Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • WSPÓŁPRACA
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • 21 ulubionych książek na 21 urodziny
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Facebook Instagram Pinterest

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek


    "Ktoś, kogo znamy" to "thriller dla początkujących". Co mam na myśli? Poniżej wszystko wyjaśniam.

    Autorka "Nieznajomej w domu", "Niechcianego gościa" oraz "Pary zza ściany" wraca z kolejną książką.

    Twórczość Shari Lapeny charakteryzuje akcja zamknięta w najbliższym otoczeniu. Tym razem też tak jest. Fabuła skupia się wokół mieszkańców jednego z osiedli domów jednorodzinnych. Pewnego dnia zostaje zgłoszone zaginięcie młodej sąsiadki. Krótko później policja odnajduje ciało kobiety i rozpoczyna się śledztwo dotyczące przyczyn jej śmierci. Prawdopodobnie zabójca znał dobrze ofiarę. Był to jeden z okolicznych mieszkańców - ktoś, kogo znamy.

    W tym samym czasie jeden z nastolatków włamuje się do sąsiednich domów pod nieobecność ich właścicieli i przegląda laptopy w poszukiwaniu interesujących informacji. W ten sposób odkrywa liczne sekrety swoich sąsiadów. Udaje mu się też wtargnąć do domu zaginionej kobiety. Co tam znajdzie? Czego dowie się o ludziach mieszkających w okolicy?

    Czy naprawdę znamy naszych sąsiadów?

    Dotychczas chętnie sięgałam po książki Shari Lapeny. Lubię jej twórczość, ponieważ Lapena pisze kryminały, thrillery, które określiłabym jako "lekkie". Nie ma w nich mnóstwa krwi, trupów, szczegółowych opisów zabójstw, brutalnych scen i mnóstwa przemocy. Co nie oznacza, że są to nudne książki, wręcz przeciwnie. Pisarka dba o to, aby czytelnik cały czas miał nad czym rozmyślać, aby głowił się nad zakończeniem.

    Jak wiecie, najczęściej sięgam po romanse, ale kiedy mam już dość serduszek i kwiatuszków, często wybieram thriller. Jednocześnie nie lubię zbyt brutalnych książek, nie chcę wzdrygać się z przerażenia czy wręcz obrzydzenia. Chcę rozwiązywać zagadki i zastanawiać się, kto jest zabójcą, ale nie chcę czytać szczegółowych opisów ciała zamordowanej osoby.

    To dlatego książki Shari Lapeny mnie satysfakcjonowały. Nazywam je "thrillerami dla początkujących". ;) Kiedy nie chcecie krwi na każdej stronie, ale chcecie dobry kryminał. Fani krwawych książek nie będą usatysfakcjonowani, więc zastanówcie się, jakiego thrillera oczekujecie.

    Plus daję za mocny początek. Już od pierwszego zdania akcja pędzi w zawrotnym tempie. Dobry poziom był utrzymany aż do samego końca. Ale mam jedno "ale".

    Znacie to uczucie, gdy czytając książkę, rozmyślacie nad zakończeniem, pragnąc je rozszyfrować, a kiedy to wam się udaje, jesteście rozczarowani fabułą, bo była zbyt łatwa do przewidzenia?

    Tym razem tak było.

    Akcja "Ktoś, kogo znamy" była interesująca i wciągająca. Czytałam zafascynowana. Autorka zręcznie zrzucała podejrzenia na kolejnych bohaterów i kierowała moją uwagę w zupełnie inną stronę. Wszystko, aby na końcu czekało na mnie zaskoczenie. Niestety to się nie udało, co nieco obniżyło moją ocenę. Poprzednie książki Shari Lapeny moim zdaniem wypadły znacznie lepiej. Być może pomysł na opisywanie małych społeczności już się wypalił i pisarka powinna spróbować czegoś nowego?

    "Ktoś, kogo znamy" zdobywa trzy kostki czekolady.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

    Poniżej możesz sprawdzić, gdzie najtaniej kupisz "Kogoś, kogo znamy".
    Share
    Tweet
    Pin
    6 komentarze

    Eleanor jest typowym przedstawicielem społeczności czytelników. Uwielbia książki, odlicza dni do ich premiery, a na imprezę (jeśli już musi) przychodzi z książką pod pachą.

    Greyson przyjaźni się z najbardziej popularnym chłopcem w szkole, przez co sam jest wszystkim znany. Wysoki, przystojny, może umówić się z każdą dziewczyną.

    Z jakiegoś powodu wybrał jednak Eleanor.

    Fascynuje go fakt, że jako jedyna Ellie nie rzuciła mu się w ramiona. Lubi jej pyskaty język i to, że jest taka... Wyjątkowa. Jak można inaczej nazwać dziewczynę, która skulona w kącie, ze słuchawkami na uszach, czyta książkę na imprezie?

    Choć mogłoby się wydawać, że dzieli ich zbyt wiele, łączy ich lęk przed rakiem. Pomimo młodego wieku (Ellie ma zaledwie 16 lat, a Grey 17) oboje dobrze znają to uczucie.

    Mama Ellie zachorowała i mimo że dzielnie walczy, jej stan stale się pogarsza. Grey niedawno stracił dziadka, właśnie z powodu raka. Wspieranie koleżanki i jej mamy w tak trudnych chwilach pomaga mu, chociaż na moment zapomnieć o swojej samotności.

    Między Eleanor i Grey rodzi się pierwsza miłość, jednak okrutny los nie pozwala im cieszyć się tym uczuciem. Rozstają się na wiele długich lat.

    Jak potoczą się losy tej dwójki?

    Brittainy C. Cherry nie muszę Wam przestawiać. Wielokrotnie pisałam o niej zarówno na Instagramie, jak i blogu. To jedna z najbardziej znanych autorek romansów. Jej książki są uwielbiane na całym świecie, także w Polsce.

    Powieści Cherry zawsze wzbudzają we mnie mnóstwo emocji. Opowiadają o trudnych sytuacjach, ale za każdym razem dają nadzieję, że miłość potrafi przezwyciężyć naprawdę wiele. Tym razem też tak jest.

    "Eleanor & Grey" to opowieść o nastolatkach, ale nie zrażajcie się tym, ponieważ książka podzielona jest na części. W kolejnych rozdziałach wracamy do naszych bohaterów, gdy są już dorośli.

    Tą historią pisarka pokazuje nam, że na śmierć nigdy nie można się przygotować. Nawet świadomość choroby i nieuchronnie zbliżającego się pożegnania, nie jest w stanie uśmierzyć bólu po odejściu bliskiej osoby. Brittainy C. Cherry udowadnia, że śmierć nie musi być jednak końcem. Nie mówimy sobie "do widzenia" a jedynie "do zobaczenia".

    Człowiek zaczyna zastępować smutek wdzięcznością za wspomnienia. Łatwiej oddycha, gdy żal zastępuje podziękowanie.

    Powieść ta porusza też wątek celebracji każdego dnia, cieszenia się małymi rzeczami i po prostu życia według hasła "Carpe Diem".

    Postać Eleanor szybko zjednoczy sobie serca czytelników. Dziewczyna jest przecież jedną z nas. Nieco wycofana, może trochę introwertyczna, ale z charakterem. Nie wstydzi się miłości do książek i nie ukrywa, że odlicza dni do premiery kolejnego tomu Harry'ego Pottera.

    W najnowszej książce Cherry nie brakuje miłości. Jak zawsze - nasi bohaterowie mają pod górkę. Życie rozdziela ich raz za razem. Tutaj autorka zwraca naszą uwagę, że czasami warto poczekać i dać ukochanej osobie czas na uzdrowienie duszy. Kochanie pokaleczonej osoby może być również niebezpieczne dla nas. Lepiej wtedy zrobić krok do tyłu i pielęgnować przyjaźń, a związek odłożyć na chwilę.

    Podsumowując - jeśli macie ochotę na historię pełną miłości i smutku, radości i bólu, łez szczęścia i łez cierpienia - sięgnijcie po "Eleanor & Grey". Być może znacie już twórczość Brittainy C. Cherry, wiecie więc, że możecie się spodziewać literatury na wysokim poziomie. Emocjonalny rollercoaster to już obowiązkowy punkt w każdej książce tej autorki.

    "Eleanor & Grey" zdobywa cztery kostki czekolady.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia.

    Poniżej możesz sprawdzić, gdzie kupisz tę książkę najtaniej.
    Share
    Tweet
    Pin
    3 komentarze
    W pociągu spędzam wiele godzin, więc kiedy usłyszałam o tej książce, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Informacja, że "Stacja miłość" powstała na podstawie prawdziwej historii autorki tylko spotęgowała moją chęć przeczytania tej książki. Zapowiadała się naprawdę ciekawa lektura. Wyszło jednak zupełnie inaczej.

    Krótko o fabule: Maya codziennie dojeżdża do pracy kolejną podmiejską. Pewnego dnia do jej pociągu wchodzi mężczyzna, który przyciąga jej wzrok. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Maya błagała los, aby obiekt jej zauroczenia nie okazał się turystą, który wyjedzie z Londynu bez śladu i nigdy więcej go nie pozna. Na szczęście tak się nie stało. Każdego dnia przez prawie rok kobieta wyczekiwała podróży do pracy i spotkania z Mężczyzną z Pociągu, jak go nazywała. Jednocześnie była zbyt nieśmiała, aby rozpocząć z nim rozmowę. Pewnego dnia, zmęczona ukradkowym spoglądaniem na jej ukochanego, Maya wręcza mężczyźnie liścik.

    To początek czy koniec jej historii z Mężczyzną z Pociągu?

    Jestem przekonana, że mogłabym zakochać się wszędzie, gdybym spotkała odpowiedniego człowieka. I oto właśnie chodzi. Poczucie więzi i przekonanie, że wszystko jest tak, jak trzeba, jest bardzo rzadkie i trafia się tylko kilka razy w życiu. Mnie to spotkało tylko raz, ale może zdarzać się częściej.

    Sam pomysł na książkę bardzo mnie zaciekawił. Uwielbiam romantyczne powieści, a fakt, że coś takiego wydarzyło się naprawdę, jest niczym miód na moje serce. Niestety sama lektura "Stacji miłość" nie była łatwa. Trudno mi powiedzieć, kto zawinił: autorka czy tłumacz? Czytałam egzemplarz przed korektą, więc być może wersję finalną będzie się czytać przyjemniej, jednak nie mogę tego zagwarantować. Brakowało płynności, a kilka zwrotów sprawiło, że złapałam się za głowę.

    "Stacja miłość" jest debiutem Zoë Folbigg, ale autorka ma doświadczenie w posługiwaniu się słowem, dlatego byłam zaskoczona sposobem opowiedzenia tej historii. Folbigg jest dziennikarką i redaktorką. Pracowała w „Cosmopolitan”, pisała dla „Glamour”, „Fabulous”, „Daily Mail”, „Healthy”, „LOOK”, „Top Santé”, „Mother and Baby”, „ELLE”, „Sunday Times Style” i Style.com.

    Co ciekawe "Stacja miłość" w 2008 roku ukazywała się jako felieton w „Fabulous”.

    Czytając debiutancką książkę Zoë, odniosłam wrażenie, że tę fascynującą historię opowiada mi ktoś beznamiętnym, wręcz znudzonym głosem. Sposób narracji można nazwać surowym, utrudniał czytelnikowi "wejście" w świat przedstawiony i przeżywanie opisywanych wydarzeń. To główny minus tej książki.

    Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że "Stacja miłość" napisana jest w narracji trzecioosobowej. Zazwyczaj w książkach o miłości spotykamy się z pierwszoosobową narracją, aby bliżej poznać głównych bohaterów i lepiej zrozumieć ich emocje. W tym wypadku jest to nieco utrudnione. Mam wrażenie, że podczas czytania tej książki napotykałam na przeszkodę za przeszkodą. 

    Ale odejdźmy na chwilę od sposobu, w jaki jest napisana "Stacja miłość". Powieść ta nie dotyczy samej miłości (powiedziałabym, że i samej miłości tam niewiele jest), znajdziemy w niej wiele wątków związanych z modą i światem mody. Główna bohaterka pracuje w tej branży, a my dzięki temu mamy szansę zerknięcia za kulisy.

    Przesłaniem, które autorka chce nam przekazać za pomocą bohaterów jej debiutanckiej książki, jest potrzeba bycia odważnym. Musimy odważnie kroczyć przez życie i nie bać się chwytać życie za rogi.

    Sam pomysł na opowieść nie wystarczy, abym oceniła książkę wysoko. Choć uwielbiam oryginalne historie i ta właśnie taka była, zawiódł sposób przekazania tej niezwykłej opowieści. A szkoda. Czuję niedosyt. Jako osoba, która powieści o miłości czyta w ilościach hurtowych, ośmielę się stwierdzić, że "Stacja miłość" nie usatysfakcjonuje czytelniczek żądnych emocji, wielkich uczuć i szybszego bicia serca.

    "Stacja miłość" zdobywa dwie kostki czekolady. A mogło być tak dobrze...
    Premiera 29 stycznia.
    Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
    Share
    Tweet
    Pin
    7 komentarze

    Już tylko trzy tygodnie dzielą nas od wigilijnego wieczoru. Czas na kolejną porcję poleceń świątecznych książek. Tym razem rekomendacje napisali dla Was moi ulubieni i najbardziej zaufani blogerzy książkowi. To ich recenzjami kieruję się przy wyborze lektur. Sprawdźmy więc, co polecają nam przeczytać podczas okresu przedświątecznego.

    Podlinkowałam Wam adresy blogów (i kont na Instagramie, jeśli dany bloger nie ma strony internetowej), zajrzyjcie do nich, bo warto. :)


    Diana (Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi)
    Uwielbiam święta, ale chyba nie mam ulubionej świątecznej powieści. Trochę przeraża mnie coroczny wysyp romantycznych historii ze świątecznym klimatem w tle. Choć jestem w stanie zrozumieć potrzebę czytania ciepłych opowieści akurat w tym czasie, sama jednak po nie nie sięgam. I dlatego pójdę trochę w innym kierunku przy swoich polecajkach. 
    Po pierwsze - święta mogą być doskonałą okazją, żeby nadrobić klasykę, a więc czytajmy Opowieść wigilijna Dickensa czy Dziadka do orzechów Hoffmanna. Wyobrażam sobie, że z czytania tych książek można zrobić piękną tradycję.
    Po drugie nie byłabym sobą, gdybym nie podrzuciła czegoś popularnonaukowego - książki Naumowicza Narodziny Bożego Narodzenia i Historia świątecznej choinki wprowadzą nas w historię samych świąt i świątecznych zwyczajów. A zawsze warto wiedzieć więcej, prawda?
    Po trzecie - powieści. Ale nie te pluszowe historie, tylko takie bardziej prawdziwe. Bo święta to czas, który powinien być cudowny, ale nie zawsze taki jest i warto o tym pamiętać. Święta mogą przybrać różne oblicza. Wspaniała powieść Whartona Wieści, święta z przymrużeniem oka u Pratchetta (Wiedźmikołaj) czy u Moore’a (Najgłupszy anioł). No i muszę wspomnieć o najnowszej Śnieżnej siostrze - przepiękna opowieść Mai Lunde, która z pewnością zostanie z Wami na dłużej.


    Paulina (@readforrhys)
    Powoli zaczyna się ten uwielbiany przeze mnie okres – czas przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Ten przedświąteczny szał i same święta to mój ulubiony czas w roku. W każdym razie, Karolina poprosiła mnie o napisanie kilku słów na temat świątecznej historii, którą najbardziej lubię – szczerze mówiąc nie mam takiej stricte ukochanej. Ale pomyślałam sobie o „Tajemnicy pod jemiołą” R.P. Evansa. „Tajemnica pod jemiołą” to jedna z tych książek, które idealnie nadają się do zakopania pod kocykiem z kubkiem ulubionej herbaty w ręce... gdyby jeszcze za oknem prószył śnieg to już w ogóle bajka. To taka historia na wieczór, max dwa – Richard ma tak przyjemny styl, że czyta się naprawdę szybko i wciąga niemalże od pierwszych stron. Nie zabrakło (niestety) kłótni i nieporozumień, ale są i radosne momenty – jak w prawdziwym życiu jakby nie było. Ta pozycja skłania do pewnych przemyśleń, może nawet melancholii, ale jednocześnie... daje nadzieję i pokazuje, że czasem tę właściwą osobę mamy pod nosem, lecz musimy to po prostu dostrzec. Ale niekiedy też warto, że tak powiem, ruszyć tyłek z kanapy i samemu zawalczyć o własne szczęście. „Tajemnica pod jemiołą” nie jest jedną z najlepszych książek, które czytałam... ale z pewnością należy do tych, których czytanie sprawiło, że miło spędziłam czas i jeśli szukacie delikatnej, świątecznej historii, która zarazem porusza jakiś ważny temat, to to może być dobry wybór! ;)


    Aniela (@zaczytana.anielka)
    Na początku chciałam podziękować Karolinie za możliwość polecenia Wam świątecznej książki. Dzisiaj chciałabym Wam szybciutko powiedzieć o pozycjach mistrza świątecznych opowieści, a mianowicie o historiach tworzonych przez Richarda Paula Evansa.

    Mam za sobą dopiero trzy książki tego autora, ale jak tylko pomyśle o świętach i jakiejś historii miłosnej dziejącej się w tym okresie na myśl przychodzi mi właśnie „Kolekcja pod jemiołą". Ja od takich historii nie wymagam zbyt wiele. Ważne dla mnie jest to, aby był to romans ze świątecznym klimatem i właśnie to dostaję w tych pozycjach. Ponadto Evans potrafi rozgrzać serce, podarować nam coś słodkiego i uroczego, a także wprowadzić nutkę tajemniczości, dzięki czemu książki nie są tak do końca zwyczajne. Jak już wspomniałam, Richard Paul Evans umiejętnie wplata w swoje powieści świąteczny klimat, dzięki czemu czytając książkę, czujemy magię świąt, a ja to kocham. Jeśli szukacie romansu idealnego na świąteczny czas, to serdecznie polecam Wam „Obietnica pod jemiołą”, „Hotel pod jemiołą”, a także „Tajemnica pod jemiołą". Zakładam, że najnowsza książka autora, czyli „Dziennik Noel” (27.11.2019) również będzie idealną zimową pozycją.


    Natalia (Prostymi Słowami)
    Wybranie ulubionych książek świątecznych, w moim przypadku, jest dosłownie misją lotu na Marsa. Nie wspominam już o tym, że gdybym miała wybrać tą jedną, jedyną... to chyba zapłakałabym się na śmierć ;D Serio! Uwielbiam świąteczny klimat i książki o tej tematyce zaczynam czytać już w październiku. Zawsze mam wrażenie, że jeśli zacznę później, to nie zdążę przeczytać wszystkiego co mam w planie ;) Mówcie co chcecie, ja je po prostu uwielbiam.

    Jedną z ukochanych świątecznych serii, która zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, jest cykl powieści Asi Szarańskiej, którego pierwsza część nosi tytuł „Cztery płatki śniegu”. Kolejny tom to „Anioł na śniegu” oraz tegoroczna premiera „Choinka cała w śniegu” (ta dopiero przede mną, także skupię się na poprzednich tytułach :)). Asia genialnie łączy w swoich powieściach humor, świąteczny klimat, unikatowe i bardzo barwne postaci oraz... nutkę melancholii, dzięki czemu powieści na długo zapadają w pamięć. Do teraz mam w głowie wspomnienia dotyczące lektury tych powieści. Kiedyś czytałam jeden z tomów w autobusie i kryłam twarz w szaliku. Najpierw przysłaniając uśmiech, a później ocierając nim łzy. Emocjonalny rollercoaster gwarantowany :)

    Jeśli szukacie książki nietuzinkowej, ciut enigmatycznej, bardzo eleganckiej, to polecam również tegoroczną premierę od Agnieszki Lis pt. „Zapach goździków”. Ahh mam ciarki na samo wspomnienie tego tytułu. W głowie mam uspokajające brzmienie klasycznej muzyki, smak cierpkiego wina i ciepło rozchodzące się z kominka. I pomimo tego, że żadna z tych rzeczy fizycznie nie towarzyszyła mi podczas lektury, to Agnieszka tak pięknie maluje słowem, że moja wyobraźnia działała na zwiększonych obrotach i czułam się jakbym była w zupełnie innym miejscu, otoczona tymi wspaniałymi atrybutami.

    Na koniec polecę Wam również powieść Karoliny Wilczyńskiej pt. „Spełnione życzenia”. To bardzo zaskakująca książka, która wydaje się dość niepozorna (przez swoją uroczą okładkę i niewielką objętość), ale niesie ze sobą ogrom emocji, trudnych wydarzeń i morał, który zostaje z czytelnikiem na długo. Akcja jest dynamiczna, nieprzegadana i bardzo zaskakuje. Pokazuje Święta od tej mniej uroczej, klimatycznej strony i nie pozostawia obojętnym na opisane trudne losy bohaterów. Fabuła obejmuje okres jednego, wigilijnego dnia, a narracja prowadzona jest tak sprawnie, że nie sposób się od tej książki oderwać. Gorąco polecam.


    Weronika (@ver.reads)
    Świąteczna powieść? Na myśl od razu przychodzi mi tytuł "Zimowe Serca" Belindy Jones!
    Lodowy zamek, owinięty szarfą bałwan Bonhomme i przybierające najróżnorodniejsze kształty śniegowe rzeźby - to właśnie zastała Krista po przyjeździe do zaśnieżonego Quebec, kanadyjskiego miasta słynącego z prawdopodobnie największego na świecie zimowego karnawału. Jej zadaniem było jedynie wykonanie reportażu, jednak z każdym kolejnym dniem dziennikarka nieświadomie coraz bardziej zakochuje się w tym niesamowitym mieście. Gdy wkrótce na horyzoncie pojawia się Jacques, tajemniczy mężczyzna znany miejscowym jako Człowiek Wilk, Krista nie może oprzeć się nieustającej chęci poznania go. Czy sekret, który kobieta skrywa przed światem, powstrzyma ją przed nawiązaniem bliższej relacji?
    To, co w książce tej urzeka najbardziej, to niepowtarzalny, wręcz bijący z kartek zimowy klimat. Chociaż Mikołaja zastępuje Bałwan, korzenne pierniki wymienione są na słodycze wykonane z syropu klonowego, a akcja wcale nie dzieje się w same Boże Narodzenie, to mimo to pozycja ta oddaje niezwykły nastrój o wiele lepiej, niż inne przeczytane przeze mnie książki. Ponadto porusza dosyć trudną dla kobiet tematykę, jednocześnie ukazując, jak ogromnie ważna jest akceptacja i wiara w samą siebie.
    Jeżeli znajdziecie wolny wieczór, a za oknem będzie prószył śnieg, zaparzcie sobie kubek gorącej kawy (najlepiej posłodzonej syropem klonowym!) i sięgnijcie po tę książkę. Chociaż nie lubię tego określenia, pozycja ta była niesamowicie "ciepła". Wzruszająca, dająca nadzieję, będąca w stanie roztopić każde serce.


    Julia (@books_district)
    Pierwsze co przychodzi mi do głowy, gdy słyszę "książki bożonarodzeniowe" to bardzo leciutka młodzieżówka pt. "Księga wyzwań Dasha i Lily". Główna bohaterka zostawia w bibliotece notes z zadaniami (wiecie, na zasadzie - jeśli chcesz je poznać, odwróć na nastepną stronę, jak nie - odłóż notes na półkę 😎). Więc notes tak czeka na idealnego chłopaka, który podejmie się wyzwania i bum!

    Zadania, które proponują sobie bohaterowie są komiczne! Niesamowicie pozytywna książka, uśmiechałam się ciągle podczas czytania! Bożonarodzeniowy Manhattan, wątek czytelniczy, zabawne sytuacje i magia świąt dookola, czego chcieć więcej? Po ciężkich miesiącach szkolnych idealna książka do czytanie w święta między pieczeniem pierniczków, a oglądaniem świątecznych filmów!


    Malwina (@szkielko.malwiny)
    Czas przedświąteczny jest najlepszym do czytania książek o tej tematyce. Ja zaczynam już w listopadzie, żeby zdążyć, przeczytać wszystkie interesujące mnie pozycje.

    W tym roku bardzo polecam dwie nowości. Obie propozycje to lekkie powieści obyczajowe
    pełne uczuć i zaskakujących zwrotów akcji. Pierwsza książka to „Wigilijna przystań”
    autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Historia rozgrywa się w małej nadmorskiej miejscowości
    gdzie, splatają się ze sobą historie mieszkańców. Na początku wydawałoby się zupełnie ze
    sobą niezwiązane, aby po kilkunastu stronach odkryć, że każdy bohater jest z innym w jakiś sposób powiązany. Dużo miłości, ale i zazdrości, a co najważniejsze stopniowo odkrywanych tajemnic gwarantują, że nie oderwiesz się aż do ostatniej strony.

    Druga powieść to „Nieświęty Mikołaj” Magdaleny Kordel. Opowieść o marzycielce, której
    świat nagle i niespodziewanie spada na głowę. Ukochany chłopak okazuje się zdrajcą i
    generuje ogromną ilość długów, które musi spłacić Jaśmina. I to wszystko przed świętami! Na szczęście główna bohaterka może liczyć na pomoc niezawodnych przyjaciółek, babci i ciotki. W międzyczasie w jej życiu pojawia się dziewięcioletni chłopiec, który za wszelką cenę chce zarobić na prezent gwiazdkowy dla taty i tytułowy nieświęty Mikołaj, który podrzuca Jaśminie prezenty. Zakończenie tej historii naprawdę mnie zaskoczyły tak samo, jak odkrycie kim jest „nieświęty”.



    To wszystkie już polecenia świątecznych książek, jakie dla Was przygotowaliśmy. Poniżej znajdziecie planszę, na której możecie odhaczać przeczytane już świąteczne powieści.

    Która świąteczna historia najbardziej Was zaciekawiła?

    Zachęcam też do zajrzenia do zakładki zatytułowanej "Na święta", gdzie znajdują się wszystkie recenzje i posty o tematyce bożonarodzeniowej.



    Share
    Tweet
    Pin
    12 komentarze
    Nowsze Posty
    Starsze Posty

    Bookstagram

    Polecany post

    Wydane w Polsce książki z zestawień Goodreads

    Od 2022 roku z niecierpliwością czekam na nowe zestawienie najlepszych romansów według Goodreads. W lutym 2022 roku pojawiła się lista 64 na...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (239)
    • Literatura młodzieżowa (92)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (34)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (15)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Małe życie
      Teraz nie rozumiesz tego, co ci mówię, ale kiedyś zrozumiesz: cała sztuka z przyjaźnią polega na tym, żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie...
    • Bookstagram. Jak zacząć?
      2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...
    • Kiedy odszedłeś
      Bo wcale nie czuję, że żyję. W ogóle nic nie czuję. (...) Nie dałeś mi, do cholery, żadnego życia, prawda? Nie bardzo. Po prostu zniszczyłe...

    Archiwum

    • ▼  2026 (2)
      • ▼  kwietnia (2)
        • Jak rozkochać Gbura
        • Mapa pragnień
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (55)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Facebook Instagram Pinterest

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates