Replika

Haven. Miejsce, gdzie okoliczni ludzie myślą, że tworzone są zombie. Miejsce owiane tajemnicą. To miejsce to dom Liry, a także innych replik. Tak właściwie to fabryka replik — genetycznie zmodyfikowanych ludzi. Dziewczynki są umieszczane z dala od chłopców. Dorastają, jeśli uda im się przeżyć, nie zachorować. Większość z nich wcześnie umiera. Są odseparowane od świata zewnętrznego. Ciągle badane. Tylko doktor O’Donnell okazuje się mieć serce dla replik. Nadaje im imiona. Spędza z nimi każdą niedzielę, czytając bajki. Lirę uczy nawet czytać. A potem znika.

(...) były ludzkie modele obojga płci, stworzone w laboratorium i wszczepione surogatkom, które mieszkały w barakach i nie mówiły po angielsku. "Klony", jak je czasami nazywano, ale Lira wiedziała, że było to złe słowo, słowo obraźliwe, choć nie miała pojęcia dlaczego. W Haven nazywano je replikami.

W Haven źle się dzieje. Coraz więcej replik choruje i nie wydaje się, aby naukowcy, wiedzieli jak to powstrzymać. A może oni nie chcą tego wiedzieć?

Kiedy w Haven wybuchają bomby i cały budynek stoi w płomieniach, Lira ucieka z chłopakiem, który nie ma imienia, jedynie numer - 72.

Nie było świata bez Haven. To Haven było całym światem.

Od tej pory muszą dowiedzieć się, jak przeżyć w świecie zewnętrznym, od którego tak długo byli separowani. Odkryć kim są lub czym. Czeka ich długa i niebezpieczna przygoda.

Potwory - tak nas nazywają. Demony.
Czasami w bezsenne noce zastanawiam się, czy nie mają racji.

O tej książce pewnie wielu z Was słyszało. Jest ona niezwykła. Składa się z dwóch części. Zaczyna się historią opowiedzianą przez Gemmę, a od końca znajdziecie opowieść Liry. "Replikę" można czytać na trzy sposoby.
1. Najpierw opowieść Liry, potem Gemmy.
2. Najpierw opowieść Gemmy, potem Liry

I to jest plus. Brawa za pomysł i oryginalność. Trudno jest teraz zrobić coś, co zaskoczy. Ale w tym wypadku to się udało. Taki sposób zmiany narracji jest nowością.


Ta historia wygląda zupełnie inaczej od strony Gemmy. Ona mieszka z przewrażliwionymi rodzicami, którzy na nic jej nie pozwalają. W dzieciństwie chorowała właściwie na wszystko, więc teraz musi na siebie uważać. Nagle Haven rzuca cień na jej dotychczasowe życie. Sekrety sprzed kilkunastu lat wyjdą na jaw. Trzeba pozbyć się kilku dzieciaków próbujących rozwikłać tajemnice instytutu. Ktoś próbuje porwać Gemmę, robi się niebezpiecznie.

Musiała poznać prawdę. Musiała zrozumieć to miejsce i jak powiązany był z nim jej tata. I jak powiązana była ona sama.

Dwie dziewczyny, tak zupełnie różne, ale jednak łączy je Haven. Spójrz na sprawę tego ośrodka z dwóch stron. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Jak to pięknie napisała we wstępie autorka "Repliki":

Drobne różnice w powieści odzwierciedlają przekonanie, że nie istnieje coś takiego jak obiektywny ogląd zdarzeń. Nie ma dwóch ludzi, którzy postrzegają daną sytuację dokładnie w ten sam sposób, o czym może zaświadczyć każdy, kto kłócił się z bliską osobą. Z tej perspektywy naprawdę stajemy się twórcami własnego doświadczenia. A prawda przypomina tworzenie fikcji.

Sama fabuła też jest oryginalna. Repliki. Klony. Ich dochodzenie do prawdy, czym są, kim są. Dzięki temu, że to repliki prowadzą narrację, wiemy, jak się czują, gdy dowiadują się rzeczy, które burzą ich dotychczasowe postrzeganie świata. Gdy dowiadują się, po co były stworzone.

Wiesz, co dla mnie nie ma sensu? Po co ta cała tajemnica? O klonowaniu ludzi marzono od lat. Ledwie udało się sklonować zwierzęta. Większość klonów szybko umiera. Badacze z Haven powinni dostać Nobla. Powinni być gwiazdami na przemowach TED. Powinni być miliarderami, rozumiesz? Więc dlaczego nikomu nie powiedzieli?

Ta książka trzyma w napięciu. Byłam podekscytowana ją czytaniem.

Jeśli macie dość przewidywalności, dotychczasowych mało oryginalnych książek to "Replika" jest dla was idealna. Będzie was zaskakiwać na każdej stronie. Bo sytuacja wygląda inaczej w zależności, jak na nią patrzysz. To ty zdecydujesz, jak przeczytasz tę książkę. A może i przeczytasz ją kilka razy? Za każdym razem możesz zauważyć nowe szczegóły, odkryć coś nowego. Ta historia jest wyjątkowa. I zdecydowanie warta uwagi.

Zauważyłam znaczne podobieństwo okładki do książki "Oddam Ci słońce". Zresztą spójrzcie sami. To chyba jedyne, co mi przeszkadza. (Zdjęcia ze strony wydawnictwa)


Moondrive postanowiło dodatkowo uatrakcyjnić czas oczekiwania na premierę tej książki i od jakiegoś czasu możecie skorzystać z aplikacji, dzięki której ujrzycie swoją twarz na okładce "Repliki". Oto moja okładka. :) Mała rzecz, a cieszy.



Podsumowując "Replika" to książka godna polecenia. To młodzieżówka nie tylko dla młodzieży. Zachwyca oryginalnością, ale i wciągającą fabułą. Cztery kostki czekolady są jak najbardziej zasłużone.


Słyszeliście wcześniej o tej książce? Planujecie ją przeczytać? A może jesteście już po jej lekturze? Dajcie znać w komentarzu. :)

Może zainteresuje Cię również

26 komentarze