Saga czasu przemiany. Ósme niebo

Łucja to młoda kobieta, powoli rozpoczynająca dorosłe, samodzielne życie. Nowa praca, własny samochód, wyprowadzka od rodziców. Może, nie jest tak kolorowo, jak by chciała, kredyt hipoteczny sprawia, że nie może sobie na wszystko pozwolić, ale jest zadowolona z tego, co ma i lubi swoje nieco nudne życie.


W zasadzie wszystko było w porządku, naprawdę nie miałam na co narzekać. I właśnie to mnie zastanawiało, bo w głębi duszy nie byłam w pełni szczęśliwa. Czegoś mi brakowało i nie miałam pojęcia, co to może być.

Pewnej nocy ma bardzo realistyczny sen, w którym zakochuje się w mężczyźnie. Nawet kilka dni po owej nocy nie może się otrząsnąć z wrażenia.

Łucja próbuje odnaleźć tego mężczyznę.

Dawno nie miałam tak wyjątkowego nastroju. Nic mnie nie złości, nie irytuje, nie czuję nawet głodu, mimo iż od rana zjadłam tylko jedno jabłko. Dopiero po mniej więcej dwóch godzinach zaczęłam rozumieć, co jest przyczyną wspaniałego humoru. Jestem zakochana.


A ja tęskniłam. Potwornie tęskniłam za kimś, kto nawet nie istniał. Brakowało mi cienia, bo nie było słońca, które mogłoby go rzucić. Czułam pustkę i niedosyt. Byłam niepełna, zabrano mi część mnie i nie zamierzano oddać. Na dodatek miałam wrażenie, jakby coś było nie tak, jakby brakowało jednego elementu łamigłówki, który jest niezbędny, żeby rozwiązać zagadkę.

Niespodziewanie w życiu młodej kobiety pojawia się dwóch mężczyzn, którzy są jak ogień i woda. W jej szarą codzienność wkraczają wampiry i aniołowie. Nic nie jest już jak wcześniej. Łucja musi zrozumieć, że jest częścią czegoś ważnego i odkryć, kto jest z nią, a kto przeciw niej.

Powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że jesteś wyjątkowa, bardzo ważna dla... świata. Moim zadaniem jest ciebie chronić.


Cóż. Muszę przyznać - ta książka mnie rozczarowała. Przed jej lekturą przeczytałam kilka recenzji, wszystkie były pozytywne, z opisów innych recenzentów wyczułam, że to książka dla mnie. Dlatego cieszyłam się, kiedy wydawnictwo mi zaproponowało jej zrecenzowanie. Otrzymałam powieść, wzięłam się za czytanie, ale niestety, między mną a książką chemii nie było. Jej lektura mnie nudziła. Zmuszałam się do koncentracji, kilkukrotnie musiałam cofać stronę, bo przeczytałam fragment i nic z niego nie rozumiałam. Nie polubiłam Adama - jednego z głównych bohaterów. Nie znalazłam wad, które mogłabym tutaj wymieniać. Po prostu "Ósme niebo" nie wzbudziło we mnie żadnych emocji, poza znużeniem, a szkoda, bo książka zapowiadała się naprawdę dobrze. "Ósme niebo" zdobywa dwie kostki czekolady.
Za jego uśmiechem kryje się bardzo zdradliwa dusza. Jego celem jest usidlenie ciebie i osób tobie podobnym.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Videograf.

Zainteresowała Was ta książka? Sięgnięcie po nią? Dajcie znać!

Od teraz recenzje będą ukazywały się w ŚRODY i SOBOTY. :)

Może zainteresuje Cię również

28 komentarze