DANCE, SING, LOVE. W RYTMIE SERC

Długo kazano nam czekać, ale wreszcie nadchodzi. Premiera drugiego tomu serii DANCE, SING, LOVE oficjalnie już w lipcu, ale książkę można było zakupić na Warszawskich Targach Książki, dlatego ja swój egzemplarz mam na półce.

Livia ma za sobą tragiczny wypadek. Jako jedna z niewielu osób przeżyła zamach na lotnisku. Płonęła żywcem, ale opanowanie Jamesa uratowało ją. Wyszła z wypadku z licznymi poparzeniami, jej kariera tancerki stanęła pod dużym znakiem zapytania.

Żyłam. Dostałam od losu drugą szansę i zamierzałam z niej skorzystać, nawet jeśli moja kariera tancerki była prawdopodobnie zrujnowana.

Życie Livii zmieniło się o 180 stopni. Nie jest w stanie tańczyć. Nie przypomina już dawnej siebie. James odsunął się od niej, a ona martwi się, że to z powodu licznych ran i blizn. W dodatku były chłopak Livii mści się na niej w okrutny sposób, co odbija się jeszcze bardziej na jej wizerunku. Wcześniej nie mogła tańczyć z powodu uszkodzeń ciała, teraz wszyscy się od niej odwrócili, a zleceń brak.

To zdecydowanie najgorszy okres Livii. Czy dziewczyna będzie wystarczająco silna, by podołać trudnościom, jakie stawia przed nią los? Czy James i Livia przetrwają próbę, na jaką wystawiony będzie ich związek?


W drugim tomie DANCE, SING, LOVE dzieje się naprawdę dużo. Chciałabym powiedzieć, że więcej niż pierwszym, ale to nieprawda. Jeśli czytaliście pierwszą część, to wiecie, że tak naprawdę można byłoby ją podzielić na trzy tomy, a wydarzeń wbijających w fotel czytelnika nie brakuje. Tak samo jest w "W rytmie serc". Bałam się, że autorce zabraknie pomysłów na fabułę, ale te obawy były niepotrzebne. Layla Wheldon świetnie sobie poradziła i utrzymała moje zainteresowanie losami Livii i Jamesa.
Bardzo podoba mi się, że na każdej stronie tej książki znajdziemy odpowiednią do chwili piosenkę. Można sobie ją włączyć i jeszcze lepiej wczuć się w klimat.

Już w pierwszym tomie obserwowaliśmy zmianę bohaterów, ale to w drugiej części pod wpływem wielu negatywnych wydarzeń, a może po prostu wyzwań od losu, Livia i James dojrzewają, tak samo, jak ich uczucia. Powiedziałabym, że to wszystko, przez co muszą, przejść sprawia, że ta dwójka tak naprawdę dorasta i staje się dojrzałymi ludźmi. To nie jest już rozkapryszona gwiazdka i zagubiona tancerka.

W DANCE, SING, LOVE znajdziecie momenty wzruszające, wywołujące łzy, ale także sceny zabawne, które spowodują u Was śmiech. Nie brakuje też sytuacji, gdzie po prostu jesteśmy zirytowani zachowaniem bohaterów. 

Dobrze zaplanowana fabuła, przemyślane szczegóły, wartka akcja i wciągająca treść, a do tego gwiazdy, taniec, muzyka. Czego chcieć więcej? Ja uwielbiam tę serię i nie mogę doczekać się premiery trzeciego tomu.


Może zainteresuje Cię również

8 komentarze

  1. Bardzo mi się podobała ta kontynuacja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię historię, które dostarczają szereg różnych emocji, więc na pewno przyjrzę się bliżej tej serii. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze nie czytałam pierwszego tomu, muszę się chyba skusić bo zapowiada się ciekawie :)
    Pozdrawiam, Weronika ♥
    pasjeweroniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, Karolina! Chciałam Ci na samym początku podziękować, tak personalnie, że wraz z innymi wspaniałymi ludźmi tworzysz wspaniałą rodzinkę jaką jest blogosfera książkowa. Bo to również dzięki Tobie i temu jaką cegiełką dodajesz do tego miejsca, po moim upadku, po roku czasu mam gdzie wracać i CHCĘ wracać,
    A co do książki, nie czytałam nawet pierwszego tomu, ale chyba dopiszę go na listę książek na wakacje, brzmi ciekawie!
    Zapraszam do siebie, trzymaj się kochana!
    http://sleepwithbook.blogspot.com/2018/06/czesc-to-ja.html

    OdpowiedzUsuń
  5. A to czasem nie kończy się seria właśnie na tym tomie? Bo na fp editio była taka informacja, że jest to drugi i zarazem ostatni tom.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mignęła mi gdzieś ta okładka, ale nie zatrzymałam się przy niej na dłużej, a może jednak warto :)

    Pozdrowienia!
    rozchelstanaowca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam pierwszy tom, niesamowicie mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)