Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • WSPÓŁPRACA
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • 21 ulubionych książek na 21 urodziny
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Facebook Instagram Pinterest

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek



    Emily tkwi w toksycznym związku, który zrujnował jej pewność siebie. Kobieta robi wszystko, aby Deks pokochał ją, choć raz spojrzał na nią z miłością. Nie widzi, że mężczyzna nią manipuluje, nie rozumie, że nie zasługuje, aby być tak traktowana. Jej ukochany każdego dnia niszczył jej zdrowie psychiczne, a po zadaniu ostatecznego ciosu, młoda kobieta postanawia odebrać sobie życie. Na szczęście nie udaje jej się to, ponieważ skaczącą z mostu Emily, ratuje przechodzący obok mężczyzna. Derek pragnie dowiedzieć się czegoś więcej o kobiecie, nie tylko ze względu na jego zawód psychologa. Ona jednak ma inny plan - ucieka niezauważona ze szpitala.

    2 lata później jadąc drogą, Emily słyszy wołanie o pomoc. Udaje jej się uratować chłopca i dorosłego mężczyznę, którzy ulegli wypadku samochodowemu. Kiedy okazuje się, że Derek jest tym uratowanym, Emily ponownie postanawia uciec. Los jednak jej na to nie pozwala. Wygląda na to, że jest skazana na psychologa o pięknych oczach.

    To już trzecia książka I.M. Darkss. Czytałam każdą i za każdym razem widzę te same zalety i te same wady. Widocznie taki styl już ma autorka.

    I.M. Darkss znakomicie buduję chemię między bohaterami, co widać było już we wcześniejszych jej powieściach. Czytałam je z ciarkami na skórze. Bohaterowie "121 łez" droczą się, a ja to uwielbiam. Wielokrotnie rozmowy Emily i Dereka wywoływały mój uśmiech, a nawet mnie rozśmieszały. Nie ma dla mnie nic lepszego niż wątek hate-love.

    Tak, dziś mam ochotę udusić Dereka już po raz czwarty. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że on uczynił sobie hobby z doprowadzenia mnie do szału. Wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję, by się ze mną droczyć. I przysięgam, że jeśli nie przestanie paplać, to w bliżej nieokreślonej przyszłości, prawdopodobnie w ciągu dwóch sekund, pozbawię go przytomności i zaknebluję. Z rozkoszą.

    Ale niestety, tak samo, jak w przypadku "Gwiazd nadziei" "121 łez" to książka schematyczna i przewidywalna. Nie da się tego nie zauważyć. Aby nie zdradzić Wam zbyt wiele, nie mogę napisać, do których scen konkretnie mam zastrzeżenia. Mogę jedynie zasygnalizować, że na przykład postać Pana Zero nie była żadną zagadką, a czytelnik po pierwszej jego wiadomości, może przewidzieć, kim jest ta osoba.

    Momentami odnosiłam wrażenie, że akcja się nie klei, a jedno wydarzenie jest kompletnie oderwane od drugiego. Szkoda, bo widać, że autorka ma umiejętności, tylko przy tworzeniu fabuły coś kuleje.
    Do stylu pisarki nie można się przyczepić. Pisze znakomicie. Czytałam wersję elektroniczną, więc nie mogłam zaznaczać karteczkami ulubionych fragmentów,
    ale za to robiłam zrzut ekranu za zrzutem ekranu. Znalazłam mnóstwo cytatów wartych zapamiętania. Wypiszę je wszystkie na końcu recenzji, tak samo
    jak zrobiłam to z "Gwiazdami nadziei". I.M. Darkss pięknie posługuje się słowami, ale niestety, nad fabułą trzeba popracować.
    Zakończenie było dla mnie kolejnym rozczarowaniem. Nie dość, że nie zaskoczyło mnie, ale i było zbyt cukierkowe. Mimo to wciąż kibicuję I.M. Darkss i wierzę w jej talent i umiejętności pisarskie. Owszem, jest nad czym pracować, ale jeśli autorka się postara, być może kolejna jej książka nie tylko zachwyci mnie stylem, relacjami między bohaterami, ale i oryginalną fabułą.

    "121 łez" zdobywa trzy kostki czekolady.

    Przeczytaj recenzje pozostałych książek tej autorki:
    "Światło w mroku"
    "Gwiazdy nadziei"

    Cytaty z książki:
    "Życie zabija nas każdego dnia. Moje robi to ze zdwojoną siłą i prędkością. Twoja terapia tego nie zmieni, psychologu. - Patrząc w te oczy, które powinny mnie przerażać, tym razem nie ukrywam bólu, jaki mnie zniewala. Nie chowam obaw i bezradności. Nie kryję pragnienia śmierci. Pozwalam mu dostrzec prawdziwą mnie, zanim zniknę bezpowrotnie."

    "To miłe móc przez kilka sekund się łudzić, że komuś naprawdę na mnie zleży. Jednak jesteśmy sobie obcy, a nasze drogi zetknęły się przez przypadek. Może to kolejny żart losu. To nieistotne. Już po wszystkim."

    "Uciekam i będę uciekać, ile będzie trzeba, bo uczynienie z bliskości tego mężczyzny mojej bezpiecznej przystani byłoby zbyt tragiczne i destrukcyjne w skutkach dla mojego serca."

    "Kochasz deszcz, więc bądź jak deszcz. Krople deszczu upadają na ziemię, ale na ich upadek jest życiodajny dla innych. Czasami po prostu musimy upaść, ale jeśli już upadniesz, wiedz, że upadasz w słusznej sprawie. Krople wody odrodzą się przy kolejnym deszczu.

    "Szczęście? Nie wiem, czy jeszcze jestem zdolna do odczuwania takich emocji. Jestem bezpieczna, kiedy nie pozwalam sobie czuć zbyt wiele. Gdybym zaryzykowała... Nie możesz dać mi gwarancji, że próbując znaleźć to, co nazywane jest szczęściem, nie doznam jeszcze więcej bólu i rozczarowań."

    "Żeby naprawdę poznać siebie, potrzebujemy kogoś, kto odda nam swoje serce, bo tylko odpowiedzialność za czyjeś szczęście motywuje ludzi do odkrywania w sobie tego, co najlepsze. Nie dla siebie, lecz dla ukochanej osoby."

    "Każdy chciałby być kimś innym, bo żyje w błędnym przekonaniu, że pozostali dostali lepsze życie od niego, łatwiejsze. Każdy człowiek ma gdzieś w sobie zaszczepione mylne poczucie krzywdy, bo nie umie radzić sobie z trudnościami. (...) A prawda jest taka, że każdy z nas upada. Sztuką jest docenić upadek, wyciągając z niego wnioski i pozwolić mu się wzmocnić."

    "Przywróciłem bicie twojemu sercu. Teraz chciałbym przywrócić ci prawdziwy uśmiech."

    "Kamienie nie pasują do gwiazd. Żaden z nich nigdy nie sięgnął nieba. Nawet miłość nie wystarczy, by wnieść je tak wysoko, bo przeznaczeniem kamieni jest kochać i podziwiać gwiazdy z pewnej odległości."


    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
    Poniżej sprawdzisz, gdzie najtaniej kupisz "121 łez".
    Share
    Tweet
    Pin
    2 komentarze

    "Gwiazdy nadziei" to książka, która naprawdę mnie zaskoczyła. Autorkę znałam już dzięki powieści fantastycznej "Światło w mroku", już wtedy I.M. Darkss zachwyciła mnie swoją twórczością. Długo musiałam czekać na kolejną próbkę umiejętności tej pisarki, ale było warto.

    Amara wraca do domu po długiej nieobecności. Już na samym początku spotyka się z pretensjami rodziców. Nigdy nie uda jej się spełnić ich oczekiwań. Nie jest idealna jak jej siostra i nigdy nie będzie. Amara kocha kolory i nie boi się tego pokazywać, stąd też jej pseudonim "Rainbow", który już dawno nadał jej Jaks.

    To spotkania z nim najbardziej się obawia. Nawet wyjazd do Włoch nie pomógł Amarze zapomnieć o tym mężczyźnie. Kocha go całą sobą. Niestety to uczucie jest nieodwzajemnione. Do tej pory Jaks był w związku z perfekcyjną siostrą Rainbow, co jeszcze łamało jej serce. 

    Jaks to wyjątkowy mężczyzna. Emanuje aurą tajemniczości, jego skóra pokryta jest licznymi tatuażami, które przyciągają wzrok. Prowadzi własne studio tatuażu. On nie chce miłości. Pragnie jedynie zabawy. 

    Amara chce uczuć. Jaks chce przygody. To nigdy się nie uda. Ta dwójka ma destrukcyjny wpływ na siebie. Każde z nich dźwiga swój bagaż doświadczeń. Są skazani na niepowodzenie.

    Jak wspomniałam na początku - ta książka była dla mnie wielką niespodzianką. Oczekiwałam romansu, niczego więcej. Dostałam emocjonalny rollercoaster, jakiego długo nie zapomnę. 

    Trudno jest w takim popularnym gatunku wymyślić coś nowego, czego jeszcze nie było. Nie jest łatwo wyjść poza schemat. Dlatego nie winię autorki, że "Gwiazdy nadziei" jest dość typową historią. Mamy tutaj szaleńczo zakochaną młodą kobietę, która pragnie uratować wypranego z emocji bad boya z tatuażami. Przyznacie, że nie jest to nic odkrywczego?

    Mimo to byłam zafascynowana tą powieścią! I.M. Darkss pisze w taki sposób, że każde zdanie jest naprawdę przemyślane i niesie ze sobą przesłanie. Zaznaczyłam tak wiele cytatów, że prawie zabrakło mi znaczników, a to o tym świadczy. Już dawno nie trafiłam na taką książkę, pełną zdań, które aż chce się gdzieś zapisać, zachować na przyszłość. 

    Może ta książka jest nieco cukierkowa. Czasami było aż za słodko. Zakończenie było szczególnie przesłodzone. Ale nie przeszkadzało mi to tak, bo w całej tej historii działo się dużo, nie brakowało dramatów, kłótni, było naprawdę emocjonująco. Nie mogłam ani na chwilę oderwać się od przygód Jaksa i Amary. Rainbow nieustannie walczyła o swoją miłość. Nie poddawała się, mimo że wielokrotnie była raniona i odtrącana. Z drugiej strony momentami chciałam krzyknąć na główną bohaterkę i uświadomić jej, że powinna dać już sobie spokój, bo za chwilę straci godność. Ale ona dalej próbowała dotrzeć do serca ukochanego.

    Jak widać, nie jest to książka idealna, a mimo to pamiętam uczucie, gdy dotarłam do końca. Byłam zachwycona. To dlatego nie mogę nie dać czterech kostek czekolady. Błędów nie brakuje, ale nie zepsuły one finalnego wrażenia. Polecam wszystkim romansoholiczkom.

    Mam nadzieję, że na kolejną powieść autorki nie będziemy musieli czekać tak długo. :)

    A poniżej lista cytatów, ponieważ ta książka jest pełna pięknych fragmentów. Zresztą przekonajcie się sami.

    Jaks Traviss jest jak tsunami. Pojawia się bez ostrzeżenia, pochłania i nie daje szansy na ucieczkę. Najgorsze jest to, że ja wcale nie chcę uciekać, a powinnam, bo tsunami to przecież potężny i bezlitosny kataklizm, który wszystko na swojej drodze może zmienić w bezużyteczne ruiny. Tak, Jaks jest jak tsunami i choć wiem, że powinnam się od niego odseparować dla własnego bezpieczeństwa, to i tak idę w jego stronę. Za każdym razem. Zawsze.

    Czas się nigdy nie zatrzyma, pustka po osobie, którą kochasz, nigdy nie zostanie zapełniona, a tęsknota za kimś, kto posiadł każde uderzenie twojego serca, nigdy nie minie.


    Kiedyś sądziłam, że można się podnieść po każdym upadku, ale to nieprawda. To, że człowiek znajduje w sobie siłę, by dalej funkcjonować, by wstawać rano z łóżka, uśmiechać się i śmiać, nie oznacza, że się podniósł. Wręcz przeciwnie. Jego funkcjonowanie nie jest życiem. Jest zaledwie brnięciem naprzód ze świadomością, że każdy kolejny krok będzie naznaczony upadkiem i utratą, Wstawanie rano z łóżka nie jest równoznaczne z chęcią rozpoczęcia nowego dnia, a śmiech jest tylko kamuflażem łez. Nie podnosimy się po utracie. Tylko chowamy ją głęboko.


    Nigdy nie doświadczę utraty Jaksa, bo on nie jest mój, ale codziennie doświadczam utraty wszystkiego, co mogliśmy mieć. Codziennie tracę możliwość całowania go, dotykania go czy spędzania z nim czasu. Codziennie tracę możliwość obudzenia się i zaśnięcia obok niego. Codziennie tracę możliwość odnalezienia sposobów na rozśmieszenie go. I z każdą kolejną utratą tracę cząstkę siebie.


    Mówią, że przeznaczeni zawsze odnajdują drogę do siebie. Mówią, że dusza dzieli się na dwie części i żyje w dwóch przeznaczonych sobie sercach, przyciągając je do siebie. Mówią, że prawdziwa miłość nie może być nieodwzajemniona. Ja sądzę, że dusza może być opuszczona. Przeznaczeni mogą się minąć. A miłość nieodwzajemniona pozostaje taka zbyt często. Nie oznacza to, że nie wierzę w przeznaczenie. Dręczy mnie tylko jedno pytanie. Co, jeśli jestem przeznaczona komuś, kto nie jest przeznaczony mnie?


    Zabawne i cholernie przerażające, że codziennie mijasz setki ludzi, którzy są zwyczajni, obojętni, nieistotni. I nagle — bez ostrzeżenia — spotykasz go.  A on jest wszystkim. I jest wszędzie. Nawet jeśli dzielą was setki kilometrów.


    Podążanie za głosem serca wymaga odwagi. Przypomina bowiem bieg z zawiązanymi oczami drogą pełną przepaści, ale czasem tylko na dnie tej przepaści można odnaleźć swoje prawdziwe przeznaczenie. I w pełni świadoma wiążących się z tym niebezpieczeństw, dziś wiem, że bez wahania skoczę w każdą otchłań, na dnie której czekać mnie będą chwile takie jak ta.


    Gdyby ktoś mnie dziś zapytał, czy ufam życiu, bez wahania odparłabym, że tak. Od dziecka wierzyłam w przeznaczenie. Myślę, że wiara w to, iż nic nie dzieje się bez powodu, dawała mi nadzieję na lepsze jutro. A lepsze jutro następuje, gdy masz nadzieję.


    Wszystko, co doprowadziło mnie do dnia dzisiejszego, nauczyło mnie, że nadzieja zawsze gdzieś na nas czeka, nawet jeśli się poddamy. To ona jest sprawdzianem naszej zdolności do walki.


    "Gwiazdy nadziei" nagradzam czterema kostkami czekolady.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

    Share
    Tweet
    Pin
    5 komentarze
    Od dawna nie czytałam książek fantastycznych. Kilka lat temu czytałam je tonami i po prostu mi się znudził ten gatunek. Ostatnio jednak pokusiłam się o mały powrót do fantasy.

    "Światło w mroku" zapowiadało się naprawdę dobrze, miało też dobre opinie w Internecie, dlatego zdecydowałam się przeczytać tę książkę i oczekiwałam kuriera z niecierpliwością. Przyszła w dniu moich urodzin, co było miłą niespodzianką, ale przejdźmy do treści. 

    Tym razem nie będzie jak zawsze. Nie będę mógł niczego powtórzyć. Ona jest jedyną szansą. Czekałem na nią ponad trzy i pół wieku.



    Eli jest zwyczajną nastolatką. Spędza wieczór z przyjaciółką w klubie. Kiedy wychodzi z budynku, zostaje zaatakowana. Człowiek porusza się niezwykle szybko. Jak to możliwe, aby ktokolwiek był aż tak szybki? I jak przed nim uciec? Wtedy pojawia się drugi mężczyzna i zabija napastnika na oczach dziewczyny. Mówi jej dziwne rzeczy o niebezpieczeństwie, o mocy, o pełni. Eli nic z tego nie rozumie. Boi się. Chłopak obiecuje, że jej wszystko wyjaśni i ochroni ją. Ona jednak jedynie chce wrócić do domu. Jack musi ją uśpić, aby zabrać w bezpieczne miejsce. Bo Eli została wybrana, jest wyjątkowa. Teraz musi tylko odnaleźć magiczny kamień. A ma obowiązek być jak jej anioł stróż, bo na każdym rogu czeka na dziewczynę niebezpieczeństwo.

    W ciągu minuty moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Znalazłam się w centrum jakiegoś dziwacznego, magicznego świata, który jak się okazuje, był tutaj, jeszcze zanim powstali ludzie. Co jeszcze? No tak! Facet z tego świata budzi we mnie uczucia, o jakich nie miałam pojęcia, choć wcale go nie znam. 

    Jack nie miał przyjemnej przeszłości. Nie otrzymał miłości od matki. Potem kiedy się zakochał, został porzucony. Przez to znienawidził ród Lamandi. Wszystko się zmienia, kiedy okazuje się, że Eli jest jedną z Lamandich.



    Jack musi walczyć z samym sobą. Nosi w sobie zarówno Światło, jak i Mrok. Eli budzi w nim coraz więcej Światła, ale jak on może jej zapewnić bezpieczeństwo, mając cząstkę ciemniejszej mocy?

    Muszę czekać, aż sama mnie zaakceptuje, i chociaż to nie jest mi na rękę, postanawiam spróbować. W końcu jest moją jedyną szansą i nie zamierzam jej stracić.

    Poszukując magicznego kamienia, odnajdują przyjaźń, zrozumienie, a później miłość. Tylko, czy jest ona możliwa w ich świecie?

    Ta historia wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Od przerażenia, po wzruszenie, śmiech i łzy. Jest świetna. Jej czytanie sprawiło mi wiele radości. Nie sądziłam, że będzie aż tak dobra i chętnie sięgnę po jej następne tomy.

    "Światło w mroku" zdobywa cztery kostki czekolady, bo ani przez chwilę nie nudziłam się podczas lektury.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce I.M. Darkss, wydawnictwu Novae Res i dziewczynom z bloga Stan: Zaczytany.
    Share
    Tweet
    Pin
    57 komentarze
    Starsze Posty

    Bookstagram

    Polecany post

    Wydane w Polsce książki z zestawień Goodreads

    Od 2022 roku z niecierpliwością czekam na nowe zestawienie najlepszych romansów według Goodreads. W lutym 2022 roku pojawiła się lista 64 na...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (239)
    • Literatura młodzieżowa (92)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (34)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (15)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Małe życie
      Teraz nie rozumiesz tego, co ci mówię, ale kiedyś zrozumiesz: cała sztuka z przyjaźnią polega na tym, żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie...
    • Bookstagram. Jak zacząć?
      2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...
    • Kiedy odszedłeś
      Bo wcale nie czuję, że żyję. W ogóle nic nie czuję. (...) Nie dałeś mi, do cholery, żadnego życia, prawda? Nie bardzo. Po prostu zniszczyłe...

    Archiwum

    • ▼  2026 (2)
      • ▼  kwietnia (2)
        • Jak rozkochać Gbura
        • Mapa pragnień
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (55)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Facebook Instagram Pinterest

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates