I żyli długo i...świątecznie

Karen Schaler I żyli długo i świątecznie recenzja


Takiej książki było mi trzeba. 🤎
Świąteczna ✔️
Książkowy wątek ✔️
Delikatne hate-love ✔️

Riley jest pisarką, która właśnie staje przed kolejnym wyzwaniem w karierze — ma napisać powieść świąteczną. Dotychczas jej romanse świetnie się sprzedawały, jednak ostatni tytuł rozczarował czytelników — zabrakło w nim... miłości. Wydawca Riley uważa, że jedyna nadzieja w gwiazdkowej historii. Problem polega na tym, że Riley nie obchodzi Świąt Bożego Narodzenia!

To dopiero początek trudności, z jakimi autorka będzie musiała się zmierzyć w związku z bożonarodzeniową książką. Riley w telewizyjnym opowiada o swojej wielkiej miłości sprzed lat, a słowa te zostają źle zinterpretowane, co doprowadza do sporego zamieszania. Trzech jej byłych partnerów uważa, że to właśnie o nich wspomniała kobieta i postanawiają ją odzyskać.

Wisienką na torcie jest obóz świąteczny, który Riley ma zorganizować dla swoich fanów. Razem mają wymyślić pomysł na jej gwiazdkową historię.

"I żyli długo i...świątecznie" jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Karen Schaler, ale z pewnością nie ostatnim. Błyskawicznie wciągnęłam się w akcję tej książki i równie szybko poczułam świąteczny nastrój.

Uwielbiam książki o książkach, a wątek ten Schaler bardzo dobrze przedstawiła. Zabrała czytelnika za kulisy pisarskiego świata i zdradziła, jak może wyglądać ten zawód.

Autorka też świetnie sobie poradziła z przekazaniem świątecznego klimatu. Jej opisy były tak barwne, że nie miałam najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie gwiazdkowych dekoracji czy zapachu specjalnej czekolady do picia.

Jedyny minus to zakończenie. Chyba chciałam na dłużej zostać z bohaterami, oczekiwałam, że autorka jeszcze zdradzi, co u nich słychać, a zostawiła nas z niedosytem.

Podsumowując — gorąco polecam Wam "I żyli długo i...świątecznie" 🤎 Tytuł ten nagradzam czterema kostkami czekolady.


Poniżej sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz "I żyli długo i...świątecznie".

Może zainteresuje Cię również

1 komentarze

  1. Czasem taki niedosyt nie jest zły. Lepsze to niż przegadane zakończenie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. Miłego dnia. :)