Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Instagram

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek


    Najnowsza książka Remigiusza Mroza jest zupełnie inna niż wszystkie pozostałe. Tym razem autor postanowił podzielić się cząstką siebie, swojego życia, swojej pasji, czyli sztuką pisania.

    Sięgając po "O pisaniu na chłodno", z jakiegoś powodu założyłam, że będzie to książka pełna porad, jak zacząć swoją przygodę z pisarstwem, jak wydać własną książkę. Jednak czytając pierwszą część, odniosłam wrażenie, że jest to jednak autobiografia Remigiusza Mroza, przez co byłam rozczarowana. Wynikało to z mojego błędnego przekonania o tematyce najnowszej publikacji bestsellerowego polskiego pisarza. Druga część "O pisaniu na chłodno" faktycznie skupia się już na warsztacie, jednak, by dotrzeć do tej właściwej treści, musimy przebrnąć przez życie prywatne Remigiusza Mroza, a nie każdego to interesuje.

    Autor opowiada o swoim dzieciństwie, potem studiach. Wspomina, skąd wzięła się u niego miłość do książek, jak zaczął pisać. Podoba mi się humor autora oraz jego felietonowe zacięcie. Momentami ironicznie pisze o samym sobie, czym szybko zyskał moją sympatię. Jednak ile można czytać o tytułach powieści, które Mróz czytał... Przyznaję - to, przynajmniej dla mnie, stało się nużące.

    W dalszej części autor szczerze i prosto z mostu wyjaśnia, w jaki sposób udaje mu się pisać tak szybko. Jego sekret nie jest spektakularny, jednak ludzie mają skłonności do dramatyzowania i spiskowania. Ileż to powstało teorii, że to nie Remigiusz Mróz pisze swoje książki, a ktoś robi to za niego, bo przecież jeden człowiek nie jest w stanie napisać i wydać tak wielu książek rocznie! Okazuje się, że to możliwe. I to w całkiem łatwy sposób.

    Czy dobrze zrobiłem, podejmując to ryzyko i podporządkowując wszystko pisaniu? Zajmuję się tym, o czym zawsze marzyłem, nie muszę martwić się o przyszłość i każdy nowy dzień to każda kolejna przygoda. W tej chwili nie zrobiłbym niczego inaczej, ale czy za dziesięć, dwadzieścia lat będę uważał podobnie?

    Jak wspomniałam wcześniej, książka dzieli się na dwie części - "Pisarski memuar" opowiada o życiu prywatnym Mroza, dowiadujemy się, jak zaczęła się jego przygoda z książkami, ale także jakie trudne były początki oraz czego to go nauczyło; część druga zatytuowana jest "Przybornik użytkownika słowa" i porusza tematykę warsztatową. Tutaj znajdziemy mnóstwo cennych porad od uwielbianego w Polsce autora, ale nie tylko. Pisarz przytacza także rady i wskazówki, a także zwyczaje i zabobony twórców literatury z całego świata. Część warsztatowa porusza naprawdę ważne zagadnienia, istotne głównie dla amatorów i osób, które dopiero chcą rozpocząć swoją literacką karierę. Moja wspólokatorka studiuje pisarstwo i faktycznie, część tematów omawianych przez Mroza jest w zakresie już wstępnych zajęć na pierwszym roku tego kierunku.

    Dzięki Remigiuszowi Mrozowi zaglądamy za kulisy świata wydawców i możemy poznać rynek wydawniczy od tej drugiej strony. Pisarz pomaga nam zrozumieć machiny sterujące działaniami wydawnictw i wyjaśnia, jak najlepiej przygotować się na odmowę, która raczej na pewno nastąpi. I to nie jedna. I nawet nie dwie. Tak naprawdę przyda nam się hak na te odmowy, bo będzie ich wiele.

    Mróz niejednokrotnie sprawił, że naprawdę głośno się śmiałam. Jego analiza twórczość L.A James czy przekazywanie wiedzy o procesie przedredakcji, które pokazał za pomocą metafory odnoszącej się do kebaba... Nigdy bym się nie domyśliła, że to taki zabawny i sarkastyczny człowiek. Co prawda do tej pory przeczytałam jedynie "Hashtag", choć w domu nie brakuje żadnej książki Mroza, o co zadbała moja mama, to jednak nie sądzę, abyśmy byli w stanie poznać tę stronę pisarza, czytając jego twórczość. Dopiero "W pisaniu na chłodno" uwidatnia się jego humor, cięty język (czy raczej pióro), którym zyskał moją sympatię.

    Nie byłam przygotowana na otrzymanie takiej książki. Spodziewałam się poradnika, jak pisać, a otrzymałam książkę, w której tak naprawdę znajdują się dwa gatunki, bo poza wspomnianym i wyczekiwanym przeze mnie poradnikiem, znajdziemy tam też autoobiografię, która była dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Muszę jednak przyznać, że prawdopodobnie potrzebowaliśmy tej biografii. Powstawało zbyt dużo dziwnych teorii o osobie Remigiusza Mroza, stał się on niemal zjawiskiem mitologicznym, a każdy Polak chciał znać jego sekret szybkiego pisania. Z teorii, że Remigiusz Mróz jest tak naprawdę grupą ludzi, piszącą książki, śmiał się nawet sam Mróz. Jednak Polacy naprawdę tak sądzili, bo przecież "nie da się" tak szybko pisać i wydawać. Da się. Mróz to udowadnia, a także przełamuje o wiele więcej znanych zasad pisania w swojej książce.

    Zapadły mi w pamięć słowa autora "Hashtagu" o wenie. Uważa on, że nie ma pojęcia weny, jest profesjonalizm i konsekwencja. Zgodzę się z nim w tej kwestii, ale ciekawa jestem Waszych opinii.

    Tak na marginesie "O pisaniu na chłodno" jest pięknie wydana, co widać na na pierwszy rzut oka. Twarda oprawa, świetna kolorystyka, czego chcieć więcej? Nawet jakość papieru jest wyższa niż zazwyczaj. A tytuł? Przyklaskuję pomysłodawcy (nie wiem, czy był to sam autor, czy ktoś w wydawnictwie), bo jest genialny w swojej prostocie.

    Dlaczego nie cztery kostki czekolady, skoro wiele się nauczyłam, wielokrotnie śmiałam się i po prostu dobrze bawiłam podczas czytania? Dlatego, że to miał być poradnik, nie autobiografia. Przypomnę, że w paczce z książką znalazłam także notes i długopis, więc zadbano o to, bym mogła zaraz po lekturze zasiąść do pisania. Sam tytuł sugeruje, że będzie o pisaniu. Było, ale tylko połowicznie. Nie mówię, że nie podobała mi się część autobiograficznie, bo przecież już wcześniej przyznałam, że moim zdaniem potrzebowaliśmy tego spojrzenia na życie prywatne pisarza. Jednak reklamuje się tę książkę jako poradnik, a nie autobiografię z poradnikiem.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
    Share
    Tweet
    Pin
    2 komentarze

    "Hashtag" był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Remigiusza Mroza. Od lat moja mama namawiała mnie, abym znalazła chwilkę i przeczytała coś tego autora, wybór miałam duży - w biblioteczce mamy znaleźć można każdą powieść Mroza. I wreszcie nadszedł dzień, w którym sięgnęłam po "Hashtag".

    Teresa, w skrócie Tesa, to młoda kobieta, której życie w jednej chwili odmienił jeden SMS, a dokładniej powiadomienie o dotarciu paczki. Tajemnicza przesyłka zawiera kartkę z nadrukowanym napisem TESA, więc z pewnością nie jest to żadna pomyłka, choć kobieta nie wie, o co chodzi. Brakuje informacji o nadawcy, który jednak musi ją znać, skoro zwraca się do niej jej przezwiskiem. Na kartce znajduje się również #apsyda.
    W pudełku Tesa zauważa też ametystową trupią czaszkę.

    Nie mając pojęcia, co to wszystko może oznaczać, Tesa rozpoczyna w internecie poszukiwania tajemniczego hashtagu. Na Twitterze znajduje jeden tweet, który zawiera tajemnicze zdjęcie. Z pomocą męża odkrywa, że na zdjęciu uchwycono przestrzeń za uczelnią, w której studiowali jeszcze kilka lat temu. Jednak osoba, która napisała tego tweeta, jest zaginioną studentką tejże uczelni. To wszystko prowadzi do wspomnień z tamtego okresu i do wykładowcy - Krystiana Strachowskiego.

    Zaintrygowana kobieta postanawia nie zawiadamiać policji, a na własną rękę dowiedzieć się, czego chce od niej osoba, która wysłała jej tę paczkę.

    Wtedy przychodzi kolejna przesyłka, a mąż Tesy znika bez śladu.

    Jedyną osobą, która może pomóc kobiecie, jest Strachowski.

    Dwie zaginione osoby i dwa tweety. Jedna przesyłka i jeden hashtag.
    Matematycznie rzecz biorąc, nie było to przesadnie skomplikowane równanie, problem polegał na tym, że suma tych rzeczy sprowadzała się z jakiegoś powodu do mnie. Nie potrafiłam jednak postawić choćby roboczej hipotezy, dlaczego tak mogło się stać.

    Kolejne przesyłki, kolejne tweety, kolejne zaginione osoby. Co stało się z zaginionymi? Czemu po tylu latach pojawia się na ich kontach na Twitterze wpis z tajemniczym hashtagiem i co z tym wspólnego ma Tesa?

    To, co pierwsze zwróciło moją uwagę to interesujący i oryginalny pomysł na fabułę. Wykorzystanie jednego z portali społecznościowych sprawia, że czuje się realność całej sytuacji. Każdego dnia ludzie używają hashtagów, dla osób aktywnych w sieci nie jest to nic nowego. A zastosowanie hashtagu do kierowania zachowaniem Tesy było błyskotliwym pomysłem, który bardzo mi się spodobał. Przyszło mi na myśl, że faktycznie byłby to ciekawy pomysł na zbrodnię w tak rozwiniętych technologicznie czasach, w jakich żyjemy.

    Rozdziały opisujące przebieg śledztwa Tesy w sprawie hashtagu, przeplata się z rozdziałami zawierającymi historię sprzed 8 lat. Dowiadujemy się, jak wyglądało życie Tesy na studiach, kiedy to zachwyciła swoją wiedzą wykładowcę Strachowskiego. Widzimy, jak poznała swojego męża. I stopniowo czytamy o wydarzeniach, które przyczyniły się do obecnej sytuacji Tesy.

    Zakończenie jest zaskakujące i choć kombinowałam, jak mogłam, to nie wpadłabym na taki motyw oraz oczywiście podejrzewałam nie tę osobę, którą powinnam.

    Sprawiało to wrażenie starannie zaprojektowanego labiryntu, w którym byłam prowadzona wedle tego, co zamierzył sobie jego twórca.

    Remigiusz Mróz bawi się czytelnikiem. Podsuwa mu pod nos sytuacje, które uważamy za pewnik, a mają jedynie uśpić naszą czujność, zmylić nas i udaje mu się to doskonale.

    "Hashtag" przepełniony jest trudną terminologią, jednak słyszałam, że to żadna nowość dla osób, które znają książki tego autora. Profesjonalne (i często zagadkowe dla przeciętnego czytelnika) terminy dotyczą finansów, internetu oraz filozofii i właśnie te trzy dziedziny mają bardzo duże znaczenie w akcji książki.

    Czy polecam? Tak. Wykorzystanie internetu to nie jedyny wątek, który mnie zaskoczył. Mróz poruszył również kwestię przyczyn samobójstw oraz feedersów, którzy mają obsesję na punkcie karmienia swoich partnerek.

    Ta książka to dla mnie powiew świeżości w thrillerach, które do tej pory czytałam. Akcja rozgrywająca się w Warszawie oraz wykorzystanie znanego mi Twittera sprawia, że poczułam, jak realna jest sytuacja opisana w książce.

    Może nie wciągnęła mnie książka na tyle, abym dała cztery kostki czekolady, jednak muszę docenić pomysł na fabułę, wprowadzenie w błąd czytelnika i ogólne wrażenie. Trzy kostki czekolady wędrują do "Hashtagu". Możliwe, że po tym, jak często słyszałam komplementy na temat książek Remigiusza Mroza, oczekiwałam czegoś spektakularnego, a dostałam "po prostu" naprawdę interesujący kryminał.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

    Share
    Tweet
    Pin
    5 komentarze
    Starsze Posty

    Polecany post

    Bookstagram. Jak zacząć?

    2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (243)
    • Literatura młodzieżowa (94)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (38)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (14)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Moje ulubione cytaty z książek (I)
      Ponieważ na moim Instagramie zdjęcia z cytatami są Waszymi ulubionymi postami, postanowiłam podzielić się z Wami jeszcze większą ilości...
    • Fale i echa
      Jej życie jest pełne lęku przed śmiercią. Jego życie jest pełne śmierci. Nina ma 21 lat i studiuje w Warszawie pedagogikę wczes...
    • Córka gliniarza
      Indy wpadła w prawdziwe tarapaty. Strzelanina pod jej księgarnią nie wróży niczego dobrego. Jej pracownik zgubił torbę pełną brylantów,...

    Archiwum

    • ▼  2026 (9)
      • ▼  sierpnia (2)
        • Zagrywki
        • Zgotujmy sobie romans
      • ►  lipca (2)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  kwietnia (2)
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (54)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (7)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Instagram

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates