Zgotujmy sobie romans


Zgotujmy sobie romans Joanna Mordak recenzja


Przedstawiam Wam idealną książkę na wakacje! ☀️🇮🇹

Emma jest amerykańską vlogerką kulinarną. Trafia do Positano, aby nagrać materiały w ramach pracy. Jednak zaraz po przyjeździe prawie wpada pod skuter szalonego włoskiego kierowcy. 

Vincent jest właścicielem restauracji i wie, że Emma przyjechała tu na zlecenie sieci hoteli. Od początku łączą ich intensywne i negatywne emocje.

Ale mimo to postanawiają sobie pomóc. On nauczy ją gotować, bo to skandal, aby vlogerka kulinarna nie potrafiła gotować, a ona wypromuje jego restaurację.

A w międzyczasie poudają parę. ❤️‍🔥

„Zgotujmy sobie romans” to historia pełna włoskich smaków, letnich zachodów słońca i gorącej temperatury. 

Trudno będzie to wyjaśnić, ale Asia zrobiła z instant love motyw slow burn. Bo, jeśli spojrzymy na to obiektywnie, relacja bohaterów rozwinęła się w krótkim czasie. Pobyt Emmy we Włoszech nie trwał długo.

Ale jednocześnie zostało to taaaaak  wydłużone przez autorkę! Napięcie sięgało zenitu, a czytelnik już miał ochotę popchnąć bohaterów w swoje objęcia.

Pierwszy raz spotykam się z błyskawiczną miłością, która jednocześnie rozwija się powoli. To zaskakujące, a ja lubię zaskoczenia.

Bohaterowie są stworzeni na zasadzie kontrastu. Różni ich wszystko - 10 lat, zupełnie inny sposób życia, a przede wszystkim kontrastowe charaktery. Emma jest chodzącym słońcem i nic jej nie powstrzyma przed tańczeniem w deszczu. Vin jest nieco wycofany i skryty. Ciągle przewraca oczami, widząc entuzjazm Emmy. Ale jednocześnie nie może się jej oprzeć!

Mistrzostwem są dialogi - pełne sarkazmu, przekomarzania się i drobnych uszczypliwości. Bohaterowie niejednokrotnie poprawia Wam humor swoimi rozmowami!

Idealnie oddany wakacyjny klimat, sprawi, że zamarzycie, aby przenieść się do Positano i… wpaść pod skuter pewnego Włocha. Ale ze względów bezpieczeństwa lepiej tego nie róbcie. 😉

Może zainteresuje Cię również

0 komentarze