Rywale

 
"Rywale" Vi Keeland

Sophie właśnie czeka przeprowadzka z Londynu do Nowego Jorku. Ma pomóc w kierowaniu hotelem do czasu aukcji, w której otrzyma go albo jej rodzina, albo rodzina Lockwoodów – odwieczni wrogowie. Są niczym Romeo i Julia – ich rody są zwaśnione od pokoleń. Kiedy Sophie, nie bez problemów, zajmuje swoje miejsce w samolocie, nie może uwierzyć w to, co widzi. Obok niej siedzi nie kto inny jak Weston Lockwood! I już nawet nie chodzi o to, że ich rodziny się nienawidzą. Między tą dwójką jest o wiele więcej – nienawiści, pożądania, emocji.

Dwanaście lat temu spędzili ze sobą niesamowitą noc, a nienawiść wyzwoliła w nich szaleństwo. Sophie może by o tym zapomniała i w jakoś przetrwała ten długi lot. Ale Weston stale jej dogryza i wywołuje wspomnienia, bo podoba mu się, jak Sophie na nie reaguje. Czeka ich nie tylko kilkugodzinny lot, ale i kilka tygodni wspólnej pracy.

Sophie wie, że wyzwaniem nie będzie poradzenie sobie z wzajemną nienawiścią. Problemem będzie zapanowanie nad chemią między nią a Westonem.

Z pewnością nie będzie się nudzić.

– Wiesz, czym są przeszkody?
– Czym?
– To sprawdzian, czy zasługujesz na zwycięstwo. Jak pokazać komuś, że jest wart walki, jeśli nie pokonując wszystko, co ci staje na drodze?

Vi Keeland jest znana na całym świecie ze swoich emocjonujących książek. Jak mało kto potrafi wciągnąć czytelnika w świat przedstawiony i zawładnąć jego uczuciami. Z łatwością wywołuje w odbiorcach śmiech, wzruszenie czy gniew. Nie obce jej są też ważne tematy, które przemyca ukradkiem w romantycznych historiach.

Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że "Rywale" nawiązuje nieco do "Romea i Julii". Dwie skłócone od pokoleń rodziny, zakazane uczucie, a do tego jeszcze Weston, który wielokrotnie cytuje Szekspira.

Podobała mi się postać Sophii, która jest silną kobietą. Nie daje się ojcu, który nie wierzy w kobiece kompetencje i uważa, że miejsce płci pięknej jest w kuchni, a nie w biznesie. To, że się przeciwstawia ojcu i za wszelką cenę pragnie mu udowodnić, że nie jest gorsza od mężczyzny, jest imponujące, choć jednocześnie smuci fakt, że kobiety wciąż muszą udowadniać takie rzeczy.

Weston zaś ukrywa się za maską pewnego siebie człowieka, choć w rzeczywistości każdego dnia toczy walkę z demonami. Za pomocą jego postaci Vii pokazuje nam, że ludzie są tak naprawdę aktorami i codziennie odgrywają swoją rolę. Rzadko się otwieramy, trudno nam zaufać i pokazać prawdziwego siebie.

Wszyscy prędzej czy później w życiu upadamy. Ale kiedy się podnosisz, tym bardziej nie masz się czego wstydzić. Powinieneś być z tego dumny.

Vi Keeland w tej książce ujęła mnie świetnie poprowadzonym motywem hate-love, ciętym językiem bohaterów, dowcipnymi dialogami, ale też głębią tej historii. To nie jest jedynie ckliwy romans, to też opowieść o toksycznych relacjach z rodzicami, o walce z własnymi demonami, a także o wpływie przeszłości na teraźniejszość. Gorąco polecam tę książkę.

"Rywale" zdobywają cztery kostki czekolady.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Poniżej sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz "Rywali".

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Ciekawy wpis :) i bardzo ładna strona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się ciekawa. Myślę, że styl autorki też mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja mnie zachęca, choć przyznam rzadko sięgam po ten rodzaj literatury. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. Miłego dnia. :)