Chłopak, którego nie było


Niewielu ludzi wiedziało o tym, że go widywałam. Ci, którzy wiedzieli, uważali mnie za wariatkę. Może dlatego nigdy nikomu nie opowiedziałam całej mojej historii.

A historia ta, historia Martyny, z pewnością jest wyjątkowa i warta wysłuchania. 

Gdy Martyna była małym dzieckiem, bawiąc się w chowanego, złamała obojczyk i utknęła w kontenerze, gdzie spędziła samotnie wiele godzin. Osamotnienie sprawiło, że dziewczynka stworzyła sobie wymyślonego przyjaciela — Kubę. Taka jest przynajmniej wersja lekarzy, którzy stwierdzili u niej dziecięcą schizofrenię. Martyna nie uważała, że jest chora. Dorastała z Kubą, był jej najbliższą osobą, szczególnie gdy rodzina odwróciła się od niej i zamiast ją wspierać, swoimi komentarzami sprawili, że dziewczyna wyrosła na niepewną siebie młodą osobę.

Martyna pomaga rodzicom w prowadzeniu hotelu, codziennie znosi niemiłe uwagi ze strony ojca, stale porównywana jest ze starszą siostrą, której ideału nigdy nie doścignie. Młodsza z sióstr chciałby po prostu gdzieś uciec, ale pamięta słowa ojca, wypominające jej, jak wiele pieniędzy musieli zainwestować w jej leczenie, więc porzuca marzenia o wyjeździe i cierpliwie pracuje w hotelu.

Wszystko się zmienia, gdy Martyna spotyka nad morzem inwestorów, którzy są zainteresowani zakupem hotelu. Kobieta nie może uwierzyć własnym oczom, ale widzi znowu Kubę, jej wymyślonego przyjaciela. Boi się, że po latach choroba wróciła, jednocześnie jest podekscytowana obecnością bliskiej osoby. Jest świadoma, że propozycja inwestorów może wreszcie być szansą na jej ucieczkę i rozpoczęcie życia bez rodziców.

Czasem wydawało mi się, że jestem jak taki ptak. Niby mogę odlecieć w jakieś cieplejsze miejsce i wiem, że właśnie tak należy postąpić, a jednak zostaję wśród drzew pozbawionych liści i resztek traw, które uchowały się z poprzedniego sezonu. Coś mnie tutaj trzyma czy po prostu boję się odlecieć?

"Chłopak, którego nie było" opowiada skomplikowaną historię, dlatego trudno mi recenzować tę książkę. Cokolwiek bym nie napisała o fabule, będzie to za mało, by oddać wyjątkowy charakter tej powieści. Miałam już okazję poznać twórczość Elżbiety Rodzeń i wiedziałam, że mogę oczekiwać czegoś dobrego, ale "Chłopak, którego nie było" przeszedł wszystkie moje oczekiwania. Cały czas zastanawiam się, czy opisywane wydarzenia mogłyby się wydarzyć naprawdę. Autorka uprzedza, że jest to fikcja literacka, ale jednocześnie zrobiła tak dokładny research, rozmawiała ze specjalistami od tematów, które są poruszane w książce, przez co historia Martyny wydaje się tak bardzo realistyczna, a jednocześnie jest pełna magii.

Najnowsza powieść Elżbiety Rodzeń wywołała we mnie wiele emocji. Od złości na rodzinę głównej bohaterki, przez ciekawość, czy Kuba naprawdę istniał, po wzruszenie czy też lęk o los postaci. Wciągnęłam się już od pierwszych stron i nie mogłam odłożyć książki na bok. A po jej przeczytaniu cały czas myślałam o tej historii, zastanawiając się, w jakim stopniu może coś takiego się wydarzyć.

Wspomnę też, że czytając "Chłopaka, którego nie było" wraz z Martyną podróżujemy od Morza Bałtyckiego do Wiednia, a nawet na grecką wyspę Kos. 

To wszystko sprawia, że nie jestem w stanie dać innej oceny niż cztery kostki czekolady. Z całego serca polecam Wam tę książkę.
Dziękuję Wydawnictwu Znak za egzemplarz recenzencki.

Może zainteresuje Cię również

2 komentarze

  1. Książki Elżbiety Rodzeń za każdym razem skradają moje serce. Tej pozycji jeszcze nie czytałam, lecz dzięki Twojej opinii wiem, że i tym razem się nie zawiodę :)

    Carrrolina Blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam 📖 Ta historia jest niesamowita 💞

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)