Kiedy odszedłeś

Bo wcale nie czuję, że żyję. W ogóle nic nie czuję. (...) Nie dałeś mi, do cholery, żadnego życia, prawda? Nie bardzo. Po prostu zniszczyłeś moje dawne życie. Rozwaliłeś je w drobny mak. I co mam z teraz zrobić z tym, co zostało? Kiedy w końcu poczuję... (...) Pieprz się, Will - szepczę. - Jak mogłeś mnie zostawić.
Kiedy odszedłeś

Większość z nas czytała "Zanim się pojawiłeś" bądź oglądała ekranizację tej książki. Louisa Clark opiekuje się niepełnosprawnym Willem, jest zatrudniona, aby spędzać z nim dnie, rozmawiać z nim, zaprzyjaźnić. Ale przede wszystkim jej pracodawcy chcą, aby ta dziewczyna przywróciła ich synowi sens życia. Will jednak podjął decyzję o śmierci w jednym z zagranicznych ośrodków. Pół roku, które Louisa spędza praktycznie całe z Willem, jest wystarczające, aby zakochali się w sobie. I gdy wszyscy mają nadzieję, że ta miłość ocali Willa, nadchodzi czas na wykonanie zabiegu w ośrodku, a on zostawia swoich bliskich i zrozpaczoną Louisę.

"Kiedy odszedłeś" to kontynuacja "Zanim się pojawiłeś". Ukazuje losy Louisy po śmierci Willa. Jej życie nie jest kolorowe. Wciąż ciężko pogodzić się jej z odejściem ukochanego. Nie potrafi zaakceptować jego wyboru. Jednak obiecała mu, że będzie żyć pełną piersią, co próbuje wykonać.

Nic nie zrobiłam. Minęło ponad półtora roku, a ja nie zrobiłam nic poza sprzedawaniem drinków w dwóch różnych krajach i użalaniem się nad sobą.
Kiedy odszedłeś

Każdego wieczoru Louisa wchodzi na dach i chodzi po jego krawędzi. Wtedy też rozmawia, czy raczej krzyczy do Willa, obwinia go za zniszczenie jej życia. Podczas jednego z takich wieczorów spada z dachu bloku. Trafia do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Cudem udało jej się przeżyć. Tam też poznaje Sama - ratownika medycznego.

Dziewczyna zapisuje się na terapię dla osób w żałobie. Ma nadzieję, że jej to pomoże, jednak po pierwszym spotkaniu jest zniechęcona.

Jak ci obcy ludzie mogliby zrozumieć, czym Will i ja byliśmy dla siebie przez ten czas? Jak mogłabym im wyjaśnić to, jak w lot się rozumieliśmy, nasze żarty dla wtajemniczonych, nagie prawdy i bolesne sekrety? Jak miałam przekazać im to, jak te kilka miesięcy zmieniło mój sposób patrzenia na wszystko? To, jak Will przemodelował mój świat tak całkowicie, że bez niego nie ma on najmniejszego sensu?
Kiedy odszedłeś

Wtedy w jej życie wkracza szesnastoletnia dziewczyna, która podaje się za córkę Willa. Louisie ciężko jest w to uwierzyć. Rozmawia z matką nastolatki i okazuje się, że Will nie wiedział, że ma córkę. Louisa żałuje, że nie dowiedział się tego za życia, może córka stałaby się powodem, aby odwołać zabieg?

Czasami mi się wydaje, że chyba wyolbrzymiam to, co było między mną a Willem. No bo na przykład jak to możliwe, że tak bardzo kogoś pokochałam w takim krótkim czasie. I te wszystkie rzeczy, które o nas myślę - czy my naprawdę czuliśmy to, co pamiętam? Im bardziej się od tego oddalamy, tym bardziej to pół roku zaczyna mi się wydawać jakimś dziwnym... snem.
Kiedy odszedłeś

Życie Louisy się komplikuje. Zamieszkuje z nią córka Willa, która sprawia same problemy. Louisa spotyka się z Samem, jednak boi się otworzyć na nową znajomość. Obawia się kolejnego zranienia. A poza tym wciąż nie pogodziła się ze śmiercią ukochanego. W dodatku w domu rodzinnym Louisy wszystko się sypie, małżeństwo jej rodziców przechodzi kryzys. W tym samym czasie dziewczyna dostaje propozycję fantastycznej pracy - w Nowym Jorku.


- Rozwód? Jestem porządną katoliczką, Louiso. My się nie rozwodzimy. Po porostu każemy naszym mężom cierpieć przez całą wieczność!
Kiedy odszedłeś

Czy Louisa odważy się żyć własnym życiem? Czy zastosuje się do rad i wskazówek Willa? Czy już zawsze będzie odrzucała wszystkich mężczyzn ze strachu przed ponownym zranieniem? A może Louisa podejmie odważną decyzję i ucieknie na drugi koniec świata w poszukiwaniu szczęścia?

Niekiedy miałam wrażenie, że wszyscy brodzimy po kolana w cierpieniu i nie chcemy przyznać się przed innymi, jak daleko zabrnęliśmy, albo że wręcz toniemy.
Kiedy odszedłeś

Kiedy czytałam "Zanim się pojawiłeś" a następnie oglądałam ekranizację, zastanawiałam się, skąd biorą się te wszystkie pełne zachwytów recenzje. Mnie ta książka nie powaliła na kolana. Możecie powiedzieć, że jestem nieczuła, ale nie wylałam ani jednej łzy czytając tę historię. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że ma ona kontynuację postanowiłam dać tej autorce drugą szansę. I tak ponownie się zawiodłam. Obiecywano mi historię, która mnie wzruszy do łez. Przebrnęłam przez tę książkę i postanowiłam, że ostatni raz zaufałam Jojo Moyes. Niestety. Książka jest w porządku, nie ma fajerwerków, ale nie sprawiła też, że po jednym rozdziale zrezygnowałam z czytania. Chciałam dowiedzieć się, jak potoczą się losy Louisy, dlatego nie mogę całkowicie skreślić tej pozycji. Znalazłam też tam kilka zabawnych i kilka wartych zapamiętania cytatów. "Kiedy odszedłeś" zdobywa dwie kostki czekolady.

- No, byłem ciekawy, co twoim zdaniem się między nami dzieje.
- To brzmi jak zadanie z matematyki.
Kiedy odszedłeś

Może zainteresuje Cię również

98 komentarze