Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Instagram

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek

    Wyobraź sobie, że jesteś w domu, przygotowujesz obiad, czekasz na męża. Nagle dzwoni telefon. I to ostatnia rzecz, jaką pamiętasz.

    Kiedy Tom wraca do domu, zauważa, że drzwi nie były zamknięte, a na stole rozłożone były składniki na obiad, ale jego żony — Karen — nigdzie nie było. Wygląda, jakby uciekała w pośpiechu. Zostawiła telefon i dokumenty. Nikt nie wiedział, gdzie jest. Tom zaczął się martwić.

    Po kilku godzinach oczekiwania chciał zadzwonić na policję, aby zgłosić zaginięcie żony. Uprzedza go jednak pukanie do drzwi. To policjanci. Po ich minach widział, że nie mają dobrych informacji.

    Karen miała wypadek. Jechała z ogromną prędkością, przejechała przez kilka czerwonych świateł. W końcu uderzyła w słup. Teraz leży w szpitalu.

    Tom nie wierzy w to, co słyszy. Jego żona jest wzorowym kierowcą, nigdy nie dostała żadnego mandatu, nie popełniła wykroczenia. To do niej niepodobne.

    Kiedy Karen się budzi i wszyscy chcą wiedzieć, przed czym uciekała, okazuje się, że straciła pamięć na skutek szoku powypadkowego.

    Trwa śledztwo. Karen zostaje oskarżona o morderstwo. Jak się bronić, kiedy nic się nie pamięta? Ona sama nie jest pewna, co robiła w tej niebezpiecznej części miasta. Boi się, że policjanci udowodnią jej winę, a ona spędzi resztę życia w więzieniu, nie mając pewności, czy jest winna.

    Bo czym w końcu jest miłość - zastanawia się Karen - jeśli nie jedną wielką iluzją? Zakochujemy się w ideałach, a nie w prawdziwych ludziach. 



    "Nieznajomą w domu" przeczytałam już drugi raz. Zakupiłam ją w oryginalne podczas  wakacji  w Anglii, a jej lekturę miło wspominałam. Cieszyłam się na wieść, że wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło wydać ją w Polsce. 

    Nie czytam często kryminałów, dopiero przekonuję się do tego gatunku. W połowie lektury "Nieznajomej w domu" byłam pewna, że przechytrzyłam autorkę i znam już zakończenie. Oczywiście byłam w błędzie. Autorka perfekcyjnie prowadzi grę z czytelnikiem - wyprowadza go wiele razy w pole i nie sposób odgadnąć zakończenia, co jest wielką zaletą.

    Występuje tu kilka nagłych zwrotów akcji, a napięcie jest stale utrzymywane na wysokim poziomie. Książkę czyta się na jednym wdechu i nie sposób oderwać się od niej. Naturalnie czytelnik głowi się, jak to jest z Karen i czy nie została ona wrobiona w zabójstwo.

    "Nieznajomą w domu" czytałam z przyjemnością, bo chciałam poznać jak najszybciej zakończenie, akcja została poprowadzona znakomicie, a ja czuję się zdecydowanie usatysfakcjonowana. Przyznaję cztery kostki czekolady. Polecam Wam tę książkę, nawet jeśli nie czytacie kryminałów. To może być dobry początek Waszej przygody z tym gatunkiem. 

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
    Share
    Tweet
    Pin
    19 komentarze
    Sara w wyniku nieszczęścia, którego dotknęło ją kilka lat temu, zamknęła się w sobie, nie utrzymuje kontaktu z rodzicami i przysięgła, że nie pozwoli się zranić żadnemu mężczyźnie. Już nigdy więcej.

    Teraz studiuje w Krakowie, mieszka z przyjaciółką, i choć jej życie nie przypomina obrazków typowych dla studenta, a ona, zamiast bawić się w klubie, spędza wieczór z książką, to nie narzeka.


    Pewnego wieczoru, od kolejnej tragedii wybawił ją przypadkowy chłopak. Michał przepędził napastników, zaprowadził do pubu, w którym pracował, zaopiekował się nią, a później odprowadził do domu. Z pewnością w wyniku szoku, Sara zaproponowała swoją pomoc, kiedy usłyszała, że szefowa Michała potrzebuje kogoś z umiejętnościami wokalnymi do zagrania w pubie. To było do niej niepodobne i choć myślała, żeby się wycofać, to postanowiła spróbować.

    Boję się, ale chcę spróbować i sięgnąć po coś, co do tej pory wydawało mi się zbyt odległe - po odrobinę siebie z czasów, kiedy jeszcze wierzyłam, że marzenia się spełniają, a miłość niesie ze sobą tylko to, co piękne.

    Tak następnego wieczora występuje w pubie, śpiewa kilka coverów, a nawet własny utwór, czym nie tylko podbija serce publiki, ale i Michała.

    Z każdym spotkaniem Sara przywiązuje się do tego chłopaka i stwierdza, że przyjaźń z nim mogłaby być całkiem dobrym pomysłem.

    Michał pomaga jej nauczyć się technik samoobrony, rozśmiesza ją, spędza z nią miło czas. A potem wszystko się komplikuje. Bo Sara jest uszkodzona i jedyne, co może zaoferować to przyjaźń, a Michałowi to nie wystarczy.

    Ludzkie serce czasami zapomina, jakie potrafi być silne. Dlatego od czasu do czasu trzeba mu o tym przypomnieć.

    Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, to twórczość Martyny Senator jest Wam dobrze znana. Zarówno "Zanim zgasną gwiazdy", jak i "Ósmy kolor tęczy" zachwycił mnie i utkwił głęboko w pamięci. Autorka oczarowała mnie pięknymi, wzruszającymi i poruszającymi ważne tematy powieściami dla młodych ludzi (i nie tylko).

    "Z popiołów" to pierwsza część trylogii. Jej wyjątkowość polega na specjalnie stworzonych piosenkach do książki. Dotychczas z tym zabiegiem spotkałam się jedynie przy "Maybe Someday" Collen Hoover i czekałam, aż ktoś wykorzysta ten fantastyczny pomysł połączenia muzyki i literatury.

    Podczas czytania "Z popiołów" możemy posłuchać i obejrzeć nagranie do trzech utworów, których teksty napisała Martyna Senator, a muzyką i wokalem zajęła się rodzina Siejko.
    KLIKAJĄC TUTAJ POSŁUCHASZ UTWORÓW DO KSIĄŻKI "Z POPIOŁÓW".

    "Z popiołów" to uczta dla zmysłów. Już nie tylko dla wzroku i umysłu, ale i dla słuchu. Koniecznie przesłuchajcie tych piosenek, podczas czytania książki, bo dodają one wyjątkowego klimatu.

    To naturalne, że ludzie popełniają błędy i upadają. Czasami wystarczy odnaleźć w sobie odrobinę siły, podnieść się i iść dalej. Ale czasami trzeba wziąć do ręki zapałki, podpalić całe dotychczasowe życie i spokojnie zaczekać, aż spłonie. A kiedy zostanie po nim jedynie garść popiołu, zacząć budować wszystko od nowa. Cegła po cegle. Kamień po kamieniu.

    Co do samej powieści, to autorka znowu nie zawiodła mnie. Stanęła na wysokości zadania, tworząc ponownie historię z miłością wśród młodych dorosłych, którzy już dźwigają bagaż nieprzyjemnych doświadczeń. Widzimy walkę Sary z demonami przeszłości, najpierw niechętną, która później przeradza się w bitwę o wszystko. Sara musi się odważyć, wyznać najskrytsze tajemnice i postarać się o przyszłość w pięknych kolorach.

    Uwielbiam historie, które ściskają mnie za serce, nie pozwalają na odłożenie książki i długo po przeczytaniu wciąż zajmują moje myśli. Taka właśnie jest najnowszą powieść Martyny Senator "Z popiołów" i mam nadzieję, że jak najszybciej po nią sięgnięcie. Szeroka gama emocji gwarantowana!

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

    Share
    Tweet
    Pin
    15 komentarze
    Mamy dużo imion, ale tylko jeden cel. Jest nim błysk w twoim oku, cichy okrzyk zaskoczenia, delikatny deszczyk ekscytacji. Zobacz wszystkie sztuczki z perspektywy pani w przecinanym pudełku i poznaj nasz świat. Poznaj magię.

