Coraz większy mrok


Colleen Hoover nikomu nie trzeba przedstawiać. Autorka znanych na całym świecie romansów i powieści new adult postanowiła tym razem spróbować swoich sił w zupełnie innym gatunku niż zazwyczaj. "Coraz większy mrok" to jej próba napisania thrillera. Z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę książkę, by przekonać się, jak pisarka poradziła sobie z tym wyzwaniem. Niewątpliwie był to test, sprawdzający, czy Hoover jest dobra jedynie w pisaniu chwytających za serce romansów. Nie będę Was trzymać w niepewności - "Coraz większy mrok" też sprawi, że złapiecie się za serce, ale tym razem z przerażenia.

Lowen Ashleigh właśnie pochowała swoją matkę, dostała nakaz eksmisji i została bez grosza, za to z górą długów. Informacja od jej agenta, że być może ma dla niej nową propozycję spada jej z nieba. Na spotkaniu okazuje się, że Lowen ma dokończyć serię za inną autorkę — Verity Crawford, znaną z bestsellerowych thrillerów. Kobieta na skutek wypadku samochodowego uległa obrażeniom, które uniemożliwiają jej pracę nad serią, a dla wydawnictwa jest to zbyt duża strata. To dlatego szukają pisarki o podobnym stylu do Verity.

Lowen przyjmuje tę propozycję głównie ze względów finansowych. Kwota, którą jej zaproponowano, pozwoli jej poukładać sobie życie, a kobieta tego zdecydowanie potrzebuje. W ten sposób pisarka trafia do mieszkania rodziny Crawfordów, by zapoznać się z toną notatek i szkiców Verity, które mają jej pomóc dokończyć serię.

Przypadkowo Lowen znajduje autobiografię Verity, a to, czego się z niej dowiaduje, sprawia, że Lowen boi się Verity. Na jaw wychodzą okrutne tajemnice, a Lowen zaczyna podejrzewać, że bestsellerowa pisarka jedynie udaje, że jest sparaliżowana.

Co tak naprawdę wydarzyło się w domu Crawfordów?

Nie byłam śmiała i nieskomplikowana. Byłam trudna. Emocjonalna zagadka, której nie miał ochoty rozgryzać.

"Coraz większy mrok" jest naprawdę dobrym thrillerem. Rozpoczyna się śmiercią, a nawet dwiema, a wraz z rozwojem akcji trupów przybywa. Colleen stworzyła historię pełną tajemnic, sekretów, manipulacji i kłamstw. Postacie są wielowarstwowe. Widzimy dwie strony każdego bohatera, zarówno tę jasną, jak i mroczną. 

Colleen nie byłaby sobą, gdyby nie umieściła w tej książce emocjonującego romansu, a może i dwóch historii pełnej namiętności miłości. Obserwujemy, do czego tak silne uczucie może skłonić człowieka. Widzimy, jak miłość, która powinna uskrzydlać, sprawia, że pojawia się coraz większy mrok.

Prawda jest taka, że czytając "Coraz większy mrok" straciłam gdzieś poczucie upływu czasu i skończyłam czytać książkę trzy godziny później, mając dwa nieodebrane połączenia i kilka wiadomości. Ta historia całkiem mnie pochłonęła. 

Zakończenie wywraca całą tę historię do góry nogami i nic, co wydawało się już oczywiste, nie jest prawdą. Czytelnik musi się pilnować, bo na każdym kroku czają się na niego zasadzki, które Hoover przygotowała, byśmy tylko uwierzyli jej i nie odgadli prawdziwej wersji wydarzeń.

Cały czas Hoover utrzymuje napięcie i nie pozwala czytelnikowi odłożyć książki na bok. 

Czy Colleen poradziła sobie w nowym gatunku? Zdecydowanie tak. Jak dotąd wszystko, co wydała pod swoim nazwiskiem, okazało się bardzo dobrą, wielowarstwową historią o nas, ludziach, którzy stale błądzą i popełniają błędy. "Coraz większy mrok" nie odstaje od tej reguły i udowadnia, że Hoover nie jest autorką, którą można zaszufladkować przy romansie. 

Na Instagramie bloga możecie wziąć udział w rozdaniu, gdzie do wygrania jest egzemplarz "Coraz większego mroku".


"Coraz większy mrok" zdobywa cztery kostki czekolady.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki i już bardzo mi się podoba. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Może po nią sięgnę :)
    rebellek.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ostatnia książka Koover to Maybe Someday i tą również planuję przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)