Z otchłani


Kaśka właśnie dowiedziała się o zdradzie swojego chłopaka. Nie może się z tym pogodzić, cierpi, a jednak wciąż go kocha i rozważa przebaczenie mu. Pewnego wieczora Kasia idzie rozerwać się do klubu, gdzie podchodzi do niej przystojny młody mężczyzna i... zaprasza ją na seks. 

Okazuje się, że Szymon, bo tak ma na imię ten arogancki typ, znalazł ją na Tinderze, gdzie Kasia jakoby ma konto. Sytuacja jest tak przerażająca, że aż zabawna. Takie sceny nie dzieją się codziennie.

Lazurowe oczy, włosy w kolorze gorzkiej czekolady i leniwy uśmiech, który odurza szybciej niż kieliszek czerwonego wina... Przychodzi mi przez myśl, że to typ mężczyzny, przed którym matki ostrzegają swoje córki. Zakazany owoc w ludzkiej postaci. Najpierw kusi, a potem sprowadza kłopoty na wszystkich, którzy się do niego zbliżą.

Kolejne wydarzenia są dla czytelnika kolejnymi niespodziankami. Nie chciałabym za dużo zdradzać i nie odebrać Wam frajdy z czytania tych jakże zaskakujących i niezwykle zabawnych momentów.

Szymon jest dziennikarzem, więc następnego dnia po spotkaniu Kaśki publikuje artykuł z opisem ich jednorazowej przygody, w której rolę główną oczywiście odegrał Tinder. Dziewczyna jest oburzona faktem, że Szymon nie tylko złamał zasady etyki dziennikarskiej i wymyślił cały przebieg wieczoru, jak i tym, że zamieścił jej zdjęcie (nieco rozmazane, ale wciąż można ją rozpoznać). Pisze do dziennikarza maila pełnego ostrych słów i wykrzykników. 

Arogancki, bezczelny i kłamliwy Szymon oraz zdradzona, załamana, ale wciąż mająca pazur Kaśka. Co może ich połączyć? Wydaje się, że nic, a jednak tak jak wspomniałam wcześniej - "Z otchłani" to książka pełna niespodzianek i nie sposób się nudzić podczas jej czytania.

"Z otchłani" to drugi tom trylogii "Z popiołów" Martyny Senator. W pierwszej części głównymi bohaterami była Sara i Michał, teraz autorka przybliża nam postać współlokatorki Sary - Kaśkę. Możecie przeczytać drugi tom bez czytania pierwszego, ale znajdziecie w nim dużo spoilerów dotyczących Sary i Michała, także nie radzę.

Znasz takie powiedzenie: "Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku"? (...) Podobnie jest z przyjaźnią. Wszystko zaczyna się od pierwszego uśmiechu, pierwszej dłuższej rozmowy, pierwszego powierzonego sekretu, czy podania komuś pomocnej dłoni... Przyjaźń to taka wędrówka na wielu płaszczyznach. Jeśli teraz się do Ciebie uśmiechnę, a ty ten uśmiech odwzajemnisz, to razem wykonamy pierwszy krok.

Jeśli uważnie czytacie mojego bloga, wiecie, że jestem już od dłuższego czasu zauroczona twórczością Martyny Senator. I po raz kolejny mnie nie zawiodła. Co prawda wielki sekret Szymona odkryłam dość szybko, jednak wciąż czekało na mnie wiele zaskoczeń. Choć nie miałam czasu i obiecałam sobie, że poczytam tylko pół godzinki, spędziłam przy tej lekturze trzy godziny, aż skończyłam ją. Nie mogłam się oderwać, byłam ciekawa, co wydarzy się dalej. Wielokrotnie kwestie bohaterów "Z otchłani" sprawiły, że śmiałam się jak głupia. 

Piękne jest to, że właściwie od prologu poczułam chemię do tej książki. Emocje bohaterów szybko udzielały się mnie, utożsamiałam się z nimi. Autorka dosłownie czaruje słowami i już nie mogę doczekać się kolejnej części tej trylogii. 

Kasia to taka typowa studentka. Od kilku lat była w związku z Adamem, a kiedy ten ją zdradził, tak naprawdę nie wiedziała, co zrobić. Ich związek trwał tak długo, że nie wyobrażała sobie życia bez niego. Myślę, że właśnie to przyzwyczajenie sprawiło, że wielokrotnie rozważała przebaczenie zdrady. 

Szymon natomiast ukrywa swoje prawdziwe "ja" pod wieloma maskami. Udaje, że niewyspanie się spowodowane jest imprezowym weekendem, a brak stałej dziewczyny tłumaczy zamiłowaniem do jednorazowych przygód. Ma swój pilnie strzeżony sekret, ogrodził się przed wszystkimi wysokim murem i nie dopuszcza ich do siebie. Nie widzi, że jego działania tak naprawdę szkodzą mu i jego najbliższym.

Spotkanie, które było dziwnym zbiegiem okoliczności, wywróci w ich życiach i sprawi, że nic już nie będzie takie samo.

Za chemię, za wiele zaskakujących zwrotów akcji, humor i po prostu wspaniałe trzy godziny, przyznaję cztery kostki czekolady.

PREMIERA: 15 LUTEGO

Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Może zainteresuje Cię również

11 komentarze

  1. Ta książka już leży i czeka na swoja kolej. Pierwszy tom był fajny, ale brakowało w nim tego czegoś. Mam nadzieję, że ten okaże się dla mnie lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze pierwszego tomu, ale oba mam w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak szczerze, to pierwszy raz słyszę o tej autorce, ciesze się, że cały czas mogę odkrywać coś nowego. Jeśli piszesz, że warto to zapamiętam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam pierwszego tomu :) Aczkolwiek i jeden i drugi bardzo chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze pierwszego tomu i narazie nie mam zamiaru. Może kiedyś przyjdzie ten czas.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twojej recenzji na pewno będę mieć te książki na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja! Z chęcią przeczytam oba tomy, lubię właśnie takie książki, zabawne i romantyczne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Poprzednie pozycje tej autorki przypadły mi do gustu, więc kiedyś na pewno sięgnę i po tę.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    kredziarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam zabrać się za pierwszy tom ale wtedy byłam jeszcze przekonana że to będzie jednotomówka... Czemu wszystko ostatnio jest częścią serii? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię Martynę i cieszę się że premiera już niedługo, bo nie mogłam doczekać się kolejnej części :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)