Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Instagram

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek

     
    Czas_motyla_Martyna_Senator_recenzja

    Po dłuższej przerwie powraca Martyna Senator – jedna z moich ulubionych polskich autorek!

    Życie Kornelii, głównej bohaterki, powinno być pełne beztroski i radości. W końcu nastoletnie lata to czas, który wielu uważa za najlepszy w życiu. Jednak jej codzienność różni się od tej, którą przeżywają jej rówieśnicy. Kornelia każdego dnia martwi się o zdrowie swojej ciężko chorej siostry, Alicji. Choroba powoli wyniszcza nie tylko Alicję, ale również Kornelię.

    Pewnego dnia Kornelię odwiedza anioł śmierci, Cassiel. Choć może to brzmieć jak wytwór wyobraźni, każda chwila spędzona w jego towarzystwie przynosi Kornelii ulgę. Jego obecność pomaga jej zmierzyć się z chorobą siostry i znaleźć siły, by skupić się na własnym życiu.

    "Czas motyla" to powieść młodzieżowa, która z łatwością poruszy również starszych czytelników. Refleksyjny charakter książki sprawia, że zostaje ona w pamięci na długo po zakończeniu lektury. Martyna Senator porusza w niej trudne i bolesne tematy, takie jak choroba, śmierć i przygotowania do pożegnania bliskich. Wszystkie te kwestie dotykają nastolatki, która powinna cieszyć się życiem, a zmuszona jest mierzyć się z dramatyczną rzeczywistością.

    Autorka przypomina nam, jak ważne jest czerpanie radości z każdej chwili, bo nigdy nie wiemy, która z nich będzie tą ostatnią.Choć historia jest smutna, niesie ze sobą cenną lekcję i pocieszenie.

    Oprócz refleksyjnego charakteru, jednym z największych atutów książki jest jej zaskakujące zakończenie. Uwierzcie mi na słowo – nie jesteście w stanie przewidzieć, co się wydarzy! Uwielbiam takie zwroty akcji.

    Cieszę się, że Martyna wróciła z nową powieścią. "Czas motyla" przypomniał mi, jak zdolną jest autorką. Zaznaczałam (a raczej screenowałam, bo czytałam tę książkę jeszcze w wersji elektronicznej) fragment za fragmentem. Martyna z łatwością sprawiała, że się wzruszałam, smuciłam albo zaczynałam kwestionować pewne sprawy. 

    Gorąco polecam Wam "Czas motyla", ale musicie być przygotowani, że nie jest to lekka lektura. Ode mnie cztery kostki czekolady.


    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
     
    Najgłośniej krzyczy serce Martyna Senator

    Martyna Senator jest jedną z garstki autorów, po których książki sięgam w ciemno. Nie potrzebuję czytać opisu, zapowiedzi, pozytywnych opinii innych blogerów. Ja po prostu wiem, że to, co napisze Senator, będzie dobre.
    Tak też jest tym razem.

    Nie sprawdziłam, o czym jest fabuła "Najgłośniej krzyczy serce". Wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę i tak zrobiłam. Nie spodziewałam się jednak czegoś takiego.

    Najnowsza powieść Martyny Senator to lektura obowiązkowa. Powinni ją przeczytać dzieci i rodzice. A potem powinni usiąść i szczerze porozmawiać. Ta książka powinna znaleźć się w każdej bibliotece szkolnej. Być może powinna być lekturą szkolną? Dlaczego nie? Uwierzcie mi, że "Najgłośniej krzyczy serce" otwiera oczy młodzieży i ich rodzicom na problem przemocy w szkole.

    Główną bohaterką jest Nina, uczennica drugiej klasy liceum. Jej pasją jest taniec liryczny. Tańcząc, wyraża swoje emocje, a jest ich wiele. Praktycznie każdego dnia dziewczyna wysłuchuje niesmacznych komentarzy swoich rówieśników na temat jej małego biustu. W pewnym momencie "żarty" stają się coraz bardziej niebezpieczne.

    Kacpra prawdopodobnie nie zobaczyłbyś na szkolnym korytarzu. Kiedy nie wagaruje, ze wszystkich sił próbuje nie rzucać się w oczy. Głośną muzyką zagłusza własne emocje. Od śmierci mamy nieco pogubił się w życiu. Nauka zeszła na dalszy plan, musi opiekować się młodszym bratem. Na wiecznie nieobecnego ojca nie może liczyć. Przez kiepskie oceny nie zdał do następnej klasy. Kolejna niedostateczna sprawia, że nauczycielka prosi o pomoc Ninę. Dziewczyna ma pomóc Kacprowi z matematyką. Nikt nie jest zachwycony tym pomysłem.

    Tę dwójkę połączy nie tylko matematyka i wspólna ławka. Razem będą musieli stawić czoła szkolnym chuliganom.

    Oto co pisze autorka o swojej książce: "Wiedziałam, że ta powieść będzie inna. Podobnie jak książkowa Magda nie łudziłam się, że zmienię cały świat, ale miałam nadzieję, że pomogę chociaż jednej osobie".

    Znana z powieści new adult pisarka postanowiła poruszyć problem, który często jest zamiatany pod dywan. Pewnie każdy z nas był świadkiem lub ofiarą przemocy psychicznej czy fizycznej. Rówieśnicy potrafią być okrutni, a dorośli często lekceważąco podchodzą do takich spraw. Skutki mogą być tragiczne.

    "Najgłośniej krzyczy serce" pokazuje realia polskiej szkoły. To smutne, jak wiele cierpienia spotyka młodzież w szkole, w miejscu, które powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem. To dlatego uważam, że ta książka jest taka ważna. Otwiera oczy, uświadamia młodym osobom, że muszą reagować, gdy są świadkami przemocy. Choć jest to literatura młodzieżowa, to zachęcam też rodziców do sięgnięcia po ten tytuł. Dobrze jest przypomnieć sobie szkolne lata. Dzieci często nie mówią nam wszystkiego, dlatego warto wsłuchiwać się w to, co jest ukryte między wierszami.

    Najnowsza książka Martyny Senator nie sku
    pia się tylko i wyłącznie na przemocy. To też opowieść o pierwszej miłości, która dość niespodziewanie zachodzi bohaterów. Pierwsze pocałunki, pierwsze randki, pierwszy dotyk. To wszystko jest niezwykle urocze i wciąga od pierwszych stron.

    Mam nadzieję, że dłużej nie muszę Was zachęcać do przeczytania "Najgłośniej krzyczy serce". Ta książka nie bez powodu zbiera tak pozytywne opinie. Ja oczywiście nagradzam ten tytuł czterema kostkami czekolady.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu We Need Ya.

    Cytaty:
    (...) życie jest jak film. I czasami trzeba dzielnie przetrwać trudne chwile, żeby odnaleźć szczęśliwe zakończenie.

    Przechodzi mi przez myśl, że można ukryć prawdę w niewypowiedzianych słowach i wymuszonym uśmiechu, ale nie w oczach. One wszystko zdradzą. Będą nieznośnie szczerze. Odsłonią każdą bliznę w poharatanej życiem duszy i pozwolą zajrzeć w głąb serca. W dodatku mogą to zrobić, nie roniąc ani jednej łzy. Bo ból nie zawsze wiąże się z krzykiem czy z płaczem. Czasami przybiera formę cichej rozpaczy, którą można dostrzec jedynie w zasnutych smutkiem oczach.

    Nie ma znaczenia, czy będziemy się śmiać, czy płakać (...). Ważne, że będziemy prawdziwi.

    W pewnym momencie dociera do mnie, że wcale nie trzeba być silnym, aby uniknąć upadku. Czasami wystarczy mieć przy sobie kogoś, na kim można się wesprzeć. Zaczekać, aż bijący od niego spokój wyciszy rozkrzyczane emocje, i spojrzeć na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy. Po raz kolejny odnaleźć w sobie nadzieję, a potem stanąć o własnych siłach i zrobić krok do przodu.

    Zakochujemy się w złudzeniach. W tym, jak wyobrażamy sobie drugą osobę. Zauważ, że na początku zazwyczaj widzimy tylko to, co piękne i fascynujące. Ale im dłużej z kimś jesteśmy, tym lepiej go poznajemy. Dostrzegamy wady. Skazy. Słabości. W dodatku pewne rzeczy, na które do tej pory przymykaliśmy oko, zaczynają nas niesamowicie irytować. I wtedy są dwie możliwości: albo dajemy sobie spokój, albo próbujemy się dotrzeć. Jeśli mimo wszystko nasze uczucia przybierają na sile i z każdym dniem stają się coraz głębsze, to znaczy, że uczymy się kochać. I powoli odkrywamy sens prawdziwej miłości.

    Najgorsze jest to, że każdy może paść ofiarą kpin (...). Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że właściwie do wszystkiego można się przyczepić. To dlatego tak rozpaczliwie próbujemy być idealni. Nie chcemy dawać innym pretekstu do szkalowania. Ale niezależnie od tego, jak bardzo będziemy się starać, przegramy. Bo każdy ma jakiś słaby punkt. Mniej lub bardziej widoczny mankament. To błędne koło, w którym tak naprawdę nie ma żadnych zwycięzców. Jest za to cała masa zakompleksionych młodych ludzi, bo obecna rzeczywistość nie sprzyja samoakceptacji.

    Poniżej sprawdzisz, gdzie najtaniej kupisz recenzowaną książkę.
    Share
    Tweet
    Pin
    5 komentarze

    "Z ciszy" to ostatni tom z serii "Z Miłości" którą pokochały czytelniczki w całej Polsce. Po raz kolejny Martyna Senator udowadnia, że bez mrugnięcia okiem potrafi złamać serce czytelnika, by później napełnić je nadzieją na lepsze jutro.

    Zoja właśnie skończyła szkołę i ma za sobą egzaminy maturalne. Dorabia sobie w studio tatuażu, a w weekendy opiekuje się zwierzętami w schronisku. Poprzedniego związku nie wspomina najlepiej, dlatego postanawia się trzymać z daleka od mężczyzn.

    Filipowi od razu wpada w oko Zoja. Dziewczyna jest zabawna, ale i ładna, więc szybko próbuje zaprosić ją na randkę. Ma swój plan działania, który realizuje przy każdej tego typu okazji: jeśli kobieta mu się podoba, zaprasza ją na randkę, jeśli iskrzy, spotkają się ponownie, jeśli nie ma między chemii — GAME OVER.

    Niestety Zoja jest niewzruszona zaproszeniem Filipa i zdecydowanie odmawia. Jednak chłopak się nie poddaje. Czuje wyraźnie między nimi napięcie i nie zamierza tego ignorować. Nie przeszkadza mu fakt, że on mieszka w Warszawie, a ona w Krakowie. 

    Ostatecznie Zoja zaskoczona pozytywnie determinacją Filipa ulega i spędzają razem jeden świetny wieczór. Tylko tyle. Żadnych pocałunków, czułości, dziewczyna nie chciała mu nawet dać numeru telefonu. Nie powinni się już nigdy więcej spotkać.

    "Z ciszy" porusza tak wiele ważnych tematów, że nawet nie wiem, od którego zacząć. Martyna Senator uświadamia swoich czytelników, jak ważna jest kwestia badań na AIDS, przemyca ukradkiem do tej książki wiedzę, jak wygląda taki test, czego można się po nim spodziewać, dlaczego powinniśmy go zrobić. Autorka otwiera nam oczy na kwestie, które wciąż są pewnym tematem tabu. 

    Mamy tutaj też wątek przemocy nad zwierzętami, która niestety wciąż jest ogromnym problemem. W wakacje do schronisk trafia jeszcze więcej niż zwykle porzuconych zwierząt. Musimy uświadomić sobie, że nasi pupile to nie zabawki i nie możemy ich oddać, kiedy nam się znudzą. One też mają uczucia.

    W tej części serii nie brakuje trudnych momentów. Martyna Senator wykorzystała chorobę swojej babci i uczucia, jakie towarzyszyły chorej, ale i najbliższym jej osobom, przelała je na papier, przez co historia dziadka Zoji jest bardzo autentyczna. Łzy lały się strumieniami i domyślam się, że i Wasze serca poruszy ten wątek.

    To nie koniec — w "Z ciszy" mamy też gwałt. Autorka poprzez dramatyczne sceny uczy nas, jak ważne jest pilnowanie swoich napojów, niespuszczanie ich z oka. Widzimy, jak wygląda procedura zgłaszania tego przestępstwa, ale także jak trudne dla ofiary są to chwile, szczególnie moment badania. Niestety jest to konieczne, aby złapać i ukarać sprawców.

    Senator edukuje swoich czytelników, ale nie robi tego w nachalny sposób. Tak, jak wspomniałam już wcześniej — ona przemyca wiedzę w historii, po którą chętnie sięgną młodzi ludzie. "Z ciszy" jest naprawdę bardzo dobrą książką z gatunku new adult, jeśli czytaliście poprzednie tomy, wiecie, czego się spodziewać — łez, trudnych chwil, wzruszeń, śmiechu, współczucia, radości — po prostu rollercoastera uczuć.

    Dla tych, którzy jeszcze nie mieli przyjemności poznania serii "Z miłości", informuję, że tomy można czytać w dowolnej kolejności. Oczywiście sięgając w pierwszej kolejności po ostatni, możecie spodziewać się drobnych spoilerów, ale nie sądzę, abyście zwrócili na nie uwagę.

    Ja pod twórczością Martyny Senator podpisuję się rękami i nogami. Jest to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Przeczytałam wszystkie wydane przez nią powieści i każda z nich trafiła głęboko do mojego serca. Martyna ma ogromny talent, pisze świetnie, a fakt, że wykorzystuje to w dobrych celach, uświadamiając istotne kwestie młodzieży, sprawia, że jeszcze bardziej ją podziwiam.

    Po tę serię warto sięgnąć, a jeśli nie ufacie mi, sprawdźcie opinie innych recenzentów, gwarantuję Wam, że zdecydowana większość jest pozytywna, a to świetna gwarancja, że nie zawiedziecie się na twórczości tej pisarki.

    Mam ogromną przyjemność objąć patronatem książkę "Z ciszy" i jest to dla mnie naprawdę wielkie wyróżnienie. Po książki Martyny Senator sięgnęłam jeszcze przed wydaniem "Z popiołów", które przyniosły jej ogromną popularność. W 2017 roku zachwycałam się "Zanim zgasną gwiazdy" i już wtedy obiecywałam, że to pierwsza, ale zdecydowanie nie ostatnia książka tej autorki, jaką przeczytam. Potem był "Ósmy kolor tęczy", który po prostu MUSICIE poznać, a kolejne powieści Senator jeszcze wyżej zwieszały poprzeczkę.

    Mam nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po "Z ciszy". Jest to wzruszająca historia o determinacji, walce, problemach współczesnego świata, ale przede wszystkim o miłości, która spotyka nas w najmniej oczekiwanym momencie. 

    Przyznanie czterech kostek czekolady to oczywiście jedynie formalność. Już wyczekuję kolejnej książki Martyny Senator i zachęcam Was gorąco do zapoznania się z twórczością tej autorki. Uwierzcie mi, że mamy zdolnych polskich autorów, tylko musicie dać im szansę i nie przekreślać ich tylko ze względu na pochodzenie. Wspierajmy naszych, nie rzucajmy im kłód pod nogi.

    Premiera 3 lipca. 
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu We Need Ya
    Share
    Tweet
    Pin
    3 komentarze

    Elza ucieka z domu, zostawiając za sobą całe dotychczasowe życie. Bliska jej sercu sąsiadka wręcza jej trochę pieniędzy oraz maszynę do szycia, przedmiot, który ma pomóc jej rozpocząć nowy rozdział. Dziewczyna chce złapać stopa, jednak przeznaczenie stawia jej na drodze Kubę. Tatuaże, kolczyki, ale ciepłe spojrzenie. Elza woli zabrać się z nowo poznanym młodym mężczyzną, niż tkwić pośrodku drogi do nowego życia, gdzie ktoś ją może odnaleźć. Razem ruszają w drogę do Krakowa, podczas której świetnie się im rozmawia i być może jest to początek przyjaźni.

    Na zewnątrz możemy udawać twardych i niewzruszonych. Ale w głębi serca wszyscy szukamy miłości. Pragniemy być kochani. Czuć się potrzebni. Mieć własne miejsce, w którym moglibyśmy być sobą.

    Elza nie ma gdzie spać, dlatego Kuba proponuje jej, aby przenocowała u niego w mieszkaniu. Następnego dnia rozpoczyna poszukiwania pracy i mieszkania, a ponieważ nie jest to takie proste, Kuba, niczym jej anioł stróż proponuje jej wynajmowanie pokoju w jego i Michała mieszkaniu.

    W znalezieniu pracy Elzie pomaga Kaśka, przyjaciółka Kuby. Krok po kroku dziewczyna próbuje zapomnieć o przeszłości i ułożyć sobie życie na nowo, jednak los stale podrzuca jej kłody pod nogi. Wsparciem w tej sytuacji jest dla niej niewątpliwie przystojny tatuażysta, ale i on musi walczyć ze swoimi demonami przeszłości, które upomniały się o niego w najgorszym możliwym momencie.

    Dwójka ludzi wkraczających w dorosłość i mnóstwo problemów, którymi są zarzucani. Pośrodku tego wszystkiego rozpala się uczucie, jednak sekret Elizy może łatwo zgasić je i zaprzepaścić szansę na coś pięknego. 

    Chcę, żeby był tatuażem, który zasłoni stare nieudane wzory i wyryje w mojej duszy coś pięknego. Coś, o czym nigdy nie będę chciała zapomnieć.

    "Z nicości" to trzeci tom serii "Z popiołów" Martyny Senator. Do tej pory byłam pewna, że będzie to trylogia, jednak w ostatnich dniach pojawiła się informacja, że to jeszcze nie koniec, co bardzo mnie uszczęśliwia. W książce przewijają się postacie z pozostałych części, dlatego lepiej przeczytać najpierw dwa pierwsze tomy. 

    Kuba to mężczyzna, którego pokochałam od pierwszego "przeczytania". :) Wygląda jak bad boy za sprawą tatuaży i kolczyka, ale tak naprawdę to wspaniały człowiek. Musi walczyć o to, aby zarabiać na swoim hobby, co nie cieszy jego rodziców. Jego praca jest misją, co udowadnia na każdym kroku. To nie tylko robienie tatuaży, często jest to ogromna pomoc dla ludzi, czego dowodem są, chociażby kobiety po mastektomii, które chcą ukryć blizny po stracie piersi. Tatuaże Kuby niosą przesłanie. A on sam jest dla innych niczym anioł stróż. Nie potrafi zignorować prośby o pomoc, nie potrafi nie podać swej dłoni. Dla najbliższych jest skłonny do ogromnych poświęceń, co niejednokrotnie udowodni. Jak tu w nim się nie zakochać? :)

    Natomiast Elza to dziewczyna, która ma za sobą kilka trudnych lat, a teraz próbuje zacząć wszystko od nowa. Ambitna i niezłomna w walce o swoje marzenia. Nie boi się ciężkiej pracy. Wie, że czeka ją długa droga, by otworzyć własną firmę, ale nie poddaje się. Złe doświadczenia sprawiają, że boi się zbliżyć do kogokolwiek, ale nie można jej się dziwić. Skrywa ogromny sekret, który może zrujnować jej nowy rozdział w życiu.

    Jeśli śledzicie mnie na bieżąco na Instagramie, to wiecie, że ostatnio miałam czytelniczy zastój. Trafiałam na dobre książki, jednak nie porywały mnie one. Brakowało mi czegoś, co mnie zachwyci, wzruszy, wzbudzi we mnie mnóstwo emocji. "Z nicości" było tą książką, która rozpętała burze w moim sercu. Uwielbiam twórczość Martyny Senator i z całego serca polecam Wam nie tylko "Z nicości", ale i wszystkie pozostałe powieści tej autorki. 


    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
    Share
    Tweet
    Pin
    4 komentarze

    Kaśka właśnie dowiedziała się o zdradzie swojego chłopaka. Nie może się z tym pogodzić, cierpi, a jednak wciąż go kocha i rozważa przebaczenie mu. Pewnego wieczora Kasia idzie rozerwać się do klubu, gdzie podchodzi do niej przystojny młody mężczyzna i... zaprasza ją na seks. 

    Okazuje się, że Szymon, bo tak ma na imię ten arogancki typ, znalazł ją na Tinderze, gdzie Kasia jakoby ma konto. Sytuacja jest tak przerażająca, że aż zabawna. Takie sceny nie dzieją się codziennie.

    Lazurowe oczy, włosy w kolorze gorzkiej czekolady i leniwy uśmiech, który odurza szybciej niż kieliszek czerwonego wina... Przychodzi mi przez myśl, że to typ mężczyzny, przed którym matki ostrzegają swoje córki. Zakazany owoc w ludzkiej postaci. Najpierw kusi, a potem sprowadza kłopoty na wszystkich, którzy się do niego zbliżą.

    Kolejne wydarzenia są dla czytelnika kolejnymi niespodziankami. Nie chciałabym za dużo zdradzać i nie odebrać Wam frajdy z czytania tych jakże zaskakujących i niezwykle zabawnych momentów.

    Szymon jest dziennikarzem, więc następnego dnia po spotkaniu Kaśki publikuje artykuł z opisem ich jednorazowej przygody, w której rolę główną oczywiście odegrał Tinder. Dziewczyna jest oburzona faktem, że Szymon nie tylko złamał zasady etyki dziennikarskiej i wymyślił cały przebieg wieczoru, jak i tym, że zamieścił jej zdjęcie (nieco rozmazane, ale wciąż można ją rozpoznać). Pisze do dziennikarza maila pełnego ostrych słów i wykrzykników. 

    Arogancki, bezczelny i kłamliwy Szymon oraz zdradzona, załamana, ale wciąż mająca pazur Kaśka. Co może ich połączyć? Wydaje się, że nic, a jednak tak jak wspomniałam wcześniej - "Z otchłani" to książka pełna niespodzianek i nie sposób się nudzić podczas jej czytania.

    "Z otchłani" to drugi tom trylogii "Z popiołów" Martyny Senator. W pierwszej części głównymi bohaterami była Sara i Michał, teraz autorka przybliża nam postać współlokatorki Sary - Kaśkę. Możecie przeczytać drugi tom bez czytania pierwszego, ale znajdziecie w nim dużo spoilerów dotyczących Sary i Michała, także nie radzę.

    Znasz takie powiedzenie: "Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku"? (...) Podobnie jest z przyjaźnią. Wszystko zaczyna się od pierwszego uśmiechu, pierwszej dłuższej rozmowy, pierwszego powierzonego sekretu, czy podania komuś pomocnej dłoni... Przyjaźń to taka wędrówka na wielu płaszczyznach. Jeśli teraz się do Ciebie uśmiechnę, a ty ten uśmiech odwzajemnisz, to razem wykonamy pierwszy krok.

    Jeśli uważnie czytacie mojego bloga, wiecie, że jestem już od dłuższego czasu zauroczona twórczością Martyny Senator. I po raz kolejny mnie nie zawiodła. Co prawda wielki sekret Szymona odkryłam dość szybko, jednak wciąż czekało na mnie wiele zaskoczeń. Choć nie miałam czasu i obiecałam sobie, że poczytam tylko pół godzinki, spędziłam przy tej lekturze trzy godziny, aż skończyłam ją. Nie mogłam się oderwać, byłam ciekawa, co wydarzy się dalej. Wielokrotnie kwestie bohaterów "Z otchłani" sprawiły, że śmiałam się jak głupia. 

    Piękne jest to, że właściwie od prologu poczułam chemię do tej książki. Emocje bohaterów szybko udzielały się mnie, utożsamiałam się z nimi. Autorka dosłownie czaruje słowami i już nie mogę doczekać się kolejnej części tej trylogii. 

    Kasia to taka typowa studentka. Od kilku lat była w związku z Adamem, a kiedy ten ją zdradził, tak naprawdę nie wiedziała, co zrobić. Ich związek trwał tak długo, że nie wyobrażała sobie życia bez niego. Myślę, że właśnie to przyzwyczajenie sprawiło, że wielokrotnie rozważała przebaczenie zdrady. 

    Szymon natomiast ukrywa swoje prawdziwe "ja" pod wieloma maskami. Udaje, że niewyspanie się spowodowane jest imprezowym weekendem, a brak stałej dziewczyny tłumaczy zamiłowaniem do jednorazowych przygód. Ma swój pilnie strzeżony sekret, ogrodził się przed wszystkimi wysokim murem i nie dopuszcza ich do siebie. Nie widzi, że jego działania tak naprawdę szkodzą mu i jego najbliższym.

    Spotkanie, które było dziwnym zbiegiem okoliczności, wywróci w ich życiach i sprawi, że nic już nie będzie takie samo.

    Za chemię, za wiele zaskakujących zwrotów akcji, humor i po prostu wspaniałe trzy godziny, przyznaję cztery kostki czekolady.

    PREMIERA: 15 LUTEGO

    Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


    Share
    Tweet
    Pin
    11 komentarze
    Sara w wyniku nieszczęścia, którego dotknęło ją kilka lat temu, zamknęła się w sobie, nie utrzymuje kontaktu z rodzicami i przysięgła, że nie pozwoli się zranić żadnemu mężczyźnie. Już nigdy więcej.

    Teraz studiuje w Krakowie, mieszka z przyjaciółką, i choć jej życie nie przypomina obrazków typowych dla studenta, a ona, zamiast bawić się w klubie, spędza wieczór z książką, to nie narzeka.


    Pewnego wieczoru, od kolejnej tragedii wybawił ją przypadkowy chłopak. Michał przepędził napastników, zaprowadził do pubu, w którym pracował, zaopiekował się nią, a później odprowadził do domu. Z pewnością w wyniku szoku, Sara zaproponowała swoją pomoc, kiedy usłyszała, że szefowa Michała potrzebuje kogoś z umiejętnościami wokalnymi do zagrania w pubie. To było do niej niepodobne i choć myślała, żeby się wycofać, to postanowiła spróbować.

    Boję się, ale chcę spróbować i sięgnąć po coś, co do tej pory wydawało mi się zbyt odległe - po odrobinę siebie z czasów, kiedy jeszcze wierzyłam, że marzenia się spełniają, a miłość niesie ze sobą tylko to, co piękne.

    Tak następnego wieczora występuje w pubie, śpiewa kilka coverów, a nawet własny utwór, czym nie tylko podbija serce publiki, ale i Michała.

    Z każdym spotkaniem Sara przywiązuje się do tego chłopaka i stwierdza, że przyjaźń z nim mogłaby być całkiem dobrym pomysłem.

    Michał pomaga jej nauczyć się technik samoobrony, rozśmiesza ją, spędza z nią miło czas. A potem wszystko się komplikuje. Bo Sara jest uszkodzona i jedyne, co może zaoferować to przyjaźń, a Michałowi to nie wystarczy.

    Ludzkie serce czasami zapomina, jakie potrafi być silne. Dlatego od czasu do czasu trzeba mu o tym przypomnieć.

    Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, to twórczość Martyny Senator jest Wam dobrze znana. Zarówno "Zanim zgasną gwiazdy", jak i "Ósmy kolor tęczy" zachwycił mnie i utkwił głęboko w pamięci. Autorka oczarowała mnie pięknymi, wzruszającymi i poruszającymi ważne tematy powieściami dla młodych ludzi (i nie tylko).

    "Z popiołów" to pierwsza część trylogii. Jej wyjątkowość polega na specjalnie stworzonych piosenkach do książki. Dotychczas z tym zabiegiem spotkałam się jedynie przy "Maybe Someday" Collen Hoover i czekałam, aż ktoś wykorzysta ten fantastyczny pomysł połączenia muzyki i literatury.

    Podczas czytania "Z popiołów" możemy posłuchać i obejrzeć nagranie do trzech utworów, których teksty napisała Martyna Senator, a muzyką i wokalem zajęła się rodzina Siejko.
    KLIKAJĄC TUTAJ POSŁUCHASZ UTWORÓW DO KSIĄŻKI "Z POPIOŁÓW".

    "Z popiołów" to uczta dla zmysłów. Już nie tylko dla wzroku i umysłu, ale i dla słuchu. Koniecznie przesłuchajcie tych piosenek, podczas czytania książki, bo dodają one wyjątkowego klimatu.

    To naturalne, że ludzie popełniają błędy i upadają. Czasami wystarczy odnaleźć w sobie odrobinę siły, podnieść się i iść dalej. Ale czasami trzeba wziąć do ręki zapałki, podpalić całe dotychczasowe życie i spokojnie zaczekać, aż spłonie. A kiedy zostanie po nim jedynie garść popiołu, zacząć budować wszystko od nowa. Cegła po cegle. Kamień po kamieniu.

    Co do samej powieści, to autorka znowu nie zawiodła mnie. Stanęła na wysokości zadania, tworząc ponownie historię z miłością wśród młodych dorosłych, którzy już dźwigają bagaż nieprzyjemnych doświadczeń. Widzimy walkę Sary z demonami przeszłości, najpierw niechętną, która później przeradza się w bitwę o wszystko. Sara musi się odważyć, wyznać najskrytsze tajemnice i postarać się o przyszłość w pięknych kolorach.

    Uwielbiam historie, które ściskają mnie za serce, nie pozwalają na odłożenie książki i długo po przeczytaniu wciąż zajmują moje myśli. Taka właśnie jest najnowszą powieść Martyny Senator "Z popiołów" i mam nadzieję, że jak najszybciej po nią sięgnięcie. Szeroka gama emocji gwarantowana!

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

    Share
    Tweet
    Pin
    15 komentarze
    Lilka to niewidoma licealistka. Mając trzynaście lat, straciła w wypadku mamę i wzrok. Po kilku latach radzi sobie z kalectwem, ale nie wychodzi z domu. Jest jak księżniczka uwięziona w wieży. Boi się wyjść na zewnątrz, zmierzyć się ze światem. Wtedy w jej życie wkracza Tomek, który jest jej zdaniem aroganckim, bezczelnym chłopakiem na dodatek z wielkim ego. Niestety nie pozbędzie się go tak łatwo. Tomek będzie jej nowym korepetytorem fizyki. Jak poradzi sobie z nauczaniem niewidomej dziewczyny tak eksperymentalnego przedmiotu?


    Dość szybko zrozumiałam, że prawdziwa ciemność trwa wiecznie. Dopada cię i zostaje z tobą na zawsze, niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Nie zdołasz przed nią uciec. Nie oddalisz się nawet na milimetr. Wchłania cię niczym czarna dziura, a ty nie możesz się jej poddać albo spróbować ją oswoić i nauczyć się z nią żyć.

    Koniec końców ja wybrałam to drugie.

    Ta historia wydaje się lekka, przyjemna, idealna na odstresowanie. I w sumie taka jest. Ale przy okazji porusza ważne tematy. Nie spodziewałam się takiej tematyki. Losy Lilki i Tomka pokazują nam jakie niespodzianki mogą na nas czekać. Widzimy walkę z ograniczeniami, jakie stawia na nas kalectwo. Czytamy o miłości, trosce i pragnieniu zapewnieniu bezpieczeństwa silniejszej niż cokolwiek innego. A do tego uczymy się, że nie powinno się zbyt szybko oceniać innych, a także, że każdy zasługuje na drugą szansę.

    On po prostu nie boi się życia. No i... kocha ryzyko. (...) Sama nie wiem, co jest bardziej pociągające: jego wygląd czy charakter. Wiem tylko, że ich kombinacja jest całkowicie obezwładniająca.

    Lilka to bohaterka niezwykła. Wyjątkowo inteligentna, wrażliwa i zabawna. I mimo wszystko jest silna. Czy uda jej się przełamać lęk przed światem zewnętrznym? Czy wciąż będzie ją omijało tak wiele wspaniałych rzeczy? Może Tomek jest przekonywający, ale czy wystarczająco, aby zmienić życie Lilki? Jakie sekrety ukrywa rodzina Lilki i jak wpłynie to na jej sytuację?

    Dlaczego on to robi? Dlaczego zadaje sobie tyle trudu, żeby odbudować most pomiędzy moim odseparowanym życiem a światem zewnętrznym?

    Po raz kolejny Martyna Senator kończy książkę w sposób, którego nikt się nie spodziewa. Zaskakujące zakończenia są jej mocną stroną. Uwielbiam to, że nigdy nie odgadnę, jak potoczą się losy głównych bohaterów. Historia jest wyjątkowa i wcale nie oklepana. Mimo opisywanej tragedii, jaką jest utrata matki i wzroku, w tej historii jest mnóstwo romantyzmu i uroczych momentów. A do tego z tej opowieści można wiele się nauczyć. Cztery kostki czekolady są jak najbardziej zasłużone.

    Pada deszcz. Wystawiam serce za próg. Nie wpuszczę go do środka, dopóki nie zmyje z siebie tej głupiej miłości.


    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Videograf. 
    Share
    Tweet
    Pin
    20 komentarze
    Kiedy Wojtek budzi się w szpitalu, nie ma pojęcia, jak tam trafił. Nie potrafi sobie nic przypomnieć. Lekarz stwierdza jednoznacznie — amnezja powypadkowa, ale niedługo powinno wszystko wrócić do normy, a on zacznie odzyskiwać wspomnienia. Jednak nie to najbardziej martwi chłopaka. Sen, który przyśnił mu się przed wybudzeniem w szpitalu, nie daje mu spokoju. Mała dziewczynka, która podarowała mu klepsydrę, informując go, że musi uratować nieznajomą dziewczynę — Wojtek ma dziwne wrażenie, że ten sen był czymś więcej.

    - Przyszłam tu, bo chcę ci coś dać.
    Wojtek zmarszczył brwi, nie mając pojęcia, co to wszystko znaczy. Tymczasem dziewczynka sięgnęła do torebki i wyjęła z niej niewielką klepsydrę. Przez chwilę wpatrywała się w złocisty piasek spoczywający w dolnej bańce, po czym odwróciła klepsydrę i postawiła ją na półce.
    - Masz mało czasu - oznajmiła. - Musisz ją uratować, zanim piasek przestanie się sypać. W przeciwnym razie ona umrze.


    Chłopak wraz ze swoimi przyjaciółmi próbuje wrócić do normalnego życia i przyspieszyć proces przywracania pamięci. Oglądają wspólne zdjęcia, jedzą ulubione dania, podróżują do odwiedzanych wcześniej często miejsc. Jednak nic nie przynosi efektów. Do tego ciągle nawiedzają go wizje, których nie rozumie. Mała dziewczynka przypomina mu, że uciekającego piasku w klepsydrze nie da się zatrzymać.

    Jeśli życie było książką pisaną ręką czasu, to w opowieści Wojtka brakowało kilkunastu pierwszych rozdziałów. Wprawdzie jego przyjaciele próbowali streścić mu niektóre z brakujących fragmentów, ale nawet to nie pomagało mu zrozumieć, o czym tak naprawdę jest jego historia.



    Pewnego dnia po jednej z dziwnych wizji obudził się na ulicy. Obok zatrzymało się auto, z którego wysiadła dziewczyna. Nagle do jej głowy zostaje przystawiony pistolet. Wojtek w ostatniej chwili ratuje dziewczynę. Uciekają, ale niebezpieczeństwo depcze im po piętach. 

    Przypomniały mu się słowa małej dziewczynki: "Nie możesz pozwolić jej umrzeć". Czyżby chodziło jej o Milenę? Natychmiast zganił się w myślach. To była fikcja, tłumaczył sobie, nadaktywna wyobraźnia, która podstępnie przejęła kontrolę nad jego umysłem.

    W ten sposób Wojtek poznaje Milenę. Kiedy okazuje się, że ktoś nieustannie usiłuje ją zabić, chłopak postanawia, że ta schroni się u niego w mieszkaniu. Ale przecież nie mogą się ukrywać w nieskończoność. Postanawiają sami sprawdzić, czego od Mileny chcą niebezpieczni mężczyźni.

    Tkwię w martwym punkcie i patrzę, jak nasze gwiazdy gasną... Jedna po drugiej... Jest coraz ciemniej, coraz ciszej...

    "Zanim zgasną gwiazdy" oczarowuje najpierw przepiękną okładką, ale i tytułem. Akcja szybko wciąga. Czytelnik chce jak najszybciej dowiedzieć się, kogo Wojtek ma uratować i czy to wszystko nie jest tylko snem. I tak okazuje się, że spędziliśmy cały wieczór, czytając książkę i zapominając o całym świecie...

    Autorka ma wyjątkowy talent do pisania. To pierwsza jej powieść, z którą mam do czynienia, ale nie ostatnia. Jest w tej książce tak wiele pięknych myśli i cytatów, które chciałabym tutaj zapisać.

    Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu akcji, nie sposób na początku książki odgadnąć zakończenia — jest ono nieprzewidywalne, a to się chwali.

    Podsumowując "Zanim zgasną gwiazdy" możecie oceniać po okładce, bo treść jest tak dobra (albo nawet lepsza) jak wizualna strona powieści. To perełka, na którą natknęłam się przypadkowo, z czego bardzo się cieszę. Ta opowieść zdobywa cztery kostki czekolady.

    To, czy dana historia ma szczęśliwe zakończenie, zależy od tego, w jakim momencie skończymy ją opowiadać.

    Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf.

    Share
    Tweet
    Pin
    50 komentarze
    Starsze Posty

    Polecany post

    Bookstagram. Jak zacząć?

    2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (243)
    • Literatura młodzieżowa (93)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (36)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (14)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Moje ulubione cytaty z książek (I)
      Ponieważ na moim Instagramie zdjęcia z cytatami są Waszymi ulubionymi postami, postanowiłam podzielić się z Wami jeszcze większą ilości...
    • Fale i echa
      Jej życie jest pełne lęku przed śmiercią. Jego życie jest pełne śmierci. Nina ma 21 lat i studiuje w Warszawie pedagogikę wczes...
    • Córka gliniarza
      Indy wpadła w prawdziwe tarapaty. Strzelanina pod jej księgarnią nie wróży niczego dobrego. Jej pracownik zgubił torbę pełną brylantów,...

    Archiwum

    • ▼  2026 (7)
      • ▼  lipca (2)
        • Fever Dream
        • Miłość na pełny etat
      • ►  czerwca (3)
      • ►  kwietnia (2)
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (54)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (7)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Instagram

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates