Ktoś, kogo znamy


"Ktoś, kogo znamy" to "thriller dla początkujących". Co mam na myśli? Poniżej wszystko wyjaśniam.

Autorka "Nieznajomej w domu", "Niechcianego gościa" oraz "Pary zza ściany" wraca z kolejną książką.

Twórczość Shari Lapeny charakteryzuje akcja zamknięta w najbliższym otoczeniu. Tym razem też tak jest. Fabuła skupia się wokół mieszkańców jednego z osiedli domów jednorodzinnych. Pewnego dnia zostaje zgłoszone zaginięcie młodej sąsiadki. Krótko później policja odnajduje ciało kobiety i rozpoczyna się śledztwo dotyczące przyczyn jej śmierci. Prawdopodobnie zabójca znał dobrze ofiarę. Był to jeden z okolicznych mieszkańców - ktoś, kogo znamy.

W tym samym czasie jeden z nastolatków włamuje się do sąsiednich domów pod nieobecność ich właścicieli i przegląda laptopy w poszukiwaniu interesujących informacji. W ten sposób odkrywa liczne sekrety swoich sąsiadów. Udaje mu się też wtargnąć do domu zaginionej kobiety. Co tam znajdzie? Czego dowie się o ludziach mieszkających w okolicy?

Czy naprawdę znamy naszych sąsiadów?

Dotychczas chętnie sięgałam po książki Shari Lapeny. Lubię jej twórczość, ponieważ Lapena pisze kryminały, thrillery, które określiłabym jako "lekkie". Nie ma w nich mnóstwa krwi, trupów, szczegółowych opisów zabójstw, brutalnych scen i mnóstwa przemocy. Co nie oznacza, że są to nudne książki, wręcz przeciwnie. Pisarka dba o to, aby czytelnik cały czas miał nad czym rozmyślać, aby głowił się nad zakończeniem.

Jak wiecie, najczęściej sięgam po romanse, ale kiedy mam już dość serduszek i kwiatuszków, często wybieram thriller. Jednocześnie nie lubię zbyt brutalnych książek, nie chcę wzdrygać się z przerażenia czy wręcz obrzydzenia. Chcę rozwiązywać zagadki i zastanawiać się, kto jest zabójcą, ale nie chcę czytać szczegółowych opisów ciała zamordowanej osoby.

To dlatego książki Shari Lapeny mnie satysfakcjonowały. Nazywam je "thrillerami dla początkujących". ;) Kiedy nie chcecie krwi na każdej stronie, ale chcecie dobry kryminał. Fani krwawych książek nie będą usatysfakcjonowani, więc zastanówcie się, jakiego thrillera oczekujecie.

Plus daję za mocny początek. Już od pierwszego zdania akcja pędzi w zawrotnym tempie. Dobry poziom był utrzymany aż do samego końca. Ale mam jedno "ale".

Znacie to uczucie, gdy czytając książkę, rozmyślacie nad zakończeniem, pragnąc je rozszyfrować, a kiedy to wam się udaje, jesteście rozczarowani fabułą, bo była zbyt łatwa do przewidzenia?

Tym razem tak było.

Akcja "Ktoś, kogo znamy" była interesująca i wciągająca. Czytałam zafascynowana. Autorka zręcznie zrzucała podejrzenia na kolejnych bohaterów i kierowała moją uwagę w zupełnie inną stronę. Wszystko, aby na końcu czekało na mnie zaskoczenie. Niestety to się nie udało, co nieco obniżyło moją ocenę. Poprzednie książki Shari Lapeny moim zdaniem wypadły znacznie lepiej. Być może pomysł na opisywanie małych społeczności już się wypalił i pisarka powinna spróbować czegoś nowego?

"Ktoś, kogo znamy" zdobywa trzy kostki czekolady.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Poniżej możesz sprawdzić, gdzie najtaniej kupisz "Kogoś, kogo znamy".

Może zainteresuje Cię również

5 komentarze

  1. Mam w planach przeczytać tę książkę i chciałabym to zrobić w najbliższym czasie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. "Para zza ściany" całkiem mi się podobała, więc może dam się namówić także na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości tej autorki, ale chyba muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. musze przeczytac, zachecająca :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. Miłego dnia. :)