Ty


Po prostu wchodzisz do jego księgarni i tak to się zaczyna. Jesteś pisarką... Nie. Nie tak to powinnam napisać, ale sposób narracji "Ty" najpierw bardzo przeszkadza, a potem szybko zadomawia się u Ciebie. Autorka postanowiła, że całą historię opowie nam Joe, a właściwie nie nam, a swojej ukochanej Beck. Przez cały czas zwraca się do niej, a z takim sposobem narracji spotkałam się po raz pierwszy. Przyznam, że jest to oryginalne, ale naprawdę męczące.
Do tego, jak została napisana "Ty" wrócimy na koniec. Teraz skupmy się na tym, co opowiada Joe.

"Ty" to tak jak już wspomniałam historia znajomości Joe z Beck, opowiedziana przez niego. Poznał ją w księgarni, w której pracuje i od razu wiedział, że będzie to coś niezwykłego. Beck natychmiast staje się jego obsesją, jego całym życiem.

Obecnie nie trudno jest znaleźć informacje o kimś w internecie. Wystarczy kilka chwil, a Joe, dzięki nazwisku na karcie, którą płaciła dziewczyna, odnajduje jej social media. Nie ma problemu, aby znaleźć jej mieszkanie i przesiadywać pod jej oknem. Niestety, to szybko mu zaczyna nie wystarczać i po prostu wkrada się do jej domu.

Oglądasz Elliota, który w "Hannah i jej siostry" kombinuje, jak znaleźć się blisko swojej szwagierki, i myślisz, że to romantyczne, ale gdybyś wiedziała, co musiałem zrobić, żeby dostać się do twojego domu, i że obiłem sobie plecy, próbując cię lepiej poznać, z zewnątrz i od środka, na pewno odpowiednio być mnie oceniła.

Skrupulatnie opracowuje plan, jak zbliżyć się do Beck. Nic go nie powstrzyma. Jest przekonany, że ona też czuje, że są sobie przeznaczeni. Potrafi czekać, bo wie, że spędzą ze sobą całe życie. Joe nie zawaha się przed niczym. Zdolny do poświęceń, zrobi wszystko dla ukochanej.

To nie jest książka dla każdego. W "Ty" występuje wiele brutalnych scen, mamy kilka morderstw, niecenzuralny język. Ale mimo to, sądzę, że tę historię powinniśmy przeczytać, chociażby po to, by uświadomić sobie, jak łatwo jest znaleźć w sieci informacje na nasz temat. Nie jesteśmy anonimowi. Tak naprawdę nie stanowimy żadnego wyzwania dla osób poszukujących informacji na nasz temat.

W "Ty" brakowało mi normalnych bohaterów. Nie jest to odpowiednie określenie, dlatego zapisałam je kursywą. Chodzi o to, że wszystkie postacie, które stworzyła autorka, zmagają się z problemami psychicznymi. Nie ma tam nikogo, kto wydawałby się chociaż odrobinę normalny. Czy tak wygląda obecne społeczeństwo? Czy nie ma już ludzi, którzy nie są uzależnieni od seksu, alkoholu, narkotyków, pieniędzy, władzy?

Ta książka skusiła mnie swoją fabułą. Przecież mamy tutaj historię miłości pracownika księgarni i pisarki! Żaden książkoholik nie mógłby odmówić przeczytaniu powieści na ten temat. Jednak "Ty" opowiada o czymś więcej. O problemach ludzi XXI wieku. O świecie, w którym żyjemy. O tym, jak wielkie niebezpieczeństwo na nas czyha i że tak naprawdę nie możemy czuć się bezpieczni. Sami jesteśmy temu winni. Nikt nie kazał nam na Facebooku chwalić się swoim mieszkaniem, nikt nie zmuszał nas do publikowania wszystkich swoich danych na Instagramie.

Jak widać, autorka - Caroline Kepnes miała dobre zamiary. Chciała nam przekazać konkretną wiedzę, uświadomić, jak źle jest. I ja to naprawdę doceniam, ale mam pewne zastrzeżenia do sposobu, w jaki to zrobiła. Już wspomniałam o trudnościach z przyzwyczajeniem się do narracji, pal licho narrację. Moim zdaniem Kepnes przekombinowała. Ta historia szybko staje się nierzeczywista, pomimo aktualnych tematów, jakie podejmuje. Jakim cudem mężczyzna zabija kilka osób i nikt się nim nawet nie zainteresował? Nikt nie wpadł na jego trop? Dlaczego rodzina ofiar tak późno zorientowała się, że ich krewny nie żyje. W pewnym momencie książka ta staje się grubymi nićmi szyta. I to dlatego nie mogę przyznać więcej niż dwie kostki czekolady. Ekranizacji Netflixa nie oglądałam i nie planuję tego robić. A wy?

Uwaga! Dowiedziałam się właśnie, że ta książka będzie mieć drugi tom.


Premiera zaplanowana jest na 15 maja.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Może zainteresuje Cię również

2 komentarze

  1. Ja raczej nie sięgnę po tę książkę. 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajjj, nie lubię takiego przesadzania, nie wiem czy po to sięgnę, bo tylko bym się denerwowała:(

    Buziaki i zapraszam!
    https://sleepwithbook.blogspot.com/2019/04/po-co-nam-wojna-skoro-wystarczy-zabrac.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)