    Książka zaczyna się bardzo klasycznie. Alicja to przeciętna nastolatka, której kilka dni przed studniówką wali się świat. Wychodzi na jaw, że chłopak (Maks), z którym była 9 miesięcy, nagminnie ją oszukuje i zdradza. Typowa powieść młodzieżowa. Żadnego zaskoczenia. Przyznam, że nie tego się spodziewałam. Oczekiwałam magii i czarów, a tu taki schemat prosto z młodzieżówek.

    Moim błędem było ocenienie książki po zaledwie kilku stronach. Czekało mnie miłe zaskoczenie.

    Wszyscy, których kiedyś kochaliśmy, zostają z nami na zawsze. Życie jest jak puzzle, które układamy bez końca, a ci, którzy znaleźli drogę do naszych serc, zawsze będą elementami tej układanki.

    W ramach pocieszenia, Alicja wraz z przyjaciółką wybiera się do cyrku. Ale nie takiego typowego, a pełnego magii. To tam też poznaje Hadriana - niezwykle przystojnego chłopaka o magnetyzującym spojrzeniu. Hadrian wręcza liścik Alicji z zaproszeniem na spotkanie.

    Od tamtej pory magia pojawia się coraz częściej na stronach tej książki i nadaje jej niepowtarzalny klimat. Hadrian jest bardzo tajemniczy, co i pociąga Alicję, ale i irytuje. Nie mówi nic konkretnego o swoim pochodzeniu, domu, rodzinie, szkole. Maks walczy o swoją dziewczynę i nie chce się poddać. 

    A oto magia sama zapukała do moich drzwi i zrozumiałam, że nie tylko Hadrian jest magią. Magią jest cały świat.

    Nikt nie przypuszcza, że znajomość z Hadrianem spowoduje, że ta dwójka będzie musiała zawalczyć o swoje życie.

    Są jednak takie rzeczy, przez które cierpienie staje się uzależniające. Choć umysł wie lepiej, serce już dawno podjęło własną, apodyktyczną decyzję.


    Z jednej strony mamy tu typowy schemat powieści młodzieżowej, a książka dotyczy problemów, jakie utożsamiane będą z każdą nastolatką. Z drugiej strony magia, niezwykłe postacie, ich talenty, moce, walka na śmierć i życie dodaje "Królowi Kier" oryginalności.

    Naszła mnie myśl, że Hadrian jest jak planetoida, która przelatuje obok Ziemi raz na setki lat. Ktoś taki jak on raz na setki lat pojawia się w życiu kogoś takiego jak ja, a potem znika i zostawia za sobą tylko ciemne niebo.

    Jest tu tak wiele cudownych cytatów, że mogłabym je wypisywać bez końca, a najlepiej wytapetować sobie nimi ściany w moim pokoju. Uwielbiam takie książki, w których znajdę nie tylko dobrą, wciągającą fabułę, bohaterów, których nie da się nie polubić, ale i piękne zdania z głębokim przesłaniem. Wtedy lektura staje się niezwykłą ucztą dla zmysłów.

    Szata graficzna jest przepiękna, właściwie to jedna z najlepszych okładek, jakie widziałam. Zastanawiałam się, czy treść jest równie dobra i jest. "Król Kier" to debiut Aleksandry Polak - młodej kobiety, która dopiero wkracza w wydawniczy świat, ale to było "wejście smoka". ;)

    Zakończenie sugeruje, że możemy oczekiwać kontynuacji tej historii i oczekuję jej z niecierpliwością. Jeśli lubicie odstresować się przy dobrej młodzieżówce, sięgacie chętnie po klimaty typu "Caraval", czy "Nocni łowcy", to z pewnością spodoba Wam się "Król Kier".


    Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.
    Share
    Tweet
    Pin
    21 komentarze
    Książki Elle Kennedy cieszą się sporą popularnością w Polsce. Seria "Off-Campus" powinna być Wam dobrze znana, a przynajmniej pierwszy tom - "Układ". "Cel" to czwarta i ostatnia książka z serii "Off-Campus". Tym razem głównymi bohaterami są Sabrina i Tucker. Po przeciętnym "Układzie" (recenzja tu), o wiele lepszym "Błędzie" i beznadziejnym "Podboju", przyszedł czas na "Cel".

    Sabrina ma jasno określone cele i wie, jak je osiągnąć. Jest niezwykle pracowitą osobą, a w życiu nie na lekko. Pracuje w dwóch miejscach, aby mieć za co się utrzymać, do tego uczy się w każdej wolnej chwili. Wie też, że mężczyźni potrzebni są jedynie do zaspokajania jej potrzeb.

