Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • WSPÓŁPRACA
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • 21 ulubionych książek na 21 urodziny
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Facebook Instagram Pinterest

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek

     

    "Na zawsze, ale z przerwą" Taylor Jenkins Reid

    Kolejna książka, którą dodaję do najlepszych powieści wydanych w 2020 roku. Ten rok jest naprawdę udany pod względem wydawniczym, trafiam na genialne tytuły. Oby tak dalej.

    Pamiętacie "Siedmiu mężów Evelyn Hugo"? A może kojarzycie hit tych wakacji - "Daisy Jones & The Six"? Te dwie książki i "Na zawsze, ale z przerwą łączą dwie rzeczy - autorka oraz moja wysoka ocena.

    Tym razem jednak Taylor Jenkins Reid nie pisze o sławie, ale o zwykłych ludziach, takich jak Ty i ja. To pierwsza jej powieść i różni się od dwóch wspomnianych tytułów. Więcej w niej emocji, więcej łez, więcej człowieczeństwa.

    Chcę być kochana przez kogoś, kto kocha mnie tak bardzo, że nie myśli logicznie. Chcę, żebyś kochał mnie właśnie tak; żebyś zachowywał się głupio i nieracjonalnie. Chcę spontaniczności. Spontaniczność jest romantyczna. Dzięki niej czuję, że żyję. Dzięki niej czuję się tak, jakbym skakała z krawędzi urwiska i wiedziała, że nic mi się nie stanie, bo bardzo ci ufam.

    Ale od początku - "Na zawsze, ale z przerwą" to historii Elsie, która zakochała się bez pamięci w Benie. Jej ukochany odwzajemnia jej uczucia, łączy ich niesamowita więź. Owszem, znają się krótko, ale to nie czas jest wyznacznikiem siły tej miłości. Szybko się w sobie zatracili, szybko zaczęli planować wspólną przyszłość, szybko razem zamieszkali. Po prawie pół roku znajomości się pobrali.

    Intensywność ich uczuć była widoczna gołymi okiem. Czytając rozdziały opisujące ich codzienność, miałam uśmiech na ustach, bo byłam zachwycona tą przeuroczą parą.

    Ale świat chciał inaczej i kilka dni po ślubie Ben ginie w tragicznym wypadku. Serce Elsie pęka. Jak pogodzić się ze śmiercią ukochanego? Jak przejść do bycia wdową, jeśli było się żoną zaledwie 10 dni? Jak nauczyć się żyć bez miłości swojego życia?

    Nie da się żyć dalej. Tak tylko się mówi, ponieważ taki zwrot często pojawia się w telewizji. W moim przypadku to się nie sprawdzi. Nigdy. Nie będę w stanie żyć dalej. Ale ludzie, którzy nie znaleźli się w dolinie rozpaczy, nie lubią o niej słuchać. Lubią słyszeć, że "bierzesz się w garść". Chcą powtarzać twoim przyjaciołom, współpracownikom, ludziom, z którymi kiedyś jeździłaś windą, że "dobrze się trzymasz". Że jesteś "dzielna". Ci bardziej prymitywni mawiają, że jesteś "twardą sztuką" lub "nie do zajebania". Ja taka nie jestem, ale niech tak sobie myślą. Tak jest łatwiej dla nas wszystkich.

    Chociaż podobały mi się poprzednie książki Taylor Jenkins Reid, to ta zdecydowanie została moją ulubioną. Najchętniej bym wyrzuciła te rozdziały pełne rozpaczy po śmierci Bena i napisała na nowo szczęśliwe zakończenie. Zostawiłabym tylko te miłe wspomnienia Elsie i Bena, bo serce mi pękało, kiedy czytałam, jaką wspaniałą parą byli, a potem akcja przeskakiwała i cierpienie Elsie aż wylewało się ze stron książki.

    Akcja jest poprowadzona w dwóch przestrzeniach czasowych. W przeszłości - poznajemy historię tej dwójki, dowiadujemy się, jak się poznali i jak wyglądała ich codzienność. Oraz w teraźniejszości - obserwujemy, jak Elsie sobie radzi (albo nie radzi) jako wdowa.

    Jedno jest pewne - "Na zawsze, ale z przerwą" wywołuje mnóstwo emocji. Byłam zauroczona Benem i wzruszona jego zachowaniem, rozbawiona dialogami tej pary, a za chwilę akcja przeskakiwała i automatycznie udzielało mi się rozżalenie Elsie, jej cierpienie, zniechęcenie do życia.

    Miłość jednak to ostry ból, który nie przemija. To ciągły ból serca. Nie minie tak szybko.

    To nie tylko historia niezwykłej miłości, jaka zdarza się raz na całe życie, ale to też lekcja żałoby. Autorka pokazuje dobitnie, że każdy z nas inaczej sobie radzi z odejściem kogoś bliskiego. Reid uświadamia, że nie można tkwić wiecznie w przeszłości, ale w pewnym momencie należy zawalczyć o swoją przyszłość i ważne, aby tego momentu nie przegapić, bo nim się obejrzymy, nasze życie będzie składało się tylko ze smutku.

    Ja jestem zachwycona. Absolutnie nic nie zmieniłabym w tej książce i z przyjemnością będę sięgać po kolejne powieści Taylor Jenkins Reid, bo po raz kolejny udowodniła, że znakomita z niej pisarka.

    Ode mnie oczywiście cztery kostki czekolady.


    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

    A jeśli zamierzacie kupić "Na zawsze, ale z przerwą", to sprawdźcie poniżej, gdzie znajdziecie tę książkę w najlepszej cenie. Nie przepłacajcie. :)
    Share
    Tweet
    Pin
    4 komentarze

    Zimą, kiedy czytałam "Eleanor & Grey", zafascynowana byłam postaciami drugoplanowymi - Landonem i Shay. Szybko okazało się, że autorka postanowiła opisać historię właśnie tych bohaterów, a ja już nie mogłam się doczekać. Wreszcie, po kilku miesiącach oczekiwania, mam książkę w swoich dłoniach i jestem zachwycona.

    Shay jest kuzynką Eleanor. Landon przyjaźni się z Greysonem. Shay i Landon znają się od dziecka. Tak długo też trwa ich wzajemna nienawiść. 

    Ona jest promienna jak słońce. Zawsze uśmiechnięta, zaraża optymizmem i pozytywną energią. Wszyscy ją uwielbiają, pragną jej uwagi, lgną do niej jak ćmy do światła.

    On jest ciemnością. Trzyma się z zaledwie garstką osób. Odstawił narkotyki i alkohol, ale jego dusza wciąż cierpi. Jest przeraźliwie smutny, choć udaje, że wszystko jest w porządku. Każdego dnia, walczy, aby wstać z łóżka, choć o wiele chętniej pozostałby w łóżku i pogrążył się w ciemności. Nie może poradzić sobie ze śmiercią wujka. Potrzebuje wsparcia, a postawa jego rodziców pozostawia wiele do życzenia.

    W Shay nienawidzi właśnie jej optymizmu. Kiedy ona zawsze tryska radością, on pogrążony jest w smutku.

    Podczas jednej z licealnych imprez dochodzi do zakładu. Kolega chce się założyć z Landonem, że rozkocha w sobie Shay. Na szczęście (lub nieszczęście) dziewczyna akurat jest świadkiem tej sytuacji i ma okazję zareagować. Ostatecznie Landon nie będzie rywalizował z kumplem o to, kto rozkocha w sobie Shay. 

    Landon będzie musiał zmierzyć się z samą Shay. Zadanie: rozkochać w sobie wroga i nie pozwolić złamać sobie serca.

    Łatwizna.

    Przecież się nienawidzą, prawda?

    Nie miałam wątpliwości, że wygram nasz zakład, poniważ wiedziałam, że chłopak nie był kimś, kogo ludzie kochali. Być może pożądali, ale czy pałali do niego miłością? Nigdy. Nie był do tego stworzony. Nie potrafił otworzyć się na tyle, aby zaprosić kogoś do swojej duszy, by ten ktoś mógł go pokochać. Miał zamknięte serce, nie pozwalał innym słuchać jego bicia. Według mnie Landon Harris nigdy nie będzie bohaterem. Zawsze był złoczyńcą w historiach innych, wliczając w to moją.
    Wiedziałam, że nie wytnę jego inicjałów obok moich, ponieważ ktoś taki jak ja nie mógł kochać takiego potwora jak Landon. W bajkach piękna zakochiwała się w bestii.
    W rzeczywistości bestia niszczyła piękną.
    A ja nie zamierzałam do tego dopuścić. Nie chciałam się zakochać i zostać porzuconą z okruchami porzuconej duszy.
    Być może miałam wrażliwe serce, ale nie chciałam, by było wrażliwe na niego.

    Kto jest moim stałym czytelnikiem, ten wie, że jestem miłośniczką wątku hate-love, czyli od nienawiści do miłości, ale bez przemocy. Już czytając "Eleanor & Grey" widziałam, że między Landonem i Shay przeskakują iskry i bardzo chciałam poznać ich historię. 

    Nie wiedziałam, że czeka mnie taki emocjonalny rollercoaster. Powinnam być świadoma, że Brittainy C. Cherry nie wystarczy dobry wątek hate-love. Nie, ona musi dodać coś jeszcze, co zupełnie wstrząśnie czytelnikiem i przykuje go do książki.

    Tym razem autorka postanowiła poruszyć temat depresji, który bardzo często bywa deprecjonowany. Pokazuje, jak często nie zauważamy objawów tej choroby, uświadamia, jak ważne jest leczenie.

    Chciałbym, żeby to było takie proste. Chciałbym, by depresja była jak samochód, i żebym mógł wcisnąć hamulec, by zwolnić, ilekroć potrzebowałem odpocząć. Chciałbym móc wyłączyć silnik i przez chwilę nie ruszać. Depresja sprawiała jednak, że było wręcz przeciwnie. Ilekroć mój umysł ruszał z miejsca, wciskał gaz do dechy, i pędził z pełną prędkością na ceglany mur.
    W każdej chwili mogłem się rozbić.
    W każdym momencie mogłem się całkowicie rozpaść.

    Brittainy C. Cherry umieściła w swojej najnowszej powieści wiele barwnych postaci. Moją ulubienicą szybko stała się babcia Shay. Niezwykła kobieta, o ogromnym sercu, która Was jeszcze zaskoczy swoim sekretem.

    Ale w tej książce znajdziecie wiele osób, które coś ukrywają. Te mniejsze i większe tajemnice namieszają w fabule. Dzięki temu nie ma mowy o nudzie. 

    Tom pierwszy przygód Landona i Shay liczy sobie ponad 400 stron. Pochłonęłam tę książkę w około 4 godziny. Nie mogłam jej odłożyć na bok, polubiłam bohaterów i kibicowałam im z całego serca.

    Co najważniejsze - Cherry pisze przepięknie. Mało kto ma taki talent w posługiwaniu się słowami. Dawno nie zaznaczyłam tak wiele cytatów w jednej książce. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie naprawdę dobry przekład Katarzyny Agnieszki Dyrek. Miałam natomiast kilka zastrzeżeń co do korekty. Na szczęście nie przekłada się to na moją ocenę autorki.

    A teraz wyczekuję drugiego tomu. Na szczęście nie muszę długo czekać, bo premiera jeszcze tej jesieni.

    "Landon & Shay. Tom 1" nagradzam czterema kostkami czekolady i gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia,

    Poniżej sprawdzisz, gdzie najtaniej kupisz recenzowaną książkę.
    Share
    Tweet
    Pin
    6 komentarze
     
    Najgłośniej krzyczy serce Martyna Senator

    Martyna Senator jest jedną z garstki autorów, po których książki sięgam w ciemno. Nie potrzebuję czytać opisu, zapowiedzi, pozytywnych opinii innych blogerów. Ja po prostu wiem, że to, co napisze Senator, będzie dobre.
    Tak też jest tym razem.

    Nie sprawdziłam, o czym jest fabuła "Najgłośniej krzyczy serce". Wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę i tak zrobiłam. Nie spodziewałam się jednak czegoś takiego.

    Najnowsza powieść Martyny Senator to lektura obowiązkowa. Powinni ją przeczytać dzieci i rodzice. A potem powinni usiąść i szczerze porozmawiać. Ta książka powinna znaleźć się w każdej bibliotece szkolnej. Być może powinna być lekturą szkolną? Dlaczego nie? Uwierzcie mi, że "Najgłośniej krzyczy serce" otwiera oczy młodzieży i ich rodzicom na problem przemocy w szkole.

    Główną bohaterką jest Nina, uczennica drugiej klasy liceum. Jej pasją jest taniec liryczny. Tańcząc, wyraża swoje emocje, a jest ich wiele. Praktycznie każdego dnia dziewczyna wysłuchuje niesmacznych komentarzy swoich rówieśników na temat jej małego biustu. W pewnym momencie "żarty" stają się coraz bardziej niebezpieczne.

    Kacpra prawdopodobnie nie zobaczyłbyś na szkolnym korytarzu. Kiedy nie wagaruje, ze wszystkich sił próbuje nie rzucać się w oczy. Głośną muzyką zagłusza własne emocje. Od śmierci mamy nieco pogubił się w życiu. Nauka zeszła na dalszy plan, musi opiekować się młodszym bratem. Na wiecznie nieobecnego ojca nie może liczyć. Przez kiepskie oceny nie zdał do następnej klasy. Kolejna niedostateczna sprawia, że nauczycielka prosi o pomoc Ninę. Dziewczyna ma pomóc Kacprowi z matematyką. Nikt nie jest zachwycony tym pomysłem.

    Tę dwójkę połączy nie tylko matematyka i wspólna ławka. Razem będą musieli stawić czoła szkolnym chuliganom.

    Oto co pisze autorka o swojej książce: "Wiedziałam, że ta powieść będzie inna. Podobnie jak książkowa Magda nie łudziłam się, że zmienię cały świat, ale miałam nadzieję, że pomogę chociaż jednej osobie".

    Znana z powieści new adult pisarka postanowiła poruszyć problem, który często jest zamiatany pod dywan. Pewnie każdy z nas był świadkiem lub ofiarą przemocy psychicznej czy fizycznej. Rówieśnicy potrafią być okrutni, a dorośli często lekceważąco podchodzą do takich spraw. Skutki mogą być tragiczne.

    "Najgłośniej krzyczy serce" pokazuje realia polskiej szkoły. To smutne, jak wiele cierpienia spotyka młodzież w szkole, w miejscu, które powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem. To dlatego uważam, że ta książka jest taka ważna. Otwiera oczy, uświadamia młodym osobom, że muszą reagować, gdy są świadkami przemocy. Choć jest to literatura młodzieżowa, to zachęcam też rodziców do sięgnięcia po ten tytuł. Dobrze jest przypomnieć sobie szkolne lata. Dzieci często nie mówią nam wszystkiego, dlatego warto wsłuchiwać się w to, co jest ukryte między wierszami.

    Najnowsza książka Martyny Senator nie sku
    pia się tylko i wyłącznie na przemocy. To też opowieść o pierwszej miłości, która dość niespodziewanie zachodzi bohaterów. Pierwsze pocałunki, pierwsze randki, pierwszy dotyk. To wszystko jest niezwykle urocze i wciąga od pierwszych stron.

    Mam nadzieję, że dłużej nie muszę Was zachęcać do przeczytania "Najgłośniej krzyczy serce". Ta książka nie bez powodu zbiera tak pozytywne opinie. Ja oczywiście nagradzam ten tytuł czterema kostkami czekolady.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu We Need Ya.

    Cytaty:
    (...) życie jest jak film. I czasami trzeba dzielnie przetrwać trudne chwile, żeby odnaleźć szczęśliwe zakończenie.

    Przechodzi mi przez myśl, że można ukryć prawdę w niewypowiedzianych słowach i wymuszonym uśmiechu, ale nie w oczach. One wszystko zdradzą. Będą nieznośnie szczerze. Odsłonią każdą bliznę w poharatanej życiem duszy i pozwolą zajrzeć w głąb serca. W dodatku mogą to zrobić, nie roniąc ani jednej łzy. Bo ból nie zawsze wiąże się z krzykiem czy z płaczem. Czasami przybiera formę cichej rozpaczy, którą można dostrzec jedynie w zasnutych smutkiem oczach.

    Nie ma znaczenia, czy będziemy się śmiać, czy płakać (...). Ważne, że będziemy prawdziwi.

    W pewnym momencie dociera do mnie, że wcale nie trzeba być silnym, aby uniknąć upadku. Czasami wystarczy mieć przy sobie kogoś, na kim można się wesprzeć. Zaczekać, aż bijący od niego spokój wyciszy rozkrzyczane emocje, i spojrzeć na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy. Po raz kolejny odnaleźć w sobie nadzieję, a potem stanąć o własnych siłach i zrobić krok do przodu.

    Zakochujemy się w złudzeniach. W tym, jak wyobrażamy sobie drugą osobę. Zauważ, że na początku zazwyczaj widzimy tylko to, co piękne i fascynujące. Ale im dłużej z kimś jesteśmy, tym lepiej go poznajemy. Dostrzegamy wady. Skazy. Słabości. W dodatku pewne rzeczy, na które do tej pory przymykaliśmy oko, zaczynają nas niesamowicie irytować. I wtedy są dwie możliwości: albo dajemy sobie spokój, albo próbujemy się dotrzeć. Jeśli mimo wszystko nasze uczucia przybierają na sile i z każdym dniem stają się coraz głębsze, to znaczy, że uczymy się kochać. I powoli odkrywamy sens prawdziwej miłości.

    Najgorsze jest to, że każdy może paść ofiarą kpin (...). Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że właściwie do wszystkiego można się przyczepić. To dlatego tak rozpaczliwie próbujemy być idealni. Nie chcemy dawać innym pretekstu do szkalowania. Ale niezależnie od tego, jak bardzo będziemy się starać, przegramy. Bo każdy ma jakiś słaby punkt. Mniej lub bardziej widoczny mankament. To błędne koło, w którym tak naprawdę nie ma żadnych zwycięzców. Jest za to cała masa zakompleksionych młodych ludzi, bo obecna rzeczywistość nie sprzyja samoakceptacji.

    Poniżej sprawdzisz, gdzie najtaniej kupisz recenzowaną książkę.
    Share
    Tweet
    Pin
    5 komentarze

    Zawsze i na zawsze Klaudia Bianek

    Pamiętacie "Życie po Tobie" Klaudii Bianek? Zachwycałam się wtedy tą książką, bo autorka nią pokazała, że nie stoi w miejscu. Wręcz przeciwnie - widzę, że stale się rozwija i coraz odważniej posługuje się piórem.

    Pierwszy tom historii o Elizie i Filipie zakończył się w TAKIM momencie, że długo nie mogłam tego przeboleć. Chciałabym powiedzieć, że mając drugi tom w swoich dłoniach, moje cierpienie już jest przeszłością. Niestety Klaudia "Zawsze i na zawsze" również urwała w jednym z TYCH scen. Pozostało mi tylko wyczekiwać trzeciego tomu.

    Ale zacznijmy od początku, bo przeszłam już do zakończenia. :) Jak już wspomniałam "Zawsze i na zawsze" jest drugim tomem "Życia po Tobie" i aby wiedzieć, o co chodzi, musicie przeczytać pierwszą część. Zachęcam do tego, bo obie książki przeczytałam w błyskawicznym tempie i jestem nimi zauroczona.

    Jeśli "Życie po Tobie" jeszcze przed Wami, poniższa recenzja zdradzi Wam częściowo fabułę i odbierzecie sobie przyjemność z czytania, dlatego proszę o pozostanie tu tylko osób, które już czytały pierwszy tom.

    Jak pamiętacie, Elizę i Filipa połączyło silne uczucie. Niestety Filip zataił istotną informację, która wstrząsnęła światem kobiety. O ile po pewnym czasie pogodziłaby się z tą wieścią, o tyle nie może wybaczyć Filipowi faktu, że przemilczał taki fakt.

    Oboje cierpią. Oboje są cieniem człowieka. Oboje wiedzą, że to, co było między nimi, było niesamowite. Ale niektórych rzeczy nie można przeskoczyć, a Eliza nie jest jeszcze gotowa, aby ponownie spojrzeć w oczy Filipowi.

    Pytanie, czy kiedykolwiek jeszcze odważy się zrobić krok w jego stronę.

    On był jak tatuaż na mojej duszy... Za każdym razem, gdy widywaliśmy się gdzieś przypadkiem, moje serce najpierw zamierało, by za moment rozszaleć się niczym ptak zamknięty w klatce.

    Bianek ponownie obudziła moje motyle do życia. Pojawiały się takie sceny, że nie mogłam wysiedzieć spokojnie z napięcia. Chemia między bohaterami doprowadzała mnie do szaleństwa i niewiele brakowało, żebym zaczęła krzyczeć do nich "POCAŁUJCIE SIĘ WRESZCIE!". Klaudia, co Ty ze mną robisz? ;)

    Najczęściej sięgam po książki, których bohaterowie są w wieku zbliżonym do mojego. Wiem, że to spore ograniczenie, ale wtedy jest mi łatwiej ich zrozumieć, ale też wytknąć błędy autorowi. Niejednokrotnie czytałam młodzieżówkę, w której przecierałam oczy ze zdziwienia, widząc slang, który zupełnie nie wyszedł pisarzowi.

    Eliza ma trzydzieści pięć lat, a więc dzieli nas trzynaście lat. Sięgając po pierwszy tom, bałam się, że nie poczuję więzi postaciami, że będzie trudno mi wczuć się w ich problemy. Obawiałam się, że będzie nas dzieliła przepaść.

    Już czytając "Życie po Tobie", byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak szybko hmm. Chciałam napisać "złapałam kontakt" z Elizą, ale nie wiem, czy jest to odpowiednie określenie, bo przecież mowa o postaci z książki! Klaudia Bianek szybko zbudowała więź między czytelnikiem a bohaterami jej powieści. "Zawsze i na zawsze" tylko przypomniało mi, jak bardzo kibicuje Elizie i jak jestem oczarowana Filipem.

    Książki to niezwykła przygoda, szansa na poznanie takiego życia, o jakie często normalnie nie mielibyśmy szansy się nawet otrzeć.

    Zatrzymam się w tym miejscu, zanim zacznę się rozpisywać nad wszystkimi zaletami Filipa. Obawiam się, że wtedy ta recenzja będzie za długa nawet dla najwytrwalszego czytelnika. ;)

    Gorąco zachęcam Was do poznania historii Elizy i Filipa. To emocjonalny rollercoaster. Czeka Was mnóstwo wzruszenia, a zaskakujące sceny kryją się w każdym zakamarku. Ciepło rodzinnego domu aż wylewa się z tego domu. Poznacie tam cudowne osoby o wielkim sercu. Oczywiście popełniają oni błędy, bo przecież nikt nie jest idealny, ale najważniejsze, że potrafią po wszystkim przyznać się do winy, przeprosić i naprawić sytuację. Z tych książek Klaudii Bianek możemy się uczyć, jak być dobrym człowiekiem.

    "Zawsze i na zawsze" nagradzam czterema kostkami czekolady i dalej kibicuje Klaudii, trzymam mocno za nią kciuki. Nie mogę się nadziwić, jaki postęp zrobiła od swojego debiutu. Miło się to obserwuje i z niecierpliwością czekam nie tylko na zakończenie opowieści o Elizie i Filipie, ale też na nowe historie.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

    Share
    Tweet
    Pin
    2 komentarze
    Nowsze Posty
    Starsze Posty

    Bookstagram

    Polecany post

    Wydane w Polsce książki z zestawień Goodreads

    Od 2022 roku z niecierpliwością czekam na nowe zestawienie najlepszych romansów według Goodreads. W lutym 2022 roku pojawiła się lista 64 na...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (239)
    • Literatura młodzieżowa (92)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (34)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (15)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Małe życie
      Teraz nie rozumiesz tego, co ci mówię, ale kiedyś zrozumiesz: cała sztuka z przyjaźnią polega na tym, żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie...
    • Bookstagram. Jak zacząć?
      2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...
    • Kiedy odszedłeś
      Bo wcale nie czuję, że żyję. W ogóle nic nie czuję. (...) Nie dałeś mi, do cholery, żadnego życia, prawda? Nie bardzo. Po prostu zniszczyłe...

    Archiwum

    • ▼  2026 (2)
      • ▼  kwietnia (2)
        • Jak rozkochać Gbura
        • Mapa pragnień
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (55)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Facebook Instagram Pinterest

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates