Chemia naszych serc

Byłam podekscytowana tą książką. Czekałam na jej premierę jak na szpilkach. Wiedziałam, że będzie świetna. Wyczuwałam bestseller pokroju „Hopeless” mojej ulubionej autorki. Przeliczyłam się. „Chemia naszych serc” jest dość specyficzną książką. Dlatego też długo zastanawiałam się, czy polecić ją Wam, moim czytelnikom. W końcu zobowiązałam się recenzować tylko książki warte przeczytania, prawda?

Ostatecznie stwierdziłam, że „Chemia naszych serc” jest jak gorzka czekolada – nie każdy ją lubi. Znam jednak wiele osób, które są absolutnie zakochane w gorzkiej czekoladzie i stawiają ją ponad inne smaki. Ja jednak nie uznaję gorzkiej czekolady. To nie dla mnie.
Jak powiedziałam, są gusta i guściki, a o gustach się nie dyskutuje. Dlatego też przedstawiam Wam recenzję książki „Chemia naszych serc”.

Od dziecka truli cię tym gównem: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest”. W rzeczywistości miłość to czysta nauka. To po prostu reakcja chemiczna zachodząca w mózgu. Niekiedy reakcja trwa przez całe życie, zachodzi raz za razem. A czasami jest inaczej. Wybucha jak supernowa i zaczyna gasnąć. Miłość to tylko chemia naszych serc.
Chemia naszych serc


Henry i Grace to dość pogubieni nastolatkowie. On wychowany w szczęśliwej rodzinie, świetnie się uczy, niedługo wybiera się na studia. Wierzy w miłość bardzo mocno. Moim zdaniem ma dość przerysowane spojrzenie na to uczucie, ale nie o tym mowa. Grace spotkała ogromna tragedia, która odcisnęła na niej jeszcze większe piętno. Przenosi się do szkoły Henrego. Tutaj jest tajemnicą. Nosi za duże, brudne, męskie ubrania, a ona sama wygląda, jakby miała problem z higieną. Do tego kuleje i musi się wspomagać laską.

Grace Town to zagadka owinięta w tajemnicę i zamknięta w enigmie. Ale możemy ją rozwiązać.
Chemia naszych serc


Im mniej potrafiłem wyczytać z Grace – im mniej ją rozumiałem -  tym bardziej byłem nią oczarowany. Musiałem, koniecznie musiałem zrozumieć, co dzieje się w tych pokręconych, mrocznych, przezabawnych zakamarkach jej umysłu.
Chemia naszych serc

Henry interesuje się sztuką sklejania potłuczonych naczyń. Dekoruje się je złotą nitką i w efekcie ze zniszczonego przedmiotu powstaje coś, jeszcze piękniejszego niż było wcześniej. Grace miała wypadek, podczas którego zginął jej chłopak, a ona sama została poważnie pokiereszowana. Henry chciałby posklejać Grace jak te naczynia i sprawić, że dziewczyna stanie się jeszcze wspanialsza niż była przed wypadkiem. Nie wpadł jednak na to, że Grace tego wcale nie pragnie.

On się w niej zakochuje. Zaniedbuje szkołę i obowiązki. Zmienia się całkowicie. Jedyne co dla niego się liczy to Grace. Jest na jej każde zawołanie. Dziewczyna natomiast wykorzystuje go, aby zapomnieć o swoim zmarłym chłopaku. Nie potrafi pogodzić się z jego śmiercią i bawi się Henrym.

Zyskałem pewność, że chcę spróbować.
Była w żałobie, załamana, a nasze relacje z całą pewnością miały zakończyć się katastrofą dla któregoś z nas albo nawet dla obojga. Ale są przecież rzeczy, o które warto walczyć, prawda?
Chemia naszych serc


Troszkę pokręcona historia, prawda? Do mnie jakoś nie trafiła. Z początku czytanie jej szło tak mozolnie, że chciałam przerwać. Ale zmusiłam się i pod koniec już czytało się lepiej, bo akcja nabrała tempa.

Nie chcę was zniechęcać do tej książki. To, że nie jest w moim typie, nie znaczy, że nie może stać się waszą ulubioną powieścią. Dlatego przeczytajcie, przekonajcie się sami, a następnie koniecznie dajcie znać, jak ją oceniacie, ile kostek czekolady byście jej przyznali. Ja oceniam „Chemię naszych serc” na jedną kostkę.

Historie z happy endem to po prostu opowieści, które jeszcze nie dobiegły końca.
Chemia naszych serc

Może zainteresuje Cię również

8 komentarze

  1. Albo mam inny gust niż ty albo po prostu świetnie wybierasz cytaty, bo czytając tylko je, naprawdę mam ochotę przeczytać tą książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj i daj znać jak Ci się podobała ��

      Usuń
  2. Witam! Dowiedziałam się o twoim blogu z twittera i w sumie to nie żałuję. Potrzebuję takich krótkich i konkretnych recenzji, które dodajesz często co już mi się podoba. Pomysł z kostkami czekolady oryginalny, nie powiem XD mi się spodobał. Czytasz typowo popularne książki, które na szczęście są dostępne i w księgarniach i w bibliotekach. Znajdują się tu pozycje, nad którymi sama się zastanawiałam dlatego cieszę się, że dzięki twojej opinii będę mogła zdecydować czy warto spróbować "stracić" czas na wybraną z nich. Ostatnio "Never, never" chodzi mi po głowie...
    Co do tej recenzji... opis "Chemii naszych serc" jest bardzo ciekawy i może skusiłabym się na jej ewentualne wypożyczenie. Zgodzę się z powyższym komentarzem - dobrałaś takie cytaty, że chce się sięgnąć po tę lekturę. Wydaje się intrygująca i nietypowa pod względem Grace, więc może sięgnę.

    pozdrawiam i nie chcąc być chamskim spamerem napisze zwyczajne - w wolnej chwili zapraszam do siebie :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że fabuła do mnie trafia. Nie jest raczej jakaś banalna, więc jestem ciekawa, jaki poziom przedstawia ta książka. Bardzo lubię pokręcone powieści, ale tylko pod jednym warunkiem - mają być dobrze napisane. Może to tutaj jest problem. Zazwyczaj mam tak, że jeżeli książka męczy mnie przez około 100 pierwszych stron, to całkowicie ją sobie odpuszczam. Nie lubię się do niczego zmuszać, więc zapewne ten twór bym odłożyła. Mimo to mam ochotę spróbować i przekonać się na własnej skórze, czy Chemia naszych serc jest dla mnie. Może zrobię to, kiedy mój portfel się w końcu zregeneruje i będę miała możliwość zakupu czegoś nowego, bo jak na razie jest z tym kiepsko...
    Pozdrawiam! :) bookwormss-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie lubię męczyć się nad książką i jeśli trudno mi się ją czyta - rezygnuję. Zmusiłam się do lektury "Chemia naszych serc" tylko by zrecenzować ją na blogu. Ale może trafi ta książka w kogoś gust ��

      Usuń
    2. Witam serdecznie.

      Na blog trafiłem przypadkiem poszukując recenzji, opinii innych osób gdy już przeczytałem powieść Krystal Sutherland. Jestem osobą, która nie czytała wcześniej książek lecz ta wciągnęła i pochłonęła mnie całkowicie.Fabuła spodobała mi się niesamowicie choć bywała ona smutna przez długi okres, ten nastrój tak naprawdę przewodził. Gdy byłem na ostatnich stronach czułem niedosyt iż to się tak kończy, z mojej perspektywy nieszczęśliwie. "Chemię naszych serc" mogę z pewnością polecić gdyż po kilku stronach byłem niesamowicie wczytany w nią.
      Obecnie zaczynam "I wciąż ją kocham" Nicholasa Sparksa.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Fajna recenzja. Niestety nie miałam okazji czytać tej książki. Ostatnio nie mam za bardzo czasu na czytanie i łażenie po bibliotekach.I jest mi z tego powodu bardzo smutno.

    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki abyś znalazła więcej czasu na czytanie :)

      Usuń

Napisz szczerze co Ci się podoba, a co nie. Dzięki Twojej opinii wiem nad czym muszę jeszcze popracować.
Komentarze typu "fajny post" możesz sobie darować.
Dziękuję za aktywność na blogu. :)