    Nawet gdybym miała furę wolnego czasu, żeby z nim gonić za czymś, w moim życiu nie ma miejsca dla kogoś takiego jak Tucker. On jest słodki, szczery i najwyraźniej ma pieniądze, a ja jestem jędzowata, zestresowana i mieszkam w rynsztoku. Może mówić, co chce o iskrach od pierwszego wejrzenia, ale to nie zmieni rzeczywistości. Nie jestem dziewczyną dla Johna Tuckera i nigdy nie będę.

    Tucker widzi Sabrine i nie może oderwać od niej wzroku. To ma być jednorazowa przygoda. Ale ten wybryk uzależnia go od niej. Biega za nią, próbuje zdobyć jej względy, dziewczyna ulega. Ich układ śmiało można nazwać friends with benefits. Uwielbiają to, cieszą się każdą wolną chwilą w swoim towarzystwie. Jednak życie jest przewrotne i to, co daje im tyle radości, za chwilę zburzy ich idealny świat. Będą musieli szybko dorosnąć, zmierzyć się z problemami i zawalczyć o swoją przyszłość.

    Jak w tym wszystkim poradzą sobie ze swoją relacją?


    Elle Kennedy nazywa się królową romansów. Osobiście mam inne zdanie. Jej książki wydają mi się pełne utartych schematów i brakuje im oryginalności. Pewni siebie, przystojni sportowcy i najczęściej pilne uczennice, grzeczne i skromne studentki. Śmierdzi tandetą na kilometr. Jeżeli lubicie powieści przesycone scenami seksu, imprez i innych typowych scen dla życia studentów, to "Cel" mogę Wam polecić. Ja sama przyznam, że momentami ta książka mnie po prostu nudziła. Brakowało mi akcji, uczuć, czegokolwiek. Była po prostu zwykła, nijaka, w porządku, ale nic ponad to. 

    Jeśli dotychczas seria "Off-Campus" podobała Wam się, to "Cel" powinien Was zadowolić. Ostatni tom jest utrzymany w tym samym stylu, język się nie zmienił, a bohaterami wciąż są hokeiści i studenci. Narracja prowadzona jest naprzemiennie przez Sabrinę i Tuckera, więc mamy pełny obraz sytuacji. Domyślam  się, że zamiarem autorki było ukazanie, iż jeśli bardzo nam na czymś zależy, to jesteśmy w stanie to osiągnąć swoją ciężką pracą i zaangażowaniem. Nawet najbardziej skomplikowane problemy są do pokonania z pomocą bliskich nam osób, a żadna sytuacja nie jest bez wyjścia.

    Główną wadą "Celu" jest brak emocji i przewidywalna akcja. Niestety nie mogę przyznać więcej niż dwie kostki czekolady. W końcu zawsze mogłam trafić gorzej...

    Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

    ŚLEDŹCIE INSTAGRAMA BLOGA, BO TAM POJAWI SIĘ ZA KILKA DNI KONKURS Z "CELEM" DO WYGRANIA! 
    Share
    Tweet
    Pin
    23 komentarze
    Nowsze Posty
    Starsze Posty

    Polecany post

    Bookstagram. Jak zacząć?

    2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (247)
    • Literatura młodzieżowa (95)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (41)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (14)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Moje ulubione cytaty z książek (I)
      Ponieważ na moim Instagramie zdjęcia z cytatami są Waszymi ulubionymi postami, postanowiłam podzielić się z Wami jeszcze większą ilości...
    • Fale i echa
      Jej życie jest pełne lęku przed śmiercią. Jego życie jest pełne śmierci. Nina ma 21 lat i studiuje w Warszawie pedagogikę wczes...
    • Córka gliniarza
      Indy wpadła w prawdziwe tarapaty. Strzelanina pod jej księgarnią nie wróży niczego dobrego. Jej pracownik zgubił torbę pełną brylantów,...

    Archiwum

    • ▼  2026 (14)
      • ▼  października (4)
        • Pod złotym niebem
        • Desire. Odzyskać nadzieję
        • Love Inn
        • Między sercem a rozumem
      • ►  września (1)
      • ►  sierpnia (2)
      • ►  lipca (2)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  kwietnia (2)
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (54)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (7)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Instagram

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates