Słońce, wiatr i księżyc


Kaja i Paweł przyjaźnią się od dziecka. Razem biegali po wsi, spędzali czas nad jeziorem, bawili się przy ogniskach. Każde wakacje były niesamowite, bo spędzone we dwójkę. Przez te lata przeżyli razem wiele. Paweł uratował brata Kai przed utopieniem, Kaja obroniła Pawła przed ojcem. Wspierali się, zwierzali się sobie i świetnie się razem bawili. Jednak każde wakacje dobiegają końca, a ich niezmiennie czekało rozstanie. Wiedzieli, że czas szybko minie i znowu się spotkają. Tak było do czasu, w którym jeden pocałunek skreślił ich przyjaźń aż na 6 lat.

Co stanie się, gdy Kaja wróci po tym czasie na wieś? Czy Paweł będzie udawał, że jej nie zna? Czy będą w stanie naprawić błędy młodości?

Wiedziała, że jest jego słońcem, wiatrem i księżycem. I dla niej ukradłby je wszystkie.

"Słońce, wiatr i księżyc" oczarował mnie przede wszystkim klimatem. Akcja rozgrywa się na jednej z polskich wsi, raczej dobrych kilka lat temu, ponieważ nasi bohaterowie nie mają komórek, komputerów, tabletów itd., a ich dzieciństwo wygląda zupełnie inaczej niż w dzisiejszych czasach. Wywołało to we mnie pewien sentyment, bo przypomniałam sobie moje coroczne wakacje u dziadków na wsi, bieganie po polach, lasach, taka beztroska i swojskie klimaty. Bardzo mi się to podobało. Czytając najnowszą książkę Agaty Czykierdy-Grabowskiej, można wręcz poczuć na swojej skórze żar lejący się z nieba i poczuć zapach świeżo skoszonego zboża.

Nie da się zaprzeczyć, że główni bohaterowie potrafią swoim zachowaniem zdenerwować czytelnika. Ta dwójka kręci się wokół siebie jak kot i mysz, a ich decyzje są nieprzemyślane, podejmowane pod wpływem emocji, przez co ich konsekwencje są zarówno dla Kai, jak i Pawła, bolesne. Ale to przecież nic dziwnego, że młodzi ludzie popełniają błędy, które wpływają później na relacje z bliskimi.

Agata Czykierda-Grabowska pokazuje w tej książce wieś taką, jaka jest naprawdę. To nie tylko piękne widoki i świeże powietrze. To też (a może zwłaszcza) problemy z dojazdem gdziekolwiek, brak telefonów i oczywiście ciężka praca w polu, od której nawet dzieci się nie wymigają. Widzimy tam wyraźnie, że relacje między mieszkańcami wsi są zupełnie inne niż w mieście. Tu wszyscy się znają i każdy oczywiście jest tematem plotek, ale takie są uroki mieszkania w małej społeczności.

"Słońce wiatr i księżyc" porusza też tematy przemocy domowej, do której inaczej podchodzono jeszcze lata temu. A już na pewno na wsi. Nie do pomyślenia było, żeby ktoś z zewnątrz zareagował, nie było możliwości, aby dziecko mogło podnieść rękę na rodzica. Tę trudną sytuację autorka bardzo obrazowo opisała, przez co i w czytelniku gotuje się od emocji.

Urzekła mnie w tej książce bajka opowiadana przez dziadka Kai, a która jest mocno związana z tytułem tej książki.

"Słońce, wiatr i księżyc" to z pewnością historia idealna na lato. A jeśli macie możliwość wyjechania na kilka dni na wieś, uwierzcie, że warto wtedy zaopatrzyć się w egzemplarz tej książki, będzie się ją czytać w takich warunkach idealnie.

Mimo że główni bohaterowie nieco irytowali mnie swoim zachowaniem, to jednak muszę przyznać, że wszystkie postacie były opisane bardzo barwnie i realistycznie. Czytając o babci, prawie że mogłam poczuć zapach pieczonych przez nią bułeczek, natomiast postać dziadka niejednokrotnie mnie rozczuliła. Do tego bracia Kai, jak to bracia, dużo hałasowali i wszędzie było ich pełno.

Czytając tę książkę naprawdę łatwo przenieść się w wyobraźni do pełnego wesołego gwaru domku na wsi.

"Słońce, wiatr i księżyc" zdobywa cztery kostki czekolady.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia.
Premiera książki zaplanowana jest na 7 sierpnia.

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. :) Hm byłaby fajna na urlop.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Słońce, wiatr i księżyc" to powieść bardzo urocza, ciepła i dla wielu niezwykle sentymentalna. Z jednej strony wciąga w historię dwójki głównych bohaterów, z drugiej zachwyca sielskim klimatem. Idealna pozycja na zakończenie wakacji, więc przyłączmy się do poleceń! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)