki do rozwiązania. Ale poza kartką i długopisem do łamania anagramów, przygotujcie też latarkę UV. Na okładce znajdziecie kilka drobiazgów niewidocznych gołym okiem. Rzucając światło UV na specjalnie oznaczone strony, zobaczycie jeszcze więcej. Nie jest to wymagane, aby poznać w pełni tę historię, ale sprawia to jeszcze więcej frajdy. 

    Ode mnie oczywiście cztery kostki czekolady.


    Poniżej sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz recenzowaną książkę.
    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
    Memory Almost Full - Julia Biel - recenzja

    "Memory Almost Full" to zupełnie nowa historia autorstwa Julii Biel i całkowicie inny rodzaj jej twórczości.

    Amelia wraca do rodzinnego domu z Nowego Jorku, a jej życie zostaje wywrócone do góry nogami. Dowiaduje się, że najbliżsi ukrywali przed nią śmierć ukochanej babci. Nastolatce trudno jest się z tym pogodzić. Co więcej - zmarła pozostawiła list dla wnuczki, w którym błaga ją o pomoc.

    To jeszcze nie koniec. W snach Amelii pojawia się zielonooki mężczyzna. I mogłoby się wydawać, że to nic dziwnego (komu nie śnią się przystojniacy?), gdyby nie fakt, że później spotyka go w rzeczywistości.

    Amelia będzie musiała odkryć nie tylko tożsamość chłopaka z jej snów, ale także dowiedzieć się, co chciała przekazać babcia.

    Czy poradzi sobie z tym, co odkryje?

    Wraz z bohaterami "Memory Almost Full" będziecie rozwiązywać zagadki, odkrywać rodzinne tajemnice i poszukiwać odpowiedzi na wiele pojawiających się pytań. Czy jesteście gotowi na tę niesamowitą przygodę?

    To, co najbardziej polubiłam w książkach Julii, to styl autorki. Zabawa słowem i żarty językowe sprawiły, że chciałam więcej i więcej od tej pisarki. Później pojawiły się emocje - w każdej kolejnej powieści autorka rozwijała swoje umiejętności wzbudzania w czytelnikach kalejdoskopu uczuć.

    "Memory Almost Full" posiada, oprócz już wspomnianych cech, zaskakujące zwroty akcji, starannie wykreowaną fabułę oraz nieprzewidywalne zakończenie. Obiecuję, że nie zgadniecie, jak potoczy się akcja tej powieści ani w którą stronę zmierza. To wielki plus - nie lubimy banalnych książek.

    Dla miłośników "The Inheritance Games", "Memory Almost Full" stanowi obowiązkową pozycję - łączy je podobny klimat i równie ciekawe zagadki oraz tajemnice. Od razu jednak przyznam, że to historia autorstwa Julii Biel bardziej mnie zaskoczyła.

    Tak, to jest fantastyka, ale nie znajdziecie tu czarów, smoków ani elfów. "Memory Almost Full" to również powieść młodzieżowa, więc gdy już ją przeczytacie, polećcie ją swojemu dziecku. Albo odwrotnie - zachęćcie mamę do lektury, bo młodzieżówki nie mają górnego limitu wieku.

    Książkę nagradzam czterema kostkami czekolady.


    Poniżej sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz "Memory Almost Full".

    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
     
    For Ever More Julia Biel recenzja


    To książka, której rereadingu nie planuję. To byłby masochizm. Julia Biel przeprowadza czytelników i bohaterów książki przez piekło. Zadaje cios za ciosem. Odbiera nadzieję na szczęśliwe zakończenie. (Napisałam te słowa przed maratonem z "Be My Ever", więc jak wiecie - ostatecznie zdecydowałam się na rereading. 😂)

    Ta powieść mnie przeczołgała. Działo się tak dużo! Kciuki bolały mnie od ich zaciskania, ale musiałam je trzymać, bo drżałam o los bohaterów.

    Narracja jest pierwszoosobowa, ale narratorów mamy aż sześcioro! SZEŚCIORO! Sześć tak różnych i tak wspaniałych postaci, za których musiałam trzymać kciuki, żeby Julia nie zesłała na nich kolejnej katastrofy. 

    Tak samo jak podczas lektury pierwszego tomu wypisałam mnóstwo cytatów. Styl Julii Biel jest nie do podrobienia. I choć wszyscy śmieliśmy się, że od niej z przyjemnością przeczytamy nawet instrukcję obsługi widelca, to ja sugeruję, aby to jednak był nóż. Julia mistrzowsko operuje nożem, zadając bohaterom cios za ciosem. Nie ma litości. 

    Więc tak - For Ever More było dla mnie emocjonalnym rollercoasterem, podczas którego okazało się, że ta piekielna maszyna nie ma ważnego przeglądu. Byłam przerażona, zła, ale ostatecznie - wszyscy wyszliśmy z tego cało.

    Zawałów nie brakowało. Julia zaskoczyła mnie kilkoma zwrotami akcji. Pamiętajcie, aby tej książki nie przekartkowywać, bo spoilery są niestety trudne do przeoczenia, nie psujcie sobie tych niespodzianek!

    Cóż mogę więcej dodać? Że nie mogę się doczekać kolejnej książki Julii? To już wiecie. Życzyłabym sobie tylko tak utalentowanych pisarzy!

    Ode mnie oczywiście cztery kostki czekolady i czekam na więcej. 🤎


    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
     
    cytaty z książek Julia Biel Be My Ever


    (...) czasem trzeba stanąć na głowie, żeby się przekonać, że nie zmienimy świata. Jedyne, co jesteśmy w stanie zrobić, to patrzeć na niego pod wybranym kątem.
    Be My Ever — Julia Biel

    I zacznę nowy rozdział życia. Albo jeśli mi się to nie uda, po prostu zamknę tę książkę. I na wszelki wypadek spalę w ognisku.
    Be My Ever — Julia Biel

    (...) niebo i piekło dzieli od siebie jedynie jedna katastrofalna decyzja.
    Be My Ever — Julia Biel

    (...) dziś ludzie nie wybaczają. Tak samo jak mamy tylko jedno życie, tak mamy u innych zwykle tylko jedną szansę. Ludzi na świecie jest tylu, że jeśli kogoś zawiedziesz, każą ci spadać i odwrócą się do ciebie plecami.
    Be My Ever — Julia Biel

    (...) zaczynałem mieć na jej punkcie niezdrową obsesję. (Swoją drogą, czy obsesja w ogóle może być zdrowa? No chyba że ktoś ma obsesję na punkcie selera naciowego).
    Be My Ever — Julia Biel

    Może nasze losy są zapisane w gwiazdach, ale nasze uczucia, emocje i doświadczenia zapisane są w bliznach. Na naszych sercach. Nasze serca są jak czarne skrzynki samolotów.
    Be My Ever — Julia Biel

    Ludzie o dobrych sercach powinni wymrzeć pierwsi. Jeśli nie potrafią odmawiać i nie znają słowa asertywność, to nic tu po nich. Przetrwają najbardziej upierdliwi.
    Be My Ever — Julia Biel

    Wiedziałem, że ludzie poranieni przez los uderzają na oślep, a najmocniej biją tych, którzy znajdują się najbliżej.
    Be My Ever — Julia Biel

    Jeśli ja byłam wrakiem człowieka, to moje serce było wrakiem serca. Powinno leżeć na dnie żołądka i dawać się zżerać kwasom.
    Be My Ever — Julia Biel

    (...) ten ruch był idiotyczny i ordynarnie słaby i gdyby to była książka, a nie rzeczywistość, recenzentki nie zostawiłyby na mnie suchej nitki.
    Be My Ever — Julia Biel

    Wyświetl ten post na Instagramie

    Post udostępniony przez Karolina | BOOKSTAGRAM (@ksiazkidobrejakczekolada)



    Przeszłość już była. Miała swoją szansę i spieprzyła wszystko koncertowo, więc aktualnie intensywnie zaprzyjaźniam się z teraźniejszością.
    Be My Ever — Julia Biel

    (...) mój ból wytropił twój ból i chce go z ciebie wyssać, uczynić swoim, żeby cię uwolnić. Widzę cię, Everlee, widzę, że dźwigasz jakiś straszny ciężar i ponieważ ja dźwigam swój, chętnie ci pomogę, bo wiesz, jestem silny i potrafię walczyć. Do końca. 
    Be My Ever — Julia Biel

    Patrzyłam na smukłe palce chłopaka wytrenowane w chwytaniu piłki i mnie za serce. W ciągu kilku tygodni zdołał to serce, które otrzymało solidny wycisk, zmusić do wysiłku. Zachęcić, by znów zabiło. Defibrylował mnie, by przywrócić mi krążenie i podarować oddech.
    Be My Ever — Julia Biel

    Matko rozmaita, dlaczego miałam wrażenie, że spierają się we mnie różne głosy donośne i potężne niczym płyty tektoniczne? Jeden domagał się dla mnie happy endu, a drugi go wyśmiewał.
    Be My Ever — Julia Biel

    Dzięki Bogu za pozory, wszyscy je lubimy. Uwielbiamy pozory, bo są wygodne jak rozchodzone buty. Lubimy poruszać się po powierzchni, bo to nie wymaga wysiłku, prześlizgiwać się między słowami, emocjami, zobowiązaniami, obietnicami.
    Żyjemy dla pozorów. A ja będę żyć tak długo, jak długo te pozory pozostaną żywe.
    Żyć. Nie umierać.
    Be My Ever — Julia Biel

    Właśnie doszedłem do wniosku, że wszystko, co robię, ma drugie dno. Z naciskiem na dno.
    Be My Ever — Julia Biel

    Zamiast zająć się życiem, tracisz czas na to, co ci wypełni ciszę po życiu, a ja zamierzam to zmienić.
    Be My Ever — Julia Biel

    To w sumie zabawne, że człowiek świetnie daje sobie radę sam. A potem pewnego dnia z siłą huraganu pojawia się druga osoba i daje ci obuchem w głowę. Ładuje się z buciorami do twojego tak zwanego życia, a ty dochodzisz do wniosku, że zaczynasz jej potrzebować.
    Be My Ever — Julia Biel

    Jeśli nie jesteście parą, to jesteście parą jełopów – wypaliła. – Przepraszam, frajerów. Nienormalnych, chorych umysłowo kretynów. Bohaterów romansu, którzy do ostatniej strony pozostają ślepi i głusi na to, co ważne.
    Be My Ever — Julia Biel

    – Ty nie chcesz być dla mnie oparciem, ty chcesz być dla mnie całym światem.
    – Pieprzyć cały świat, Everlee – odparłem – chcę być dla ciebie kosmosem.
    – Nie uważasz, że to niebezpieczne, kiedy jeden człowiek chce być dla drugiego kosmosem? Zwłaszcza kiedy ego tego człowieka ma kosmiczne rozmiary? – Jej śliczne ząbki ponownie zaszczękały.
    Kiedy jeden człowiek chce być wszystkim, zaczyna osaczać tę drugą osobę, zagłuszać jej pragnienia, odbierać jej siebie – wyszeptała z powagą.
    Uniosłem dłoń jak do przysięgi.
    – Przyrzekam, że na Drodze Mlecznej zostawię ci tyle miejsca, żebyś nigdy nie poczuła się osaczona. Nie mogę powiedzieć, że aż tyle miejsca, żebyś mogła swobodnie oddychać, bo tam nie ma czym, ale zawsze podzielę się z tobą tlenem.
    Be My Ever — Julia Biel



    Poznaj wszystkie moje ulubione cytaty z książek:
    Część I
    Część II
    Część III
    Część IV
    Część V
    Część VI
    Część VII
    Część VIII
    Część IX
    Część X
    Część XI
    Część XII
    Część XIII
    Część XIV
    Część XV
    Część XVI
    Część XVII
    Część XVII
    Część XVIII
    Część XIX
    Część XX
    Część XXI
    Część XXII
    Część XXIII

    Share
    Tweet
    Pin
    1 komentarze
     
    Be My Ever Julia Biel recenzja


    Everlee zaczyna od nowa oddalona o dziesięć stanów od domu. Z nowym imieniem, które tak naprawdę jest jej prawdziwym imieniem (to tylko brzmi tak skomplikowanie, w rzeczywistości jest dość proste). Pozostawia za sobą przeszłość i zaczyna od nowa.

    Jej współlokatorka z akademika daje jej tylko jedną radę: trzymaj się z dala od trójki futbolistów. Zgadnijcie, komu w oko wpada Everlee? Oczywiście jednemu z nich.

    Mav wygląda rewelacyjnie. Mógłby być modelem. Nie musi się wysilać, aby przyciągnąć uwagę płci przeciwnej. Jednak to tylko opakowanie. W środku kryje się wrażliwy poeta, który walczy ze swoimi demonami.

    W oczach Everlee widzi ten sam smutek, co w lustrze. Pragnie uratować dziewczynę. Tylko ona nie chce być uratowana. Nie chce żyć. Chce przeżyć.

    "Be My Ever" otwiera oczy i serca na ważne tematy. Wywołuje śmiech i dogłębnie porusza. Pozostanie w Waszej pamięci na długo po odłożeniu na półkę. To emocjonująca, pełna refleksji i ważnych tematów historia dla młodych czytelników (i nie tylko).

    Już przy pierwszym spotkaniu Biel ujęła mnie swoim językiem i stylem. Docinki bohaterów są niepowtarzalne. Zastanawiam się, jak wiele jest inspirowanych prawdziwą rozmową?

    W książce tej ważną częścią fabuły są wiersze. Nie jestem ani miłośniczką, ani znawczynią poezji, ale tomik Biel kupiłabym z przyjemnością. Zresztą — ustaliliśmy to już dawno — instrukcja obsługi widelca napisana przez Julię byłaby fascynującą lekturą.

    Książka ta jest tak dobra, że wypisałam ponad 30 cytatów. Wydaje mi się, że to jakiś rekord. Zresztą część z nich znajdziecie TUTAJ. Gdybym wypisała więcej, musiałabym przepisać całą książkę.

    Nie samymi głównymi bohaterami człowiek żyje. Bardzo często jestem zafascynowana postaciami drugoplanowymi. Tak też było w tym przypadku — aż mnie skręcało z ciekawości, co dzieje się między Ashem i Haven. Na szczęście odpowiedź czeka na mnie w drugim tomie, w którym narracja będzie poprowadzona przez cztery osoby!

    Książki pisane przez Polaków o Ameryce są często mocno naciągane. W przypadku Julii Biel opisy są tak barwne, że gdybym odwiedziła miejsca opisane w książce, powiedziałabym, że już tam byłam. Dzięki książkom Julii zwiedzam tej kraj jej oczami.

    Jedyną wadą "Be My Ever" jest jej zakończenie. Na końcu książki nie czeka czytelnika happy end a cliffhanger. W TAKIM momencie książek się nie przerywa. Jestem skłonna złożyć petycję w tej sprawie i z pewnością część z Was podpisze się pod tym wnioskiem. Zmuszanie czytelników do czekania miesiącami na drugi tom powinno być karalne!

    Julia Biel dołączyła do grona autorów, po których książki sięgam w ciemno. Nie potrzebuję żadnej zachęty, nie muszę nawet czytać opisu. Jej nazwisko jest już dla mnie gwarancją udanej lektury.

    Oczywiście "Be My Ever" nagradzam czterema kostkami czekolady i wyczekuję kontynuacji, a w międzyczasie zrobię rereading tej powieści.

    Recenzje pozostałych książek Julii znajdziesz TUTAJ.
    Cytaty z "Be My Ever" przeczytasz TUTAJ.


    Poniżej sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz "Be My Ever".

    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
    To nie jest, do diabła, love story. Skin Deep recenzja

    "To nie jest, do diabła, love story. Skin Deep" to trzeci tom serii "LoveStory" autorstwa Julii Biel. O ile dwie pierwsze części opowiadały historię Jonasza i Elli, o tyle trzeci tom skupia się na bohaterce drugoplanowej – Werze, siostrze Jonasza.

    Jako dziecko Wera została zaatakowana przez ich psa. Upływający czas zagoił rany i pozostawił blizny – nie tylko na ciele, ale i na duszy. Jej historię znają tylko najbliżsi. Dziewczyna nie pozwala się dotykać, w kontakcie z rówieśnikami jest nieco wycofana.

    Kiedy podczas spaceru staje się ofiarą napadu, nie może przypuszczać, jak wpłynie to na jej życie. Ma szczęście, bo świadkiem zdarzenia jest biegacz – Aleks. Chłopak nie tylko troszczy się o jej zdrowie, ale i odzyskuje skradzioną kurtkę. Przypadkowo odkrywa blizny Wery, a ta zamiera.

    Aleks pokazuje jej, jak wydobyć piękno ze śladów zdobiących jej ciało. Co połączy tę dwójkę?

    Zacznę od tego, że moim zdaniem jest to najlepsza część z tej serii. Historia Wery mną zawładnęła. Julia Biel przekazuje nam opowieść pełną bólu, ale i nadziei. Blizny na ciele Wery są niczym w porównaniu z tym, co dzieje się w jej głowie. Dziewczyna ma mnóstwo kompleksów, ukrywa się za ubraniami zakrywającymi każdy skrawek jej ciała. Ma żal do rodziny, że pozwalają jej się chować i nie robią nic, aby wyszła z cienia. Kiedy Aleks pojawia się w jej życiu, nie jest lekarstwem na całe zło, ale z pewnością ma coś ze słońca wychodzącego zza chmur.

    W "To nie jest, do diabła, love story. Skin Deep" znajdziemy też dobrze nam znany z poprzednich części cięty język. W recenzji pierwszej części rozpływałam się nad stylem Julii Biel niczym czekolada w letni dzień. Uwielbiam gry językowe i kilka z nich sobie wypisałam, aby się nimi z Wami podzielić, niestety większość wymaga szerszego kontekstu (jak: "twoje życie jest tusz tusz"), ale dwa cytaty muszę tutaj przytoczyć.
    – (...) Aleks obiecał, że mnie odprowadzi. (...)
    – Niech odprowadza podatki, a nie ciebie (...).

    Musiałam zaciągnąć się jodem, aby pozbyć się jadu (...)

    Czy tylko ja doceniam tak mistrzowski sposób posługiwania się językiem?

    "To nie jest, do diabła, love story. Skin Deep" przeczytałam błyskawicznie, bo nie mogłam oderwać się od lektury. Miałam ochotę czytać pod biurkiem w czasie pracy, a także podczas zajęć zdalnych. Wielokrotnie miałam motyle w brzuchu, chociaż swoim zachowaniem raczej przypominały stado dzikich zwierząt. Julia Biel znakomicie radzi sobie z wywoływaniem emocji u czytelnika. Mieliśmy ich całe spektrum: od współczucia przez złość na los aż do wzruszenia. Podczas lektury tej książki mieszają się łzy wzruszenia ze łzami ze śmiechu.

    Ja jestem oczarowana i będę wyczekiwać kolejnych książek Julii Biel, bo jeszcze nikt tak nie zachwycił mnie swoim stylem.

    "To nie jest, do diabła, love story. Skin Deep" zdobywa cztery kostki czekolady.


    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.


    A poniżej jeszcze kilka ulubionych cytatów z tej książki. :)

    Przechwytywałam jego sygnały o tym, że gdyby jego życie ułożyło się inaczej, może mógłby mi siebie dać, ale widocznie nie mógł. Całował mnie, chłonął mnie, pozwalał, żebym coraz bardziej się w nim zatracała, po czym zakręcił kurek, jakbym nie płaciła rachunków.

    Może z każdym pocałunkiem oddawałem jej po kawałeczku siebie, a może odbierałem jej po kawałeczku ją i teraz wreszcie dotarłem do punktu, w którym nie potrafiłem bez niej żyć? Nie chciałem bez niej żyć?

    Boję się ciebie. Jesteś piękna, skoncentrowana na życiu, trzymasz się z daleka od ludzi, od kłopotów, od emocji. Ty idziesz chodnikiem, ja po trawniku, ty czekasz na zielone światło, ja przebiegam przez jezdnię, ty tłumisz w sobie emocje, ja mówię prosto z mostu, co myślę o ludziach.

    Bo prawda była taka, że łatwiej byłoby mi zasypać morze, zakrzyczeć burzę albo zawrócić wiatr, niż zapomnieć o Aleksie.

    – Co ty wyprawiasz?
    – Całuję cię. Przecież nie mogę się bez przerwy z tobą kłócić.

    Pierwszy pocałunek ma moc naznaczenia człowieka na całe życie. Każdy kolejny niezależnie z kim już na zawsze będzie musiał znieść porównanie z tym pierwszym.

    Poniżej sprawdzisz, gdzie kupisz "To nie jest, do diabła, love story. Skin Deep" w najlepszej cenie.

    Share
    Tweet
    Pin
    4 komentarze
    To nie jest do diabła love story Julia Biel

    Mam wrażenie, że wszyscy już przeczytali "To nie jest, do diabła, love story", tylko nie ja. :) Ale na szczęście już nadrobiłam zaległości i mogę podzielić się swoją opinią.

    To kolejna zmiana zamieszkania Elli. Tym razem przeprowadza się z Warszawy do Poznania. Sama, choć ma 16 lat. Rodzice są zbyt zajęci swoją pracą, aby móc zająć się córką. Ciągłe podróże nie ułatwiają im tworzenia więzi z Ellą. Nastolatka jest już jednak przyzwyczajona i nie ma wobec rodziców wielkich oczekiwań. Nie zmienia to jednak faktu, że boli ją brak rodzicielskiej miłości i jest samotna, choć ukrywa to lepiej niż zawodowa aktorka.

    Nowa szkoła, nowe znajomości. Jonasz szybko wpada jej w oko. Ale, ale! To nie jest, do diabła, love story, bo Ella ma ściśle określony plan: dotrwać do osiemnastki, a następnie studiować w Stanach Zjednoczonych. Rzeczywistość napisała dla niej zupełnie inny scenariusz, w którym główną rolę odgrywa Jonasz. 

    (...) to nie jest, do diabła, love story, tylko prawdziwe życie.

    Nie lubię czytać o postaciach młodszych ode mnie, a już wyjątkowo trudno czyta mi się książkę, kiedy różnica wieku między bohaterami a mną wynosi więcej niż kilka lat. Ella ma 16 lat, Jonasz jest rok starszy, więc dzieli nas przepaść. Jednak podczas lektury "To nie jest, do diabła, love story" nie przeszkadzało mi to tak bardzo, bo główni bohaterowie są dojrzalsi, niż powinni być w swoim wieku. Gdyby ich data urodzenia nie była podana, to pewnie uznałabym, że są dwudziestolatkami, studentami.

    To, co mnie zaskoczyło już od pierwszych stron to styl autorki i bogaty język. Julia Biel mogłaby zawstydzić wszystkie autorki, których książki dotychczas czytałam. Żadna z nich nie stosowała takich porównań. Przy żadnej książce nie musiałam tak często sprawdzać znaczenia słowa w słowniku i mogę się do tego z radością przyznać. Jakie były to wyrazy? Przykładowo: olfaktorycznie (odpowiadamy sobie olfaktorycznie) czy herbicyt (potraktować herbicytem). Biel to królowa porównań. Najbardziej mi się podobały: jasne jak złote piwo pszeniczne, uważna jak sternik, czyste jak sumienie noworodka.

    Kilka połączeń wyrazowych zupełnie mnie zaskoczyło (pozytywnie), np. stwierdziłam matowo czy pocałunek na dyskotece był tylko uwerturą do dalszej części.

    Teraz rozumiecie mój zachwyt? Te dwa tomy są miodem na serce miłośników języka polskiego. 

    Podejrzewam, że to właśnie warstwa językowa sprawiła, że bohaterowie wydali mi się dojrzalsi niż ich rówieśnicy. Ale jednocześnie nie byli oderwani od rzeczywistości, bo nie posługiwali się jedynie takimi skomplikowanymi wyrazami (jak herbicyt ;)). Na porządku dziennym były dla nich wtrącenia z języka angielskiego i nierzadko też występowały wulgaryzmy, które ich urealniły.

    Zakochanie było najkrótszą drogą człowieka do autodestrukcji.

    No dobrze, ale nie mogę (chociaż bardzo bym chciała) poświęcić całej recenzji na zachwyty nad stylem i słownictwem autorki.

    Julia Biel zdradziła mi, historię Jonasza i Elli napisała z myślą o fankach mojej ulubionej serii "Wiosna koloru wiśni". Może nie śmiałam się aż tak jak podczas czytania książek Cariny Bartsch, ale dobrze bawiłam się podczas lektury "To nie jest, do diabła, love story", a potyczki słowne bohaterów były miłym urozmaiceniem mojego nudnego dnia.

    Powieści Julii Biel opowiadają nie tylko o pierwszej miłości, ale też o pogoni za marzeniami, problemach typowych dla nastolatków. Ważną rolę odgrywa również wątek skomplikowanych relacji z rodzicami.

    Może nieco brakuje mi do zachwytów, bo chwilę zajęło mi wciągnięcie się do świata młodszych bohaterów, to jednak spędziłam kilka przyjemnych godzin z Ellą i Jonaszem. Powieść tę polecam głównie nastolatkom, bo starsi mogą mieć, tak jak ja, początkowe trudności ze wkręceniem się w fabułę. Choć wydaje się, że już wystarczy moich komplementów dotyczących języka, to jeszcze raz to powtórzę: pod względem językowym i stylistycznym, to najlepsza książka, jaką czytałam. 

    "To nie jest, do diabła, love story" nagradzam trzema kostkami czekolady.


    Za egzemplarze recenzenckie dziękuję autorce, Julii Biel.

    Jeśli macie w planach zakup dwóch tomów "To nie jest, do diabła, love story", zachęcam do sprawdzenia w tabelce poniżej, gdzie znajdziecie te książki w najlepszej cenie. :)
    Share
    Tweet
    Pin
    4 komentarze
    Starsze Posty

    Polecany post

    Bookstagram. Jak zacząć?

    2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (244)
    • Literatura młodzieżowa (94)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (38)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (14)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Moje ulubione cytaty z książek (I)
      Ponieważ na moim Instagramie zdjęcia z cytatami są Waszymi ulubionymi postami, postanowiłam podzielić się z Wami jeszcze większą ilości...
    • Fale i echa
      Jej życie jest pełne lęku przed śmiercią. Jego życie jest pełne śmierci. Nina ma 21 lat i studiuje w Warszawie pedagogikę wczes...
    • Córka gliniarza
      Indy wpadła w prawdziwe tarapaty. Strzelanina pod jej księgarnią nie wróży niczego dobrego. Jej pracownik zgubił torbę pełną brylantów,...

    Archiwum

    • ▼  2026 (10)
      • ▼  września (1)
        • Cinnamon Spice Inn. Miłość może być najsłodszą z p...
      • ►  sierpnia (2)
      • ►  lipca (2)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  kwietnia (2)
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (54)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (7)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Instagram

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates