Żniwiarz. Pusta noc


O serii "Żniwiarz" jest i będzie głośno. To kolejne moje spotkanie z elementami naszej słowiańskiej kultury w książkach. Spuścizna, którą zostawili nam Słowianie, jest fascynująca, a ich legendy niezwykle ciekawe. W szkołach jednak wciąż skupiamy się na mitologii greckiej i rzymskiej, często pomijając to, co jest nam bliskie. Cieszy mnie fakt, że autorzy książek z elementami fantasy coraz chętniej wplatają w swoje historie, słowiańskie legendy.

Zmory gnębiły ludzi w nocy, wysysając ze śpiących krew, upiory powstawały ze swych mogił, aby zabijać, wisielce nawiedzały miejsca, w których zostały pochowane, a widy włóczyły się po świecie, nie mogąc zaznać spokoju.

Jak widzicie, ciemność skrywa w sobie naprawdę wiele niebezpieczeństw. Przed tymi wszystkimi koszmarami, ludzkość chronią żniwiarze, odsyłając mary do Nawii, gdzie było ich miejsce, często ryzykują własne życie. Jednak to, co musicie wiedzieć o naszych słowiańskich bohaterach to fakt, że właściwie są oni nieśmiertelni. Umierają, odczuwają wtedy prawdziwy ból, jednak po jakimś czasie wracają do życia, w nowym ciele. Potrzebują chwili, by przyzwyczaić się do nowej osobowości, jednak to nie jest wysoka cena za długoletnie życie.

Magdalena to dwudziestolatka, która zajmuje się rodzinnym interesem. Za dnia opiekuje się księgarnią, oczkiem w głowie jej rodziców. Nocą zaś pomaga swojemu wujkowi żniwiarzowi w tym, co naprawdę ją pasjonuje - łapaniu demonów. Tak tak, dobrze słyszycie. Magda najczęściej odbiera telefony od przerażonych mieszkańców, wzywa swojego wujka Feliksa do akcji, a sama błaga go, aby zabrał ją ze sobą do pracy. Niestety, Feliks stara się chronić Magdę i nie pozwala jej brać udziału w tak niebezpiecznych zajęciach. Dziewczyna jest jednak nieugięta i wreszcie odgrywa ważną rolę w ochronie ludzkości. W tym czasie poznaje też Mateusza, chłopaka, który pochodzi z innej miejscowości i nie ma pojęcia o żniwiarzach i wszystkich potworach. Magdalena zbliża się do niego i jego zwyczajnego życia, tak innego od jej. Jednak czy ta dwójka może stworzyć prawdziwą i trwałą relację, biorąc pod uwagę fakt, jak różnią się ich światy?

W tej książce dzieje się naprawdę sporo jednak mam wrażenie, że akcja jest bardzo nierównomierna - raz usypiała mnie, a na koniec pędziła tak szybko, że nie mogłam połapać się, co właściwie się dzieje. Poza tym po tak wielu pozytywnych recenzjach oczekiwałam czegoś bardziej WOW. Nie zrozumcie mnie źle - ta historia mi się podobała i sięgnę po kolejne tomy, jednak nie zakochałam się w tej książce. Brakowało mi tu czegoś, może jestem po prostu już zbyt wybredna. ;)

Z pewnością duży plus daję za nawiązanie do słowiańskiej kultury, a przy tym za osadzenie akcji w teraźniejszości. Magdalena jest moją rówieśniczką, a biega po cmentarzu ze swoim wujkiem i łapie demony. To zabawne wyobrażać sobie, że wieś ze "Żniwiarza" istnieje gdzieś w Polsce, a jego mieszkańcy walczą ze zmarami. Okej, może niezabawne... ;)

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Pauliny Hendel, ale jeszcze nie ostatnie. Na mnie czekają już dwa kolejne tomy tej serii. Recenzje już wkrótce na blogu. A tymczasem przyznaję pierwszemu tomowi trzy kostki czekolady i chwytam w ręce kolejną część. A wy, przeczytaliście już tę serię? Jak wrażenia?

Za możliwość przeczytania całej serii "Żniwiarz" dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.





Może zainteresuje Cię również

5 komentarze

  1. Twórczość autorki jeszcze przede mną, ale jestem ciekawa tej serii. 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi .😊

    OdpowiedzUsuń
  2. W serii „Kwiat Paproci” wciągnęły mnie ostatnio słowiańskie klimaty, wiec i ta seria może mnie wciągnąć! ❤️ pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zainteresowana tym cyklem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam pierwszy tom i ogółem niczego sobie, ale szału też nie było...

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na blogu. :)