Kredziarz


30 lat temu w ponurym, zwyczajnym miasteczku dorastał Eddie, spędzając czas ze swoimi przyjaciółmi. Kiedy wszystko się zmieniło? Tego nikt nie potrafi dokładnie określić? Czy zaczęło się to wraz z przybyciem nowego mieszkańca? Czy może tragiczne wydarzenia zapoczątkował wypadek w wesołym miasteczku? A może wszystko zaczęło się w dniu, w którym dzieciaki zaczęły rysować tajemne znaki za pomocą kredy? Odnalezienie zwłok z pewnością odbiło się na psychice Eddiego i jego przyjaciół.

Teraz, 30 lat później, każdy z nich przechowuje wspomnienia z dzieciństwa głęboko ukryte. Jednak tajemnicze listy z rysunkiem wykonanym kredą, sprawiają, że wspomnienia wracają.

Kimże bowiem jesteśmy, jeśli nie sumą doświadczeń, które zbieramy przez całe życie? Bez nich stajemy się tylko mięsem, szkieletem i krwiobiegiem.


Co wydarzyło się tak naprawdę w małym miasteczku? Odkryj prawdę o historii, która wydarzyła się 30 lat temu.

Tak naprawdę o tej książce nie można zbyt wiele powiedzieć, by za dużo nie zdradzić. Autor "Kredziarza" miał dobry pomysł. Chociaż na początku się trochę nudziłam, to książka była naprawdę ciekawa. Końcówka mnie zaskoczyła. Właściwie do samego końca, nie wiedziałam, jak to wszystko się zakończy. Dobrym pomysłem było przeplatanie rozdziałów z akcją w czasie teraźniejszym i sprzed 30 lat. To sprawiło, że jeszcze bardziej chcieliśmy wiedzieć, co wydarzyło się w dzieciństwie bohaterów, bo wiedzieliśmy już, jakie to miało skutki. Należy docenić również sam pomysł z wykorzystaniem kredy i niewinnej dziecięcej zabawy jako do tragicznych wydarzeń.

Ogólnie oceniam ją lepiej niż "Kobietę w oknie", ale czy zasługuje na trzy kostki czekolady? Może dwie i pół. 
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Czytałam i mnie się podobała, ale jak wiadomo ilu czytelników, tyle samo opinii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się nad nią wciąż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że Cię ta książka nie zachwyciła, bo w sumie mam ją w planach i mi wciąż wydaje się intrygująca, zobaczymy, czy się nie mylę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)