Wynajmij sobie chłopaka


Ostatnia klasa. Każdy z uczniów wie, że ten czas już się nie powtórzy. Wobec tego jedni żyją pełnią życia, bawią się, imprezują, tańczą do świtu, nie marnują ani chwili młodości. Drudzy natomiast są świadomi sytuacji, w jakiej się znajdują. Uczą się od rana do późnych godzin wieczornych. Robią wszystko, aby dostać się do wymarzonej uczelni i spełnić swoje plany. To właśnie w tej drugiej grupie znajduje się główny bohater książki "Wynajmij sobie chłopaka". 

Brooks Rattigan jest naprawdę zdecydowany. Jego celem są studia na jednej z najlepszych uczelni i nie zawaha się przed niczym, by to osiągnąć. Każdego dnia spędza długie godziny na nauce do egzaminów. Sporą część wolnego czasu zabiera mu praca, dlatego to, co się wydarzyło, wydawało mu się dobrym pomysłem. Stając się "chłopakiem do wynajęcia" zarabiał w jeden wieczór tyle, co dotychczas w tydzień. Miał o wiele więcej czasu na ćwiczenie do testów SAT. To wszystko zaczęło się od dobrych zamiarów.

Kiedy Brooks słyszy, że potrzebna jest partner na bal jednej z dziewczyn, bez wahania się zgadza. Potem jego telefon nie przestaje dzwonić, a on ma zajętą każdą sobotę. Załamani rodzice błagają go, by zabrał ich córeczki na wymarzony bal, co oczywiście sowicie mu wynagrodzą. Kwota, którą ma odłożoną na studia, rośnie w oczach. Tylko, czy Brooks nie pogubił się nieco?

Gdy poznał Celię, nie wiedział, jak bardzo ta dziewczyna namiesza mu w życiu. Celia nie chciała iść na bal. To było spełnienie marzeń jej rodziców, nie jej. Jest złośliwa i wkurzająca. Brooks ma nadzieję, że nigdy więcej jej nie zobaczy. 

Ale to dzięki Celii poznaje Shelby — idealną, zabawną, bogatą dziewczynę. Zupełnie nie z jego ligi. Brooks coraz bardziej udaje kogoś, kim nie jest. Żyje życiem, które do niego nie należy. Wstydzi się swojego oddanego przyjaciela, ukrywa, skąd pochodzi, żałuje, że nie jest bogaty, że nie należy do elity. Młody chłopak prowadzi podwójne życie.

Po "Wynajmij sobie chłopaka" nie oczekiwałam wiele. Podejrzewałam, że będzie to całkiem przyjemna młodzieżówka i faktycznie tak było. Książka zapewne będzie cieszyć się popularnością ze względu na film Netflixa "The perfect date", w którym występuje Noah Centineo oraz Laura Marano. 

Presja, stres przed egzaminami jest dobrze znana każdemu uczniowi. Przykład Brooksa pokazuje, że nie można z niczym przesadzać. Nie powinniśmy żyć jedynie sprawdzianami. To nie one wyznaczają naszą wartość.

To samo tyczy się pieniędzy. Bogate życie zafascynowało Brooksa. Chłopak szybko stwierdził, że ich życie jest o wiele łatwiejsze i znacznie przyjemniejsze. Nie zauważał, że każdy człowiek, bez względu na stan konta zmaga się z własnymi problemami. 

W tej książce poruszony jest też wpływ rodziców na życie ich dzieci. Autor pokazuje, że rodzice są skłonni zapłacić każdą kwotę, by ich nastoletnie pociechy poszły na bal z przystojnym chłopcem. Nieobecność na tej wyjątkowej imprezie rzuciłoby przecież cień na przyszłość dziecka.

Podsumowując - "Wynajmij sobie chłopaka" jest lekką, przyjemną książką, która z pewnością przypadnie do gustu nastolatkom. Nie oczekujcie od niej zbyt wiele, a spędzicie z nią miły wieczór. Nie zaskakuje oryginalnością, nie wychodzi poza schemat, dlatego nie mogę nagrodzić jej maksymalną oceną.

Przyznaję trzy kostki czekolady.
Premiera 15 maja.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Czeka jeszcze na mojej półce, ale spodziewam się właśnie po prostu miłej lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam w planach lektury tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że po tę książkę nie sięgnę, ale za to film mam zamiar obejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)