Czytelnicy polecają świąteczne książki


Za cztery tygodnie wigilijny wieczór, warto więc zadbać o świąteczny nastrój, a to zadanie książek o tematyce bożonarodzeniowej. Owszem, można je czytać w pozostałych miesiącach roku. Przypomina mi to jednak słuchanie "Last Christmas" w lipcu. Jest przyjemnie, ale brakuje magii. A właśnie o tę magię nam chodzi. Chcemy, aby okres przedświąteczny był dla nas radosnym oczekiwaniem. Zapalamy lampki, przyrządzamy sobie gorącą czekoladę i pieczemy pierniczki. Brakuje nam tylko dobrej świątecznej książki. Po przeczytaniu tego posta (oraz drugiego, który ukaże się dokładnie za tydzień, 3 grudnia) będziecie uzbrojeni w bożonarodzeniowe powieści na kilka kolejnych lat.


Poznajcie moich odważnych czytelników, którzy postanowili podzielić się z Wami swoimi ulubionymi książkami utrzymanymi w świątecznym klimacie. Klikając w imię czytelniczki, przeniesiecie się na jej Instagrama. Na swoich kontach dziewczyny poruszają też tematykę książkową, zajrzyjcie do nich.


Za tydzień swoje rekomendacje przedstawią moi ulubieni blogerzy książkowi.







Nie wiem czy zauważyliście, czy może to tylko moje mylne wrażenie, ale z roku na rok pojawia się co raz więcej powieści w klimacie świątecznym. Jeśli tak jak ja należycie do typu ludzi "opornych" i nadmiar pozycji skutecznie zniechęca Was do sięgnięcia po ten rodzaj literatury, może skusicie się na coś odrobinę innego?

     Książką "Ominąć święta" John Grisham popełnił mały, lecz bardzo udany skok w bok. Myślę, że znakomita większość z Was tę opowieść zna, jeśli nie z literatury, to przynajmniej z adaptacji telewizyjnej, która jest równie zabawna i zaskakująco wierna oryginałowi. Małżeństwo Kranków- Nora i Luter, mieszkańcy spokojnej uliczki w typowym amerykańskim mieście, zostają sami w okresie świątecznym. Ich córka Blair wyjechała na rok do Peru z ramienia Korpusu Pokoju. Pierwsze święta bez dziecka wydają się być pozbawione sensu. Wtedy właśnie Luter wpada na iście diaboliczny plan- a gdyby tak nie wyprawiać świąt? Zamiast marnować czas i pieniądze na wystawne przyjęcia i niepraktyczne prezenty, wykupuje rejs po Karaibach. Okazuje się jednak, iż łatwiej powiedzieć niż zrobić. Z każdym kolejnym dniem Krankowie odczuwają co raz większą presję ze strony sąsiadów, którzy nie rozumieją ich postępowania, bądź po prostu zazdroszczą im świątecznych planów. Nasi bohaterowie, mimo wielu zabawnych perypetii i incydentów dzielnie trwają przy swoim postanowieniu. Do czasu... jeden telefon zmienia wszystko... ;)

      Świetnie się bawiłam czytając "Ominąć święta", choć już nie raz oglądałam film na podstawie książki. Koncerty kolędników pod oknami Kranków, łysiejąca w trakcie jazdy choinka czy choćby malowniczy zjazd Lutra z dachu, to tylko niektóre z przekomicznych scen w tej opowieści (pozwoliłam sobie na mały spoiler, gdyż jestem pewna, że i tak znacie te fragmenty). Jednak mimo pozornie lekkiej formy, w jakiej Grisham przekazuję nam swoją historię, książka pozostawia po sobie pewną refleksje. Jak bardzo jesteśmy omotani społecznymi konwenasami? W każdym z nas jest coś z Lutra, który próbuje wyrwać się z rutyny i walczy ze sobą, by nie ulec presji otoczenia. Lecz przede wszystkim autor każe nam zastanowić się, czy w całym tym okołoświątecznym pędzie i przygotowaniach nie tracimy przypadkiem istoty Bożego Narodzenia?

