W cieniu magnolii


Kraków, lata 90. Alicja jest studentką i mieszka w kamienicy niedaleko krakowskiego rynku. Przed budynkiem rośnie wspaniała magnolia, a pod nią ustawiona jest ławeczka, na której uwielbia przesiadywać dziewczyna.

Wszystko zaczęło się od niewinnej gry w pokera. Nagrodą był jej pocałunek. Alicja oczywiście nie zamierzała nikogo całować, w końcu miała narzeczonego. Kiedy Jan wygrał, nie domagał się nagrody. Pomógł posprzątać dziewczynie po jego kolegach, a potem rozmawiali długo w cieniu magnolii. Tak to się rozpoczęło dwadzieścia lat temu.

Dwadzieścia lat później Jan staje w jej drzwiach i wszystko rozpoczyna się na nowo. Wspomnienia wracają, a czytelnik poznaje dokładnie historię tej dwójki młodych ludzi, z których los tak okrutnie zakpił.

Czy po tak długim czasie, Jan i Alicja zdołają odbudować dawną znajomość?

Zapomniała już, jak to jest kogoś pragnąć, i zapomniała, że tęsknota może boleć. Wszystkie niespełnione i wyparte uczucia sprzed lat wróciły. A może jeszcze była dla nich szansa?

To, że okładka zachwyca, widzicie na pierwszy rzut oka. Ale gdybyście mogli poczuć zapach, który towarzyszy podczas czytania tej książki... Uwierzcie mi, że tę magnolię przed krakowską kamienicą, bardzo dobrze można sobie wyobrazić dzięki zapachowi, o który zadbało wydawnictwo.

Autorka świetnie ujęła klimat lat 90., widać, że wie, o czym mówi. Muzyka, jedzenie, zachowanie tamtejszej młodzieży i ich rozrywki - wszystko to tworzy wyjątkową atmosferę.

"W cieniu magnolii" to książka o trudnych wyborach, bo z takimi musiała się zmierzyć w młodości Alicja. Konsekwencje swoich decyzji odczuwała przez długie dwadzieścia lat. Po tym czasie los ponownie daje jej szansę, jednak ewidentnie będzie to ostatnia szansa.

Mamy tu też wątek wykorzystywania i przemocy w związku. Na ile takich zachowań możemy przymknąć oko, będąc zakochanym? Jak długo będziemy pozwalać sobie na złe traktowanie, stale usprawiedliwiając ukochanego? 

"W cieniu magnolii" jest debiutancką książką Anny Płowiec i ja uważam ten debiut za udany. W tej historii głównie oczarował mnie klimat, mocno wczułam się w te krakowskie uliczki z końca ubiegłego wieku. Poza tym bohaterowie są bardzo realistyczni i szybko poczułam do nich sympatię, szczególnie do Danki - przyjaciółki Alicji.

I choć nic nie zaskoczyło mnie w tej opowieści, to jednak czytało się ją z przyjemnością i nawet w czasie matur znalazłam czas na jej przeczytanie. Ciekawa i wciągająca historia z już z daleka pachnącą magnolią. Polecam, szczególnie na wiosnę i przyznaję trzy kostki czekolady.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak.
Premiera książki zaplanowana jest na 9 maja.

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Książka porusza bardzo trudne i istotne tematy, niestety nadal aktualne, węc koniecznie chcę ją przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Bohaterka ma ładne imię. Okładka tez mi się podoba. Ale co czytania, to na razie tak nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, ta książka chyba też dla mnie, zwłaszcza jak tylko ma choć trochę klimatu z dawnych lat. :)

    OdpowiedzUsuń

Napisz szczerze co Ci się podoba, a co nie. Dzięki Twojej opinii wiem nad czym muszę jeszcze popracować.
Komentarze typu "fajny post" możesz sobie darować.
NIE ZOSTAWIAJ LINKU DO SWOJEGO BLOGA - ZNAJDĘ GO NA TWOIM KONCIE GOOGLE.
Dziękuję za aktywność na blogu. :)