Pod złotym niebem
Czytaliście już coś autorstwa Devney Perry? W październiku czekają nas premiery dwóch jej książek, a to pierwsza z nich! 🤎🍂
Ilsa nie miała w planach powrotu do Montany, miasteczka, gdzie spędziła dzieciństwo. Ale życie nie bierze pod uwagę naszych planów. Zmusiła ją do tego śmierć ojca - Ilsa jedzie tam, aby uporządkować jego rzeczy i najprawdopodobniej sprzedać dom.
Jednocześnie ucieka od swojego ukochanego przyjaciela. Potrzebuje od niego chociaż chwili przerwy. Kocha go od lat. Ale nigdy nie trafili na właściwy moment, aby spróbować czegoś więcej. Dziś już nie wie, czy to miłość czy jedynie przywiązanie. To uczucie jest bezpieczne, wygodne i… nudne.
Ilsa nie ma pojęcia, że to właśnie tam, w rodzinnym mieście nad jeziorem, w momencie, gdy wciąż opłakuje śmierć ojca, pozna smak prawdziwej miłości. Tej szaleńczej, która spotyka człowieka w najmniej oczekiwanej chwili i zwykle ma niewielkie szanse na szczęśliwe zakończenie.
Cosi jest samodzielnym ojcem i przykładem stereotypowego bohatera małego miasteczka. Oschły, nieco gburowaty, ale dla swoich bliskich zrobi wszystko. Autorka spisała się perfekcyjnie, bo czytelniczki błyskawicznie się nim zauroczą.
Uwielbiam fakt, że każda książka tej Devney Perry jest w zupełnie innym klimacie. W „Przymierzu Wróbli” zachwyciła nas niesamowicie rozbudowanym światem fantastycznym. W „Crossroads” zauroczyła czytelników głównym bohaterem, który był kowbojem. A w „Pod złotym niebem” nie tylko przenosi nas do lat 80., ale jeszcze dalej w przeszłość - do czasów gorączki złota. Jej wszechstronność zaskakuje i sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie wśród jej twórczości.
Jak wspomniałam, tym razem wyruszamy w podróż w czasie do lat 80., gdzie czeka nas ekscytująca przygoda! Poszukiwanie złota, czyhające na każdym kroku niebezpieczeństwo i poruszający małomiasteczkowy romans splatają się w opowieść, od której nie sposób się oderwać.
Przysięgam, że jest to idealna książka, by zapomnieć o całym świecie. Szczególnie w deszczowy, jesienny dzień!

0 komentarze