The brightest stars. Pożar zmysłów


Karina wychowała się otoczona przez żołnierzy. Każde z ich mieszkań znajdowało się na terenie bazy. Jej ojciec był na czterech misjach w Afganistanie. To ukształtowało jej charakter. Wraz z bratem bliźniakiem przysięgli sobie nigdy nie zaciągnąć się do armii.

Teraz dwudziestolatka mieszka w małym, ale własnym domu, pilnie potrzebującym remontu. Pracuje jako masażystka w pobliskim salonie masażu, gdzie pomaga zrelaksować się żołnierzom. To właśnie tam poznaje Kaela, żołnierza w jej wieku, o magnetycznym spojrzeniu i milczącym usposobieniu. Chłopak jest znajomym przyjaciółki Kariny, więc kiedy dowiaduje się, że potrzebuje pomocy, pozwala mu przenocować kilka razy w jej domu.

Cichy sposób bycia Kaela wpływa na Karinę kojąco. Rozmawiając z nim, czuje się, jakby pisała pamiętnik. Chłopak nie ocenia jej, nie porównuje, jedynie słucha. Każdego dnia poznają się coraz lepiej i darzą się większą sympatią.

Niestety na wierzch wychodzą tajemnice i powiązania, które szybko rujnują całą relację.

Najjaśniejsze gwiazdy spalają się najszybciej, musimy więc je kochać, dopóki możemy.

Tak naprawdę trudno jest opisywać fabułę tej książki, bo tak naprawdę nic się tam nie wydarzyło. Pierwszy tom tej serii jest niczym wstęp, na rozwinięcie niestety będziemy musieli dłużej poczekać. Anna Todd ledwie zdążyła wprowadzić czytelnika w wykreowany przez siebie świat, a tu nagle ostatni rozdział dobiega końca. Muszę przyznać, że tak szybkie zakończenie pierwszej części mnie zaskoczyło, bo tak naprawdę akcja zaczynała się dopiero powolutku rozkręcać. Pierwszy tom powinien wciągnąć na tyle, bym z wytęsknieniem oczekiwała kontynuacji. Niestety to się nie udało.

Czytałam kilka recenzji tej książki i większość porównuje ją z serią "After", która przyniosła autorce ogromną popularność. Jestem z tego pokolenia, które historię Hardina i Tessy czytało jeszcze na Wattpadzie, a później szalało na punkcie każdego wychodzącego tomu. Minęły lata, Todd rozpoczęła kolejną serię. Porównania są tutaj naturalne. Moim zdaniem W "Afterze" działo się zdecydowanie więcej i w tej kwestii "The brightest stars" wypada blado. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę styl autorki oraz postacie, wątki, to moim zdaniem nowa seria może w ostatecznym rachunku wyjść znacznie lepiej.

Widać, że Anna Todd dopracowała postacie i zamiast naiwnej młodej Tessy i znudzonego Hardina, mamy Karinę, która mocno walczy o swoje oraz Kaela, który w wieku dwudziestu lat przeszedł więcej niż nie jeden dorosły. Cieszę się, że autorka nie popełniła tych samych błędów.

Sam pomysł na fabułę jest wart docenienia. Militarny wątek jest ogromną częścią tej książki, a że nie często spotykam się z tą tematyką w powieściach, jest to miła odmiana.

Myślę, że sięgnę po kolejne tomy tylko ze względu na chęć sprawdzenia, czy faktycznie akcja się rozkręci i zacznie coś się dziać. Niestety pierwsza część wypada kiepsko właśnie ze względu na brak wydarzeń, które by nieco rozruszały akcję.

Ciekawe jest też, że może i akcji jako takiej nie ma za bardzo, to jednak Anna Todd pospieszyła się za bardzo w budowaniu relacji między naszymi głównymi bohaterami. Ile oni się znali? 2 tygodnie? Wydaje mi się, że akcja pierwszej części nie trwała dłużej niż te 14 dni. A Kael i Karina od nieznajomych przeszli po bardzo zaawansowany poziom znajomości. Czy tylko ja uważam, że to za szybko?

Jak widzicie, Anna Todd błędów się nie wystrzegała, ale są duże szanse na to, że seria "#STARS" będzie na wyższym poziomie od "Aftera". Gołym okiem widać, że styl autorki dojrzał, dzięki czemu nowa seria może okazać się sukcesem. Chyba że czytelnicy pierwszego tomu będą zbyt znudzeni, by sięgnąć po kolejne, a niestety takie ryzyko istnieje.

"The brightest stars" nagradzam dwiema kostkami czekolady.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak.

Może zainteresuje Cię również

1 komentarze

  1. Czytając opis na początku aż sama byłam zaintrygowana. Teraz jestem w kropce. W sumie chętnie bym przeczytała, ale chyba wolę bardziej dynamiczne książki :/ Pewnie moja ciekawość i tak weźmie górę nad rozumem i prędzej czy później książka wpadnie w moje ręce :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)