Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Instagram

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek


    "Najcenniejszy podarunek" to druga książka Klaudii Bianek i już możemy być pewni, że będą kolejne — świąteczna opowieść została podzielona, więc będziemy musieli poczekać na zakończenie tej historii.

    Książka, jak możecie się domyślić, utrzymana jest w świątecznym klimacie. Wraz z bohaterką wybieramy się na bożonarodzeniowy jarmark we Wrocławiu, jesteśmy świadkami zapalenia światełek na choince na rynku w rodzinnym mieście Oliwii, a także typowo polskich przygotowań do świąt.

    Jednak w domu tej rodziny magiczny czas oczekiwania na Boże Narodzenie jest wypełniony kłótniami i nerwową atmosferą. Ojciec sióstr nigdy nie poradził sobie z odejściem żony i wpadł w alkoholizm. W ostatnich dniach stracił pracę, a obowiązek utrzymania rodziny spoczął na starszej z sióstr. To ona jest tą odpowiedzialną, to ona szuka drugiej pracy, aby odłożyć pieniądze na skromne święta. Dwudziestolatka dźwiga na swoich plecach zbyt wiele problemów. To wszystko sprawia, że Oliwia jest zbyt zajęta, aby ujrzeć, że pod nosem ma prawdziwą miłość.

    Nie wyobrażałam sobie otworzyć się przed nim w żaden sposób, bo odsłonienie wrażliwych części byłoby jak proszenie się o zadanie nowego, bolesnego ciosu. Byłby kolejną osobą, która jest w stanie mnie zranić.

    Momentami wzruszyła mnie ta opowieść, ale trudno, aby książka o tematyce świątecznej nie wywołała w nas emocji. Dodatkowo Klaudia Bianek opisuje skomplikowaną sytuację rodzinną, tęsknotę, a potem złość na rodzicielkę i ogromną odpowiedzialność, która spadła na młodą dziewczynę. Jednocześnie mam wrażenie, że właśnie w tym momencie pojawia się schematyczność powieści o tematyce bożonarodzenioej - bohaterka wiedzie kiepskie życie, ale nagle nadchodzi świąteczny cud, zakochuje się, a jej sytuacja momentalnie się poprawia. Jest to historia nieco przewidywalna, ale nadrabia swoim prostym, polskim świątecznym klimatem. Coś jest w tej książce. I chociaż napisana jest w prosty sposób, może ująć, szczególnie w ten nadchodzący zimowy czas.

    "Najcenniejszy podarunek" czytało się miło, ale muszę przyznać, że nie będzie to mój świąteczny "must read". Zaskoczeniem było dla mnie nagłe urwanie książki, ale jak się dowiedziałam historia, która miała być jednotomówką, została podzielona, co sprawia, że na zakończenie losów Oliwii będziemy musieli poczekać.

    Czy sięgnę po drugi tom? Raczej tak, ponieważ jestem ciekawa, jaki będzie finał.

    Podsumowując - "Najcenniejszy podarunek" to książka przeciętna, ale nie oczekujcie po niej fajerwerków (okay, znajdziecie je tam, ale tylko dlatego, że akcja zahacza o Sylwestra 😂). Ode mnie dwie kostki czekolady.
    Na Instagramie aż 3 osoby mają szansę wygrać swój egzemplarz "Najcenniejszego podarunku". Rozdanie ruszy we wtorek (5 listopada) wieczorem.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu We Need Ya.
    Poniżej możecie sprawdzić, gdzie kupicie recenzowaną książkę w najlepszej cenie, zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej.

    Share
    Tweet
    Pin
    2 komentarze

    Kim Holden jest jedną z tych autorek, których nie trzeba specjalnie przedstawiać. Znana jest czytelnikom przede wszystkim dzięki wzruszającej powieści zatytułowanej "Promyczek". W Polsce zostały wydane także jej inne książki: "Gus", "Franco" i "O wiele więcej". Wszystkie te tytuły są wysoko oceniane przez czytelników na całym świecie, co spowodowało, że mieliśmy wysokie oczekiwanie względem jej najnowszej powieści - "Drugiej strony".

    To opowieść o Toby'm Page'u - siedemnastolatku stojącym u progu dorosłości. Niewiele brakuje mu do ukończenia szkoły, odlicza do tego dnia, spisał także listę zadań, które musi wykonać do tego czasu, a są to:
    "Pocałunek, który poczuję w duszy.
    Odkupienie.

    Mama na rozdaniu świadectw."

    Wiele sił kosztuje go utrzymanie się na powierzchni do wyznaczonej daty, kiedy wreszcie sobie odpuści i po prostu odejdzie. Wszystko ma zaplanowane. A do tej pory musi chodzić do szkoły i pracować jako dozorca w kamienicy, w której mieszka. Jego matka go zostawiła. Siostra popełniła samobójstwo. Opiekuje się nim właściciel budynku, chociaż "opiekuje się" to chyba nieodpowiednie określenie. Mężczyzna po prostu ma chłopaka na oku. 

    Dziewięćdziesiąt jeden dni, aby jakoś przetrwać.
    Dziewięćdziesiąt jeden, aby bez końca odtwarzać koszmary we śnie.

    Dziewięćdziesiąt jeden, aby spróbować naprawić pewne rzeczy.
    Dziewięćdziesiąt jeden, aby dowieść racji.
    Kolejne dziewięćdziesiąt jeden, które mam...
    A Nina nie.

    Czytelnik jest świadkiem każdego kolejnego dnia Toby'ego. Widzi jego zmagania, obserwuje zachowanie i powoli poznaje historię życia tego chłopaka. Ale nie jest w stanie dokładnie jej zrozumieć, dopóki nie zobaczy jej od DRUGIEJ STRONY. Dopiero wtedy wszystko staje się jasne i logiczne, co uświadamia nam, jak ważna jest zmiana perspektywy, aby ocenić sytuację.

    Depresja to coś innego niż smutek, który oznacza melancholię. Depresja to czarna dziura rozpaczy. Zawsze wyobrażałem ją sobie jak tonięcie. Można czasem łyknąć świeżego powietrza - jak przy Alice - ale przeszłość, beznadzieja, wyrzuty sumienia i wstręt do samego siebie to para betonowych butów, która zawsze wciąga mnie z powrotem pod powierzchnię.

    Dla mnie największym zaskoczeniem "Drugiej strony" było opowiedzenie historii siostry Toby'ego przez... podświadomość jej samej. To coś nowego. Autorka miała wiele możliwości, aby zaznajomić nas z tymi wydarzeniami. Mogła do tego wykorzystać Tob'yego i jego wspomnienia. Mogła cofnąć akcję w czasie i oddać głos samej Ninie. Ale zdecydowała się na nowatorski ruch i sprawiła, że podświadomość bohaterki przemówiła, co było sporą niespodzianką. Jak wiecie, każdy przejaw kreatywności w literaturze bardzo doceniam, dlatego Kim Holden otrzymuje za to sporego plusa.

    Oczywiście w "Drugiej stronie" jest też wątek miłosny, jednak nie jest on tym, na czym mamy najbardziej się skupić. Przemycony nieco ukradkiem, jest subtelny i rozgrywa się bardzo powoli.

    Alice, która zawróciła w głowie Toby'emu sama jest postacią barwną i wyróżniającą się, Dziewczyna gra w zespole i straciła wzrok. Nie pozwala jednak, aby odebranie jednego ze zmysłów, odebrało jej też radość życia.

    Bo jestem jak ćma.
    A ona jak płomień.

    Wszystko w niej jest eteryczne.
    Jest światłem.
    Nadzieją.
    I pięknem.

    To nie koniec niespodzianek, ponieważ w środku książki znajdziemy rozdział zatytułowany "Wiadomość od autorki". Kim Holden pozwoliła sobie przerwać czytelnikom obserwowanie kolejnego dnia Toby'ego i postanowiła przemówić do nas. 

    Na końcu dowiadujemy się, że "część wpływów z każdej sprzedanej książki autorka będzie co miesiąc przekazywała na cele charytatywne, do fundacji zajmującej się działalnością, mającą na celu zwiększanie społecznej świadomości i pomoc potrzebującym".

    Kim Holden umieszcza tez numery telefonu do infolinii instytucji, które pomagają poradzić sobie z depresją. 

    Podsumowując - "Druga strona" jest książką z kategorii tych ważnych. To tytuł, który będę polecać, bo omawia ważne tematy, uświadamia wiele istotnych kwestii i przemyca ukradkiem potrzebną wiedzę. To się ceni. Co więcej - autorka niejednokrotnie zaskoczyła mnie swoim nowatorskim podejściem. Nie trzymała się utartych schematów i nie bała się zastosować czegoś nowego. Kolejny plus. Ale mimo to, nie mogłam się "wkręcić" w akcję. Brakowało mi tego oczekiwania, co wydarzy się w kolejnym rozdziale. Zabrakło napięcia towarzyszącego czytaniu. Przeczytałam, podobało mi się, ale jestem nieusatysfakcjonowana. Moje oczekiwania były wysokie, co jest normalne, kiedy poprzednia książka autorki wciśnie cię w fotel. Spodziewasz się powtórki z rozrywki, a nawet podwyższenia poprzeczki. Tym razem Kim Holden nie zawiodła mnie, ale też nie zachwyciła.

    "Drugą stronę" nagradzam trzema kostkami czekolady.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia.
    Share
    Tweet
    Pin
    5 komentarze

    Jak zawsze, wszystko zaczęło się niewinnie.

    Jessica podstępem zgłasza się do udziału w badaniu. Nawet nie wie, jakiego rodzaju jest to badanie, wystarczyła informacja o wysokim wynagrodzeniu, a młoda kobieta bez wahania dołącza do badanych osób. Jak się okazuje, program badawczy dotyczy moralności i etyki. Wszystko jest owiane ogromną tajemnicą, a uczestnicy podpisują klauzulę poufności. 

    Badania są podzielone na kilka spotkań, podczas których Jessica odpowiada na pytania. Początkowo są one dość ogólne, z biegiem czasu stają się coraz bardziej szczegółowe, sięgają głęboko ukrytych wspomnień i sekretów. Lakoniczne odpowiedzi nie są akceptowane – badani muszą zmierzyć się z własnymi uczuciami, często też lękami i odpowiedzieć zgodnie z prawdą. 

    Wszyscy mamy swoje powody, aby zachowywać się tak, a nie inaczej. Nawet jeśli zataimy je przed tymi, którzy sądzą, że znają nas najlepiej. I nawet wtedy, gdy są one tak głęboko w nas ukryte, że sami nie potrafimy się w nich rozeznać.

    Z czasem, pytania zamieniają się w zadania do wykonania. Doktor Shields wysyła wytyczne dotyczące miejsca spotkania, ubioru i misji, jaką Jessica ma wykonać. Wynagrodzenie rośnie, pojawiają się drogie prezenty, co sprawia, że kobieta nie potrafi odmówić i wykonuje każde zadanie, choć z lękiem o to, jak daleko to zajdzie. 

    Z każdym kolejnym zadaniem zaciera się granica między badaniem moralności a brutalną manipulacją i zabawą w kotka i myszkę.

    Duet autorek znałam już dzięki książce „Żona między nami”, którą wysoko oceniłam, dlatego nie wahałam się sięgnąć po kolejną ich powieść. Fakt, że będzie to wyjątkowa lektura, potwierdzały, chociażby liczne nagrody i nominacje dla „Anonimowej dziewczyny” oraz pozytywne opinie o tym tytule. Czy podzielam ten zachwyt?

    Muszę przyznać, że „Anonimowa dziewczyna” wciąga. Studia i brak czasu nie pozwoliły mi przeczytać książki na raz, chociaż miałam na to ochotę. Dosłownie siłą zmuszałam się do przerwania czytania i skupieniu się na obowiązkach. Nie było łatwo. Każdą wolną chwilę przeznaczałam na lekturę tej książki, bo tajemnicze badanie dotyczące moralności i etyki pochłonęło mnie bez końca. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, gdzie jest haczyk. Moja głowa aż parowała, gdy próbowałam rozwikłać zagadkę i odgadnąć, kto jest czarnym charakterem w tej historii.

    Bohaterowie nie mają przed nami żadnych sekretów. Autorki zadbały o rozbudowany profil psychologiczny każdej z postaci, a mamy do czynienia z naprawdę ciekawymi osobowościami. Nie brakuje też tajemnic i niecnych uczynków. Nie ma tam ludzi idealnych, wręcz przeciwnie – każdy z naszych bohaterów ma coś na sumieniu. Różni ich tylko waga tych występków oraz motywacja i wyrzuty sumienia. Lub ich brak. W końcu książka skupia się na moralności i etyce.

    Doceniam też sam pomysł na fabułę. Choć początkowo obawiałam się samego tematu badań, to okazało się nieuzasadnione, bo autorki w pełni wykorzystały potencjał tej tematyki. Ciekawie i oryginalnie podjęły wątek moralności i motywacji ludzkich zachowań.

    Ale żeby nie było tak kolorowo, zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Owszem, wszystko logicznie zostało wyjaśnione, a wątki zakończone. Ale brakowało mi w tym elementu zaskoczenia. Finał był poprawny, ale nie powalający na kolana, a to spora różnica.

    „Anonimowa dziewczyna” nie tylko ukazuje wykolejenia ludzkich zachowań, ale też uświadamia, że obecnie nie możemy być anonimowi. Wystarczy kilka kliknięć, by  dowiedzieć się wielu cennych informacji o dowolnej osobie na świecie. To coraz częściej podejmowany wątek w literaturze. Nic dziwnego – to aktualny problem, dlatego cieszę się, że ta kwestia pojawia się też w książkach. Mam nadzieję, że otworzy to nam oczy i zaczniemy rozsądniej publikować treści w Internecie.

    Podsumowując – duet Sarah Pekkanen i Greer Hendricks po raz kolejny spisał się na medal. Owszem, nie było idealnie, ale było bardzo dobrze. „Anonimowa dziewczyna” nie tylko przykuła mnie do lektury, ale też wzbudziła we mnie mnóstwo emocji, a także dała spory materiał do przemyśleń. Gorąco Wam polecam ten thriller.

    „Anonimowa dziewczyna” zdobywa trzy kostki czekolady.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

    Premiera książki 22 października.

    PS.  Zdjęcia książki nie zdążyłam zrobić, ale gdy tylko będzie gotowe, zmienię to, które dodałam teraz. :)


    Share
    Tweet
    Pin
    4 komentarze

    Po pierwsze — tytuł. Nie doszukałam się w tej pomyłce niczego kuszącego.

    Jest to książka pełna kontrastów — z jednej strony przewidywalna (główną "niespodziankę" tej książki można bardzo szybko odgadnąć), a za chwilę zaskakująca (wątek kościoła). Owszem, szybko wciąga, przeczytałam ją w mniej niż 3 godziny, spędzając popołudnie na plaży. Z drugiej strony, czytając ją, byłam zirytowana charakterem głównych bohaterów.

    Więź między nami istniała od pierwszej chwili — to była iskra, na którą mogliśmy nadepnąć i ją zgasić lub ją rozdmuchać i stworzyć płomień.

    A o czym opowiada fabuła? Przypadek sprawia, że Rachel myli niewinnego mężczyznę z tym, który ukrywał przed jej przyjaciółką, że jest żonaty i ma dzieci. Jako wspierająca przyjaciółka atakuje nieznajomego, zarzucając mu zdradzanie żony, bycie dupkiem i wiele innych. Kiedy uświadamia sobie błąd, jest tak zażenowana, że nie ma odwagi, by przeprosić mężczyznę.

    Następnego dnia poznaje profesora, któremu będzie asystować przy zajęciach podczas najbliższych 15 tygodni. Z pewnością nie zgadniecie, kim jest profesor — tak, nieznajomym z baru. Co za niespodzianka!

    Przyciąganie między tą dwójką jest oczywiste i zakazane — ich posady nie pozwalają na zbliżenie się do siebie. Jak wiemy, zakazany owoc smakuje najlepiej i możemy łatwo odgadnąć, jak rozwinie się akcja.

    Jesteś tą piosenką, nie znam żadnego słowa, ale ta melodia jest tak znana.

    Jedynym zaskoczeniem jest fakt, że nasi bohaterowie znali się już wcześniej, co uświadamiają sobie zbyt późno. A okoliczności, w jakich się poznali, mogą szokować, ale jest to jedyny moment, który jest nieco oryginalny. Poza tym, niestety, schemat goni schemat, a kreatywnych wątków doszukiwać się trudno, co głównie wpłynęło na moją ocenę. Jestem zmuszona przyznać "Kuszącej pomyłce" jedynie 2 kostki czekolady.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

    Na koniec chciałabym dodać przeprosiny za to, że w ostatnim czasie zaniedbałam bloga i za mocno skupiłam się na Instagramie. Widzę, że ucierpiał na tym blog (o fanpage na Facebooku już nie wspomnę), ale obiecuję poprawę. 
    Wciąż mam wątpliwości, czy jeszcze znajdą się osoby zainteresowane czytaniem bloga. Obecnie większość wskazuje, że łatwiej im się czyta krótkie recenzje pod zdjęciem na Instagramie. Ale dla wytrwałych czytelników stron www, będę przykładała do tego mojego miejsca więcej pracy i wysiłku. :)
    Share
    Tweet
    Pin
    9 komentarze
    Nowsze Posty
    Starsze Posty

    Polecany post

    Bookstagram. Jak zacząć?

    2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (243)
    • Literatura młodzieżowa (93)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (36)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (14)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Moje ulubione cytaty z książek (I)
      Ponieważ na moim Instagramie zdjęcia z cytatami są Waszymi ulubionymi postami, postanowiłam podzielić się z Wami jeszcze większą ilości...
    • Fale i echa
      Jej życie jest pełne lęku przed śmiercią. Jego życie jest pełne śmierci. Nina ma 21 lat i studiuje w Warszawie pedagogikę wczes...
    • Córka gliniarza
      Indy wpadła w prawdziwe tarapaty. Strzelanina pod jej księgarnią nie wróży niczego dobrego. Jej pracownik zgubił torbę pełną brylantów,...

    Archiwum

    • ▼  2026 (7)
      • ▼  lipca (2)
        • Fever Dream
        • Miłość na pełny etat
      • ►  czerwca (3)
      • ►  kwietnia (2)
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (54)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (7)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Instagram

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates