To wszystko prawda


Miri, Penny i Soleil udzielają wywiadów dla mediów. Każda z nich opowiada własną wersję wydarzeń. Jednak ich wyznania nie pokrywają się całkowicie.

Nastolatki przedtem przyjaźniły się, a wraz z Jonahem stanowili nierozłączną grupę. Ale to było przedtem — teraz Jonah leży w śpiączce w szpitalu, a historia, jak tam trafił, jest opowiadana w kilku wersjach. Która z nich jest prawdą? Co tak naprawdę wydarzyło się i jaką rolę odegrała w tej tragedii znana autorka?

Nasi bohaterowie są zafascynowani pisarką Fatimą Ro, której debiut "Pod prąd" zachwycił czytelników w całej Ameryce. Kiedy przyjaciele przybywają na spotkanie autorskie Fatimy, mają przygotowany plan, jak zbliżyć się do ich idolki. Nie mogą jednak przypuszczać, że będzie to początek niezwykłej przyjaźni, która zakończy się tragicznym finałem.

Kiedy nas przygarnęła, zdałam sobie nagle sprawę... wszystkie zdałyśmy sobie sprawę, że marzymy o tym, by być częścią czegoś ważnego. Zaprzyjaźnienie się z Fatimą Ro, przynależność do wąskiego grona jej bliskich przyjaciół, to było to.

To, co najbardziej podobało mi się w "To wszystko prawda" to budowa. Autorka stworzyła fabułę z wywiadów przeprowadzanych z bohaterkami, które przeplatają się z serią artykułów, ukazujących treść dziennika Soleil. Mamy też okazję przeczytać również fragmenty najnowszej książki Fatimy Ro "Rozgrzeszenia Brady'ego Stevensona", która w tej historii odgrywa ważną rolę.

"To wszystko prawda" wyjątkowo szybko wciąga. Świetnie skonstruowana fabuła nie pozwala ani na chwilę odłożyć powieści na bok. Myślę, że to jedna z lepszych pozycji z gatunku literatury młodzieżowej. Tematyka oczywiście porusza te tematy, które są istotne w świecie młodych ludzi. Czytamy o wpływie autorytetów na życie nastolatków, ślepe zapatrzenie w ludzi, bezgraniczne zaufanie, a wręcz naiwność. Naszej czwórce bohaterów marzyło się przeżycie przygody, wierzyli, że Fatima Ro odmieni ich dotychczasowe życie. I tak się stało. Dostali to, czego pragnęli, jednak w zupełnie innej postaci.

Lygia Day Peñaflor nie zamierzała wydawać tej opowieści. Pisała ją dla siebie i to w tajemnicy, jednak dzięki jej agentce "To wszystko prawda" ujrzało światło dzienne i nie tylko zostało wydane, ale i przetłumaczone na kilkanaście języków, a także stało się międzynarodowym bestsellerem. 

Przyznaję cztery kostki czekolady i zachęcam Was do sięgnięcia po tę niestandardową opowieść.
Za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu Otwartemu.

Może zainteresuje Cię również

1 komentarze

Dziękuję za aktywność na blogu. :)