Gwiazdka pełna życzeń

Klaudia Bianek Gwiazdka pełna życzeń

Oliwię, bohaterkę "Gwiazdki pełnej życzeń" poznaliśmy już w "Najcenniejszym podarunku", pierwszym tomie tej świątecznej dylogii. Jeśli nie czytałeś pierwszej części, ta recenzja będzie dla Ciebie spoilerem.

Ludzie zbyt łatwo z siebie rezygnowali, zbyt chętnie pielęgnowali niechęć i urazy, zamiast wyrwać je niczym chwasty i skupić się na walce o to, co dobre, ciepłe, chociaż nie zawsze łatwe do zdobycia.

Od wydarzeń w "Gwiazdce pełnej życzeń" minął prawie rok i zbliżają się kolejne święta. Tym razem Oliwia jest dobrej myśli, budżet jej rodziny jest nieco większy, więc będzie mogła sobie pozwolić na odrobinę spokoju. Tata jest na odwyku, Basia, młodsza siostra, ma już za sobą nastoletni bunt, wszystko nareszcie się układa. Młoda dziewczyna cieszy się spędzanymi chwilami z jej chłopakiem, Oskarem. Do tego spadł śnieg i ma się on utrzymać aż do końca roku. Sielanka trwa jednak krótko.

Oliwia i Oskar w drodze na lotnisko po mamę, mają wypadek. Trafiają do szpitala, a o świątecznej magii już nikt nie pamięta. Mama informuje ją smsem, że nie ma czasu, aby odwiedzić ją w szpitalnej sali. Oliwia jest zraniona i zła na siebie, że wciąż zależy jej na matce.

Po wypisie ze szpitala Oliwia powinna trochę odpocząć, ale nic z tego. Dzwoni ciocia, która informuje o poważnej awarii w jej bloku. Ekscentryczna ciocia jest już spakowana i wraz z kotami przeprowadza się na najbliższe tygodnie do domu Oliwii.

Jedno jest pewne - przygotowania do świąt z pewnością nie będą nudne.

Miłość była magią, bo tylko ona potrafiła sprawiać tyle samo bólu, co dawać radości, i czynić człowieka zupełnie bezbronnym wobec siły i pragnienia jej odczuwania.

Jak już wspomniałam, "Gwiazdka pełna życzeń" jest drugim tomem "Najcenniejszego podarunku" i konieczna jest znajomość pierwszej części, aby w pełni zrozumieć fabułę kontynuacji.

Czytałam wszystkie dotychczas wydane książki Klaudii Bianek i według mnie świąteczna dylogia wypada najsłabiej, ale nie jest zła. Historia Oliwii i jej bliskich wywołała we mnie mniej emocji niż opowieści o bohaterach innych powieści Bianek. Trudniej było mi się wciągnąć, ale kiedy już to się udało, nie nudziłam się. W "Gwiazdce pełnej życzeń" dzieje się dużo, postacie mają rozbudowane, kolorowe charaktery, ale nie przemawiało to do mnie tak jak np. "Życie po Tobie" czy "Przy naszej piosence". Największą zaletą tej książki jest małomiasteczkowy klimat. Widzimy uroki życia w mniejszej miejscowości, którą łączą silniejsze więzi. Wszyscy dobrze się znają i wspierają.

Muszę też przyznać, że Klaudia Bianek znakomicie sobie poradziła ze stworzeniem świątecznego nastroju. Czytając tę książkę, chciałam z bohaterami śpiewać świąteczne piosenki, zrobiłam sobie gorącą czekoladę w kubku o bożonarodzeniowym wzorze i żałowałam, że za oknem nie ma śniegu, choć jest dopiero połowa października.

Podsumowując "Gwiazdka pełna życzeń" nie jest idealna, ale to dobra książka. Jestem pewna, że oba tomy będą świetnym prezentem na Mikołajki. Ten tytuł zdobywa trzy kostki czekolady.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu We Need Ya.

Poniżej sprawdzisz, gdzie najtaniej kupisz "Gwiazdkę pełną życzeń".

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Październik ledwie wybił i gwiazdkowe klimaty zawitały już do literatury. :) Ja nie przepadam za około świątecznymi powieściami, więc raczej nie sięgnę. A nawet jeśli, to zdecydowanie bliżej świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świąteczne historie nie są moimi faworytami. Ale za to okładka ładna :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. Miłego dnia. :)