      Jeśli jednak komedia to nie Wasza bajka, może skusicie się na zbiorek opowiadań? Przyznam, że na lekturę książki "W śnieżną noc" byłam namawiana dość długo, romanse to nie do końca moja bajka, do tego młodzieżówka… Zaintrygował mnie jednak sposób, w jaki trzech różnych autorów opowiedziało trzy różne historie tak, by zazębiały się i współgrały. I wiecie co? Udało im się to wyśmienicie! Dzień Wigilii, miasteczko Gracetown tonie w śniegu, który sparaliżował życie mieszkańców i skomplikował losy kilkorga nastolatków, przewijających się przez książkę. Najbardziej podobało mi się pierwsze opowiadanie autorstwa Maureen Johnson- "Podróż wigilijna". Gdy pociąg, którym podróżuje Jubilatka (przyznajcie, że to ciekawe imię) utyka w śniegu, dziewczyna ląduje w nieznanym sobie miasteczku. W Waffle House, gdzie przyszła się ogrzać spotyka Stuarta, specyficznego chłopca, który składa jej propozycję noclegu. Johnson stworzyła słodką, pełną magii świąt, humoru i uroku opowieść w sam raz do poczytania w długi, zimowy wieczór. Kolejne opowiadania podobały mi się mniej, ale Green i Myracle także dali radę, wpasowali się w nastrój i ciekawie wykorzystali znanych nam z "Podróży" bohaterów, których dzięki zgrabnemu zabiegowi Lauren Myracle finalnie spotykamy w jednym miejscu. Może są to lekko naiwne historie, może ja jestem już trochę za stara na literaturę młodzieżową, ale od powieści świątecznej wymagam przede wszystkim ciepła i zapachu choinki. Jeśli miałabym określić tę książkę jednym słowem, powiedziałabym, że jest po prostu urocza. To chyba idealne określenie. Trzech autorów, trzy odrębne, lecz zadziwiająco spójne historie  i trzy happy endy. Nie przepadam za słodkimi finałami w powieściach, ale kurczę, idą święta i nawet tak pokręceni ludzie jak ja trochę miękną ;)








Tytuł: Cicha noc
Autor: Małgorzata Rogala
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 312
Seria: Agata Górska i Sławek Tomczyk
Tom VII
Premiera: 30 października 2019

Świąteczne melodie, migoczące światełka, pięknie przystrojone drzewka, białe płatki śniegu, zakupowe szaleństwo, zapach piernika i gorąca herbata z dodatkami – tego z pewnością w tej książce nie zabraknie, a NOC wcale nie będzie taka CICHA.

Pojawi się też trup, porwanie, handel żywym towarem, prostytucja, szokujące realisty show i wstrząsające kulisy wyboru miss.
Jeśli masz ochotę na lukrową historię, dużą dawkę romantycznych chwil, przesłodzone święta i happy end – NIE CZYTAJ.

Jeśli jednak masz smaka na dużą dawkę emocji, poznanie świąt z zupełnie innej strony, szybką akcję i mnóstwo kryminalnych zagadek będzie to książka IDELANA dla Ciebie.

Mimo, że CICHA NOC to tom 7 kryminalnej serii o warszawskich policjantach Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku nie zrażaj się, każdą część można czytać osobno, ponieważ dotyczy innych spraw kryminalnych. Ale zaręczam Ci, że polubisz głównych bohaterów i z pewnością sięgniesz po poprzednie części.

Wydarzenia rozpoczynają się na kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Świąteczne przygotowania i zakupowe szaleństwo trwa w najlepsze. Jednak nie dla wszystkich będą to spokojne święta. Tomczyk leci na szkolenie do Budapesztu, a Agata wracając z lotniska znajduje w skrzynce niemiłą niespodziankę, a wkrótce potem dostaje pilne wezwanie do pracy. Wraz z Chudym zostaje przydzielona do prowadzenia śledztwa w sprawie śmierci reżysera kontrowersyjnego realisty show "Nowe życie".  A gdyby tego było mało kłopoty ma również siostra Sławka – Kinga, która zamiast romantycznego wyjazdy do Wiednia przeżywa najgorsze chwile w swoim życiu.


Cichą noc miałam okazje przeczytać jeszcze przed oficjalną premierą. Pięknie zapakowana i pachnąca świętami wywołała duży uśmiech na mojej twarzy i stała się priorytetem do przeczytania. Byłam bardzo ciekawa co słychać u Agaty i Sławka oraz jaki problem społeczny tym razem weźmie na warsztat Autorka.  Nie zawiodłam się!


W tej książce nie ma miejsca na nudę, akcja nie zwalnia tempa nawet na chwilę, serce i umysł Czytelnika zostają poruszone dogłębnie, a historia zapada w pamięć na długi czas. Zakończenie otwiera furtkę do ponownego spotkania z Agatą i Sławkiem i sprawdzenia czy Wszystkie Noworoczne Życzenia się spełniły. 

Polecam Wszystkim tym którzy nie lubią cukierkowych historii świątecznych, ale chcą przeczytać książkę ze świętami w tle, spotkać świetnych bohaterów, inaczej spojrzeć na wiele spraw i na koniec zapytać: Dlaczego już koniec?








Wieczór taki jak ten – Gabriela Gargaś

Dość długo zwlekałam z rozpoczęciem swojej literackiej przygody z książkami Gabrieli Gargaś. Pewnego dnia się odważyłam. Sięgnęłam po „Wieczór taki jak ten”. Czy było warto? Zdecydowanie, TAK!


Powieść łączy w sobie słodki posmak cynamonowych ciasteczek oraz cierpkie jak wino wspomnienia z przeszłości. Jedyna i niepowtarzalna opowieść o Świętach Bożego Narodzenia, która zostanie w Waszej głowie na bardzo długi czas. Uwierzcie mi, będziecie chcieli więcej …









Książkę: "Księga wyzwań Dasha i Lily" Rachel Cohn oraz Davida Levithana przeczytałam pierwszy raz trzy lata temu. Od tej pory czytam ją co roku w okresie świątecznym. Płynnie wskoczyła na miejsce mojej absolutnie ulubionej książki świątecznej. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej recenzji też dodacie tę pozycję do waszej tbr okresu świątecznego.

Szesnastoletnia Lily jest samotna. Sama tak nie uważa, ale jej starszy brat ciągle próbuje ją namówić na spotkania, aby znalazła swoją drugą połówkę. Tak więc, bez jej zgody zostawia czerwony notesik ze wskazówkami na półce w jej ulubionej księgarni. Jego celem jest oczywiście znalezienie idealnego chłopaka dla Lily. Jej tak samo samotny, cyniczny i sarkastyczny rówieśnik Dash znajduję notes parę dni później.


I tak zaczyna się ta piękna, wspaniała przygoda po Manhattanie ogarniętym świąteczną gorączką. Główni bohaterowie urządzają gigantyczne podchody, gdzie muszną znaleźć notes i siebie samych przy okazji. Ale jak można nawiązać kontakt i zakochać się w kimś tylko na podstawie krótkich wpisów? I jak będzie wyglądało ich pierwsze spotkanie? Czy będzie to ich największe wyzwanie?


W tej książce jest taki nastrój świąteczny, że kapcie spadną ci z nóg i zaczniesz szalenie tańczyć i śpiewać do wszystkich ci znanych piosenek świątecznych. Książka ta wprowadzi Cię w beztroskie lata nastoletnie (choć nie bez problemów). Idealne uspokojenie po ciężkim tygodniu, nie jest to trudna, a bardzo ciekawa książka od której nie sposób się oderwać. Dodatkowym bonusem jest ciekawa forma książki, gdzie na zmianę widzicie perspektywę chłopaka i dziewczyny napisaną przez dwóch różnych autorów. Musicie spróbować! 10\10 Szczęśliwych świąt!







Czytanie "W śnieżną noc" w okresie Świąt Bożego Narodzenia stało się moją małą prywatną tradycją. Ta książka doskonale pomaga mi wprowadzić się w świąteczny nastrój ( nawet pomimo świątecznych ozdób, które królują w sklepach już od listopada i pomagają nastrój świąt skutecznie utracić).

Po prostu uwielbiam przenosić się do pełnego śniegu Gracetown.
"W śnieżną noc" to zbiór trzech opowiadań autorstwa Maureen Johnson, Johna Greena  i Lauren Myracle. Tłem ich wydarzeń jest śnieżyca, która spada na Gracetown w czasie Bożego Narodzenia.
Każde z opowiadań ma swój unikatowy klimat i wyrazistych bohaterów. Uwielbiam to, że historie subtelnie się ze sobą łączą i tworzą spójną całość.

Moim niezmiennym faworytem pozostaje opowiadanie o Jubilatce. Dziewczyna nagle musi dostać się na Florydę aby spędzić Święta z dziadkami. Śnieżyca skutecznie zatrzymuje pociąg w Gracetown i Jubilatka musi całkowicie zmienić plany.


W książce znajdziemy również szaloną podróż przez zaspy z Twisterem oraz maleńką świnkę. Więcej szczegółów nie będę zdradzać, ale na koniec dodam, że opowiadania są pełne niespodzianek, uroku i... śniegu! Myślę, że są idealną, lekką lekturą na okres Świąt i zachęcam żeby się z nimi zapoznać.




Świąteczne książki mają swój niepowtarzalny klimat. Dzięki nim można poczuć święta w środku lata. I choć wybór nie był prosty, wybrałam 4 powieści, dzięki którym poczujecie świąteczną atmosferę.

1. „Anioł do wynajęcia” Magdalena Kordel

Cudowna, pełna miłości i ciepła powieść, splatająca losy kilku osób. Idealnie wprowadza w bożonarodzeniowy nastrój i przypomina, co jest ważne w tych dniach. Kim jest tytułowy Anioł? Dla mnie, to nie tylko tajemniczy „pan” w granatowej czapce, to też, a może przede wszystkim, drugi człowiek.

2. „Biuro przesyłek niedoręczonych” Natasza Socha

Zuzanna rozpoczyna pracę w biurze przesyłek niedoręczonych i choć początkowo nudzi ją to zajęcie, dzięki współpracowniczce odkrywa misję… Poznawszy treść pewnych listów chce je doręczyć do ich adresatów.

3. „Dwanaście niedokończonych snów” Natasza Socha

Ta opowieść początkowo nie przekonała mnie do siebie, jednak postanowiłam czytać dalej. Czytałam, czytałam i strona za stroną podobało mi się coraz bardziej. „Dwanaście niedokończonych snów” nie jest typową bożonarodzeniową historią. Momo, główna bohaterka, nie jest fanką Gwiazdki, a tym bardziej zimy i śniegu, prowadzi uporządkowane życie, które zakłócają sny i ciotka Regina – dodatkowy atut książki.

4. „Serce z piernika” Magdalena Kordel

Ta powieść to pierwsza część trylogii „Miasteczko”. To historia krążąca wokół zwariowanej babki Agaty i pierników, które zawodowo wytwarza Klementyna. Chociaż „Serce z piernika” porusza trudne tematy, to wprawi nas w magiczny, świąteczny nastrój.








Czasami każdy z nas ma w życiu takie momenty, kiedy potrzebuje duchowego wsparcia i miłości.
Jeśli chcecie przeczytać słowa, które trafią prosto do Waszego serca to śmiało sięgnijcie po książkę "Szczęście przy kominku" Gabrieli Gargaś. Dawno nie czytałam czegoś tak motywującego do zmiany życia na lepsze.

W książce znajdziemy historie różnych osób, które pogubiły się w pewien sposób w życiu.

Wszyscy trafiają do antykwariatu Buni, w którym życie nabiera barw.
Małżeństwo staje się trudne kiedy na świecie pojawia się dziecko. Jak nie utracić miłości do siebie? Jak przetrwać ten czas?

Kiedy jesteś rodzicem to stawiasz dobro swojego dziecka na pierwszym miejscu. Najgorzej jednak kiedy dzieci tego nie doceniają i buntują się przeciwko rodzicom. Czy zgoda zapanuje w rodzinie do Świąt?


Życie bywa trudne. Człowiek ma prawo podejmować decyzje ale czasami los sam decyduje o jego przyszłości. Kiedy w rodzinie pojawia się choroba - cierpią wszyscy. Najważniejsze to się nie załamać i dalej czerpać z życia jak najwięcej.


Miłość ma wiele znaczeń. Dla każdego objawia się inaczej. Jedni widzą ją jako coś, co uskrzydla. Drudzy mają ją za coś, co obciąża.


A czym dla Ciebie jest miłość? Zawsze jest czas na zmianę swojego życia. Ale moim zdaniem najlepszym czasem jest zima, grudzień.


Zacznij zauważać więcej w okresie przedświątecznym. Nie odwracaj wzroku i kochaj.









Natalia Sońska – „Obudź się Kopciuszku”
Alicja Zakrzewska to lekarka z powołania i pracoholik z wyboru. Jej historia rodzinna do złudzenia przypomina bajkę o Disney’owskiej księżniczce, która jeździ dynią zaklętą w karocę, za matkę chrzestną ma wróżkę, a sama gubi pantofelek uciekając o północy z przyjęcia. Czy jednak Alicja może liczyć na happy end, podobnie jak Kopciuszek? Ala nie utrzymuje kontaktów z rodziną. Stroni od najbliższych jak tylko może, również w święta. Z chęcią zastępuje wówczas swoje koleżanki na oddziale i daje się porwać wirowi pracy, który przerywa symbolicznym czerwonym barszczem, wypitym z plastikowego kubka w szpitalnej kantynie. Jest kobietą bardzo samotną, nie lubi jednak zawierać nowych znajomości i unika tłumów jak ognia. Pewnego roku ulega jednak namowom swoich przyjaciół i wyjeżdża wraz z nimi na Sylwestra do Zakopanego. Jako dziecko kochała góry, wierzy więc, że powrót do znajomego miejsca przywróci jej spokój ducha. Życie pisze jednak własne scenariusze i konfrontuje ją tam z Michałem Janikiem: przystojnym, małomównym góralem, niezwykle troskliwym i bardzo oddanym swej pracy ratownikiem TOPR. Podczas gdy Alicja jest kobietą niezwykle skrytą, Michał zaskarbia sobie przyjaźń wszystkich wokół. Czy jednak da radę otworzyć serce Ali na otaczający ją świat… i na siebie samego?

Zakochałam się w tej książce rok temu. Nie tylko dlatego, że kocham Tatry całym sercem, ale przede wszystkim dlatego, że dzięki autorce dane mi było przenieść się do miejsca, które tak mocno wryło się w moją duszę. Przewracając kolejne strony niemal czułam zapach lasu, wolności i góralskich przysmaków. Dzięki świetnie wykreowanym, realnym i niezwykle ludzkim bohaterom doświadczyłam całego wachlarza emocji: od współczucia dla Alicji, na której przeszłość odbiła się piętnem i samotnością, przez radość, gdy los w końcu zaczynał się do niej uśmiechać. Przeżywałam jej emocje, kibicując Ali jak najlepszej koleżance! Wraz z nią zauroczyłam się Michałem, nam obu serce biło jak szalone przy każdym spotkaniu z młodym góralem, a kiedy autorka posyłała go na kolejne akcje ratownicze w zasypane śniegiem Tatry, odczuwałam autentyczny strach o jego życie. Czułam się tak, jakbym była częścią ich świata, jakby moje ciche prośby faktycznie mogły się spełnić. Bardzo rzadko historie, które czytam, tak silnie na mnie wpływają. To historia o tym, by mieć odwagę sięgnąć po swoje szczęście, odnaleźć swoje miejsce na Ziemi i żyć w zgodzie z samym sobą. Nawet jeżeli wymaga to zmiany aktualnego stylu życia o 180 stopni.


Gabriela Gargaś – „Wieczór taki jak ten”

Ciepła opowieść o młodej, zaradnej i dzielnej kobiecie, Michalinie, oraz jej najbliższej rodzinie: jej babci oraz młodszym bracie, którego Miśka sama wychowuje. Historia osadzona jest w Złotkowie, małej górskiej miejscowości, w czasie na kilka dni przed Wigilią. A musicie wiedzieć, że całe Złotkowo kocha święta! Ekspedientki w sklepach przebierają się za elfy, a po ulicach miasteczka mknie prawdziwy Mikołaj w saniach. Babcia Zosia piecze piernikowe serca w swojej cukierence, a każde podwórko przystrojone jest lampkami, bombkami i kolorowymi łańcuchami. Są jednak ludzie, którzy nie lubią świąt. Kilku takich delikwentów przyjeżdża do pensjonatu Michaliny właśnie na czas świąt, by uciec od szału związanego z przygotowaniami do gwiazdki, od problemów, a czasem i od rodziny. Czy jednak nie wpadli z deszczu pod rynnę…? Przecież ani Michalina, ani tym bardziej jej kochana babcia nie pozwolą, by ich goście snuli się po miasteczku ze smutnymi minami!

Ta książka to opowieść o miłości, o poszukiwaniu szczęścia i niesamowitej sile, jaką daje rodzina. Nie jest jednak próbą wyretuszowania ludzkich błędów i słabości. Każdy z gości Michaliny nauczy Was czegoś wyjątkowego. Jest to powieść o samotności, stracie, rozczarowaniu drugą osobą. Porusza naprawdę trudne tematy, jednocześnie przywracając wiarę w drugiego człowieka oraz w magię świąt, którą nie jeden z nas mógł zatracić w biegu codzienności i komercji, jaka coraz mocniej otacza te święta. Czytałam ją 2 lata temu i była to moja pierwsza świąteczna książka w życiu. Niewiele już z niej pamiętam poza tym, jak duże wywarła na mnie wrażenie. Na tyle duże, że pod jej wpływem, po raz pierwszy w życiu, zakupiłam świąteczne ozdoby do domu. Po raz pierwszy w życiu wzruszyłam się w trakcie czytania książki. I to po pierwszych 30 stronach, jeśli wierzyć moim instagramowym wspomnieniom! Jeśli to nie jest wystarczająca zachęta do zatopienia się w tej niezwykle ciepłej lekturze, nie wiem, jak inaczej miałabym Was do niej przekonać. :)




Dziękuję wszystkim, którzy postanowili podzielić się swoimi ulubionymi świątecznymi powieściami. Na koniec mam dla Was planszę, którą możecie wypełnić i udostępnić na Instagramie. Sprawdźcie, ile z wymienianych w poście książek mieliście okazję już przeczytać. :)




Wracam za tydzień, tym razem z poleceniami blogerów!

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Ja po tym wysypie książek świątecznych w tym roku na razie mam dość. Znalazłam kilka tytułów dla siebie i na tym koniec. Jeszcze nie wiem czy będę miała czas je przeczytać w okolicach świąt.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdalena Kordel króluje również w moim prywatnym zestawieniu świątecznych książek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też polecam Kordel Magdalene

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. Miłego dnia. :)