Bez złudzeń


Eloise jest striptizerką. Kiedy spotyka w klubie Gabriela, widzi, że to miejsce nie jest dla niego. Jednak, co ciekawe, on myśli to samo o niej. Gabriel potrzebuje jej pomocy, jednak nie jest to w żadnym stopniu typowa prośba. Mężczyzna chce, aby Eloise pomogła mu oswoić się z dotykiem. Gabriel po ogromnej tragedii z dziecięcych lat zamknął się w sobie i na dotyk kogokolwiek reaguje natychmiastową chęcią ucieczki.

Eloise nie chce mu pomagać, nie uważa się na kompetentną, jednak potrzebuje pieniędzy, które Gabriel może jej zaoferować. Postanawia spróbować, jednak szybko okazuje się, że nic z tego nie będzie. Jak Elaise mogłaby pomóc otworzyć się Gabrielowi na dotyk, pomóc zaufać, skoro sama, wyłącza się i ucieka myślami, gdy tylko ktoś ją dotknie. To nie może się udać.

Czy właśnie to próbował zrobić ze mną? Uwolnić coś, co wyobraził sobie jako piękno? Ociosać mnie z chropawych krawędzi i pozbawić ostrych nierówności, aż stanę się tym, co dostrzegł we mnie, choć ukryte głęboko w środku? Tym, czym miał nadzieję, jestem? (...) Nie chciałam, żeby dostrzegł we mnie coś, czego tam nie było. Presja była za silna, a zresztą i tak się mylił. Nie było we mnie nic innego poza tym, co widać gołym okiem. Żadnego ukrytego piękna czekającego na wydobycie na wierzch. Moje chropowate krawędzie nie istniały bez powodu - a poza tym lubiłam je. Ochraniały mnie i prędzej szlag by mnie trafił, niż pozwoliłabym, żeby ktoś mnie tej osłony pozbawił.,

On jest uroczy, delikatny, a jednocześnie męski. Jest paradoksem. Ona wygląda jak dzieło sztuki, a jednak potrafi wystraszyć słowami. Udaje twardą skałę, będąc kruchą jak piasek. On ucieka od dotyku. Ona od zaangażowania.

Są zupełnie różni, a jednak coś ich łączy - pragnienie prawdziwej, szczerej relacji. Czy są w stanie stworzyć ją razem?

Mia Sheridan zachwyciła mnie książką "Bez słów", dlatego sięgałam po wszystko, co napisała. "Bez uczuć" mnie rozczarowało, dlatego nie byłam pewna, czy chcę przeczytać "Bez złudzeń", które już odstraszało okładką. Jednak kierując się zasadą "nie oceniaj książki po okładce" oraz mając w pamięci pierwsze powieści Sheridan, postanowiłam dać szansę jej najnowszej książce.

"Bez złudzeń" nie opowiada łatwej historii. Już sami bohaterowie są skomplikowani do opisania, mają za sobą trudne doświadczenia, które odcisnęły piętno na ich psychice, charakterze. Mia Sheridan pokazuje nam ich przemianę i to ogromną przemianę. Oczywiście nie przychodzi to łatwo, wymaga mnóstwo pracy i wylanych łez.

Gabriel, chłopiec, który nie pozwolił sobie zapomnieć o miłości, i ja, dziewczyna, która dopilnowała, by jej nie pamiętać.

Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tej historii i nie mogłam się wkręcić. Nie podobał mi się klimat książki, a główna bohaterka oraz jej miejsce pracy może odstraszać, to jednak próbowałam w nią uwierzyć tak jak Gabriel. I kiedy spójrzmy na Eloise na początku i na końcu książki możemy być pod wrażeniem.

Ostatecznie "Bez złudzeń" mi się podobała. Były momenty, kiedy łezka zakręciła się w oku, mimo że trudno mnie zmusić do płaczu. Nagradzam tę książkę trzema kostkami czekolady.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Edipresse.

Może zainteresuje Cię również

1 komentarze

  1. Wkrótce również banał czytała tą książkę i pokładam w niej duże oczekiwania. 😊

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)