Jeśli tylko...

Czas gna naprzód, nie zważając na nasze zachcianki, to pędzący ekspres, który zatrzyma się dopiero w dniu naszej śmierci . Jedyny wybór, jaki mamy, to wyskoczyć z niego wcześniej lub pędzić przed siebie, nie będąc pewnym, co czeka za rogiem.

Leila i Leo poznają się w dzieciństwie i przyjaźnią od tamtego czasu. Na kartach książki dorastają i prowadzą w końcu dorosłe życie. Zakochują się, są w związkach, ranią, są ranieni i zrywają. Takie historie są piękne, ale przewidywalne. Przecież z góry wiemy, że przyjaciele po latach zrozumieją, że są sobie przeznaczeni i powinni być razem.

Dorastaliśmy razem: zmagaliśmy się z pierwszymi miłostkami, zwierzaliśmy się sobie z każdej kłótni z rodzicami i chwaliliśmy się osiągnięciami. Była przy mnie zawsze, gdy tego potrzebowałem, nie musiałem dzwonić ani prosić, nie musiałem się nawet wysilać. W zasadzie wystarczyło, że udałem się na plaże, a ona już tam na mnie czekała (...).

Sądziłam, że wlasnie tak to będzie wyglądać.   Ale ta historia okazała się niespodzianką. Nie potoczyła się tak, jakbyśmy przypuszczali po pierwszych rozdziałach. Dobrze wiecie, że najbardziej cenie sobie oryginalność i nieprzewidywalność, więc ta książka zaplusowała u mnie.


Leila jest dziewczyną z plaży. To tylko tam Leo ją spotyka. O dowolnej porze dnia i nocy, zawsze sama, zawsze na plaży. Niezwykle piękna, mądra i wydaje się, że rozumie chłopaka bez słów. Tę dwójkę łączy niesamowita więź, nic dziwnego, że są tak sobie bliscy.

Czas dorosnąć. Leo dostaje bardzo atrakcyjną propozycję pracy. Wyprowadza się, wprawdzie jedynie 15 kilometrów dalej, ale nie będzie miał już tak wiele czasu na spotkania z rodziną i Leilą.

Nie zmieniaj się tylko dlatego, że nie wiesz, czego pragniesz. Nie bój się czuć niepewności, nie bój się pytać, nie bój się, bo zostaniesz nikim, przezroczystą plamą i wtedy znikniesz. 

Czas mija, a Leo poznaje Ninę — wyjątkowo piękną kobietę. Od razu czuje do niej pożądanie. Umawiają się na randkę, chemia jest zauważalna. Kiedy zbliża się do Niny — Leila odchodzi. Leo nic nie rozumie.

Kim tak naprawdę jest Leila? Jaki sekret skrywa? Czy miłość niesie ze sobą magię?

To nie będzie kolejna książka o miłości, jakiej się spodziewacie. To wzruszająca opowieść o dorastaniu, rodzinie i bliskich, którzy utrzymują nas przy życiu. I otaczającej nas magii, której często nie zauważamy biorąc wiele rzeczy za pewnik.

Miłość, co to takiego? Czym jesteś, o istoto bez twarzy? Zapewne kobietą, gdyż tylko kobieta jest w stanie zamieszać w głowie, doprowadzając wręcz do szaleństwa. A więc, dziewczyno z twarzą o milionie barw, jak cię zwą? Bo miłość to nie jedyne twe imię, czyż nie taka jest właśnie prawda?


To niezwykła lekcja życia. Książkę przeczytałam w dwie godziny, nie mogłam się od niej oderwać. Ta historia uświadamia wiele rzeczy czytelnikowi. Z książki można byłoby wypisać dziesiątki cytatów wartych zapisania i zapamiętania. Karolina Klimkiewicz pisze tak pięknie, że najprostsze zdanie brzmi jakoś bardziej wyjątkowo. Chce się czytać więcej i więcej, aż nagle pojawia się epilog. Zakochałam się w stylu tej autorki i w tej opowieści. Przyjemnością było jej czytanie. Polecam Wam z całego serca. A te morze będzie idealnym wspomnieniem wakacji w jesienne wieczory. "Jeśli tylko" z przyjemnością przyznaję cztery kostki czekolady.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję samej autorce - Karolinie Klimkiewicz i wydawnictwu Novae Res.


Może zainteresuje Cię również

24 komentarze