Współlokatorzy


"Współlokatorzy" to jedna z tych książek, które obecnie wyskakują nam nawet z lodówki. Nie będę oryginalna, u mnie też pojawi się ten tytuł, a to wszystko dlatego, że opis "Współlokatorów" naprawdę zachęca do sięgnięcia po tę powieść. Ale czy naprawdę warto?

Tiffy potrzebuje taniego mieszkania w Londynie na już. Jej były chłopak kazał jej się wyprowadzić, a do tego zapłacić czynsz za trzy ostatnie miesiące. Ta beznadziejna sytuacja, w której się znalazła, sprawia, że młoda kobieta długo się nie zastanawia, gdy widzi dość nietypowe ogłoszenie. Świetna lokalizacja, czynsz, na jaki może sobie pozwolić, mieszkanie też prezentuje się obiecująco. Jest tylko jeden haczyk. Mieszkanie jest dostępne dla Tiffy tylko między 18:00 a 9:00 rano. W pozostałych godzinach będzie je zajmować Leon.

Leon ma 27 lat i pracuje na oddziale paliatywnym na nocną zmianę. Potrzebuje pieniędzy, by pomóc swojemu bratu. Tylko dlatego jest skłonny zamieścić takie ogłoszenie i zaoferować obcej osobie dzielenie się własnym łóżkiem. On będzie zajmować je podczas dnia, ona — nocą.

Zapracowany Leon nawet nie ma czasu, by spotkać się ze swoją współlokatorką. Wszystkie formalności dopełnia za niego jego dziewczyna, co sprawia, że Leon i Tiffy nigdy się nie widzieli. Ich mieszkanie razem wygląda komicznie — Tiffy wypełnia całe mieszkanie niezwykłymi ubraniami oraz przedmiotami. Nasi bohaterowie wymieniają między sobą karteczki z wiadomościami i jest to jedyny ich sposób kontaktu.

Ta sytuacja jest absurdalna. Sprawdź, do czego może doprowadzić dzielenie łóżka z osobą, której nigdy nie widziałeś na oczy!

Czy kiedykolwiek tak bardzo nie mogłaś się doczekać przeczytania jakiejś książki, że miałaś problem, by ją zacząć?

Mam wrażenie, że ten cytat opisuje idealnie tę książkę. Czekałam na nią długo, a kiedy w końcu ją przeczytałam, miałam mieszane uczucia.

O "Współlokatorach" obecnie krążą same pozytywne opinie. To sprawia, że moje oczekiwania co do tej książki były naprawdę wysokie. Nie zawiodłam się, bo "Współlokatorzy" to naprawdę pomysłowa i pełna humoru opowieść, ale jednak miałam pewien niedosyt. Powieść ta jest wychwalana na każdym kroku, a dla mnie to była udana i naprawdę kreatywna książka, ale tytuł ten nie stanie się moim ulubieńcem 2019 roku.

To wielowątkowa powieść, znajdziemy tam historię wojennej, homoseksualnej miłości, Poznajemy też losy dziewczynki chorej na białaczkę. Dzięki Tiffy zagłębiamy się w wydawniczy świat, ponieważ nasza główna bohaterka pracuje w małym wydawnictwie. Autorka pokazuje nam kilka odcieni miłości. Mamy tutaj uczucie, które sprawia, że nie widzimy niczego poza drugą połówką. Nie zauważamy jej negatywnego wpływu na nasze życie. Ale mamy też miłość, która pojawia się niepostrzeżenie, taka, której nikt się nie spodziewał.

Czy polecam Wam tę książkę? Oczywiście. Obiecuję, że będziecie się przy niej dobrze bawić. Czy jest to najlepsza powieść 2019 roku, jak wielu czytelników twierdzi? Dla mnie nie, ale gusta są różne.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Może zainteresuje Cię również

6 komentarze

  1. Książka zainteresowała mnie już w momencie zapowiedzi, więc na pewno, będzie miała ze mną swojej 5 minut. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie zaciekawił niebanalny pomysł na fabułę :) i choć nie sięgam po romanse, to z chęcią po ten tytuł sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka, czytałam ją i również polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też ciągle ta książka gdzieś wyskakuje i nie wiem, czy moje wymagania nie przerosłyby jej, ale może kiedyś się przekonam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do mnie ta książka raczej nie przemawia, ale to prawda, że nawinęła mi się w Internecie już nie jeden raz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja poczekam, aż opadnie kurz wokół niej i trochę o niej zapomnę :) Wtedy najlepiej czytać takie powieści, które pojawiają się w mainstreamie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)