Rywalka


Emily od niedawna jest w związku z Adamem, mężczyzną idealnym. Opanowanym, przystojnym, czułym, niczego mu nie brakuje. Może nieco przewrażliwionym na punkcie swojej mamy, jednak to nie powód to zmartwień - prawie każdy mężczyzna to maminsynek.

Kiedy nadchodzi czas poznania matki Adama, Emily jest pełna nerwów, ale przecież to normalne. Nie wie, że Pammie wkrótce zamieni jej życie w piekło.

Twoja miłość (...) będzie testowana za każdym razem, gdy natrafisz na stawiane przed Tobą przeszkody. Możesz się spodziewać każdego podstępu mającego sprawić, że znikniesz z jego życia. Nie będzie posunięć zbyt okrutnych, by Cię poniżyć, wystraszyć i sprawić, że poczujesz się bezwartościowa.

Nieprzyjemne komentarze, wtrącanie się w życie Emily, zapraszanie niechcianych gości, Pammie nie cofnie się przed niczym, aby uprzykrzyć życie Emily. Nie zawahała się nawet zniszczyć moment, gdy Adam oświadczał się swojej ukochanej.

Co ciekawe idealny przyszły mąż nie zauważa niczego złego, a jego matka udaje zachwyconą Emily. Młoda kobieta musi odkryć, o co chodzi przyszłej teściowej i zawalczyć o swoje małżeństwo. Bo celem Pammie jest zniszczyć Emily i nie dopuścić do ślubu. Za wszelką cenę.

(...) muszę zadać tyle bólu i się nie wycofam. Już raz z mojej winy doszło do tragedii, tym razem zrobię to jak należy.
Błąd kosztowałby zbyt wiele.

Już sam prolog mnie zachęcił do czytania oraz wprawił w delikatny nastrój grozy i oczekiwania. Później czytając "Rywalkę" miałam wrażenie, że czegoś mi tu brakuje, a konkretnie jakiegoś mocniejszego wydarzenia, elementu zaskoczenia. Ta książka właściwie sama się czytała w naprawdę szybkim tempie, gdzieś z tyłu mojej głowy czułam niepewność i odrobinę strachu, wyczułam się w akcję, ale pomyślałam sobie, że nie ma szans na 4 kostki czekolady, bo mam niedosyt. Tak było jeszcze w połowie książki. Zakończenie sprawiło, że czytałam z otwartymi ustami. Serio. To było tak niespodziewane i mocne, że nawet o tym nie marzyłam. Byłam oniemiała i nie mogłam powiedzieć dużo więcej niż tylko WOW.

Drobiazgowo zaplanowana akcja, wszystko dopracowane perfekcyjnie, nie ma do czego się przyczepić. Końcówka wprawia w osłupienie czytelnika, mimo że przez całą książkę był przygotowywany na ten moment, delikatne uczucie lęku i przerażenia towarzyszyło przez cały czas. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.



Może zainteresuje Cię również

8 komentarze

  1. Tematyka mnie bardzo zaciekawiła, a skoro książka jest perfekcyjna, to nie pozostaje mi nic innego, jak ją przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy tytuł, konflikt teściowa-synowa, więc powinno być jeszcze ciekawiej. Trzeba się będzie wkrótce przekonać, czy książka jest rzeczywiście taka dobra :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. "Rywalka" to książka, którą można zrecenzować jednym słowem - wielkie WOW. :) Jest naprawdę świetnie skonstruowana i choć to znane wszystkim czytelnikom uczucie towarzyszy nam od samego początku, finał i tak robi ogromne wrażenie. Świetna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro twierdzisz, że końcówka jest taka mocna, to chętnie przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą książkę w planach. Super, że jest dopracowana i ma ciekawa końcówkę.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka bardzo mnie kusi. Zwykle biorę thrillery wydawnictwa Otwartego w ciemno, ponieważ bardzo wiele z nich naprawdę mi się podobało. Rywalka zainteresowała mnie, gdy widziałam ją wśród zapowiedzi. Mam nadzieję, że uda mi się ją wkrótce dorwać, bo ta końcówka wbijająca w fotel brzmi zachęcająco :)

    Pozdrawiam cieplutko!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem bardzo ciekawa o co chodziło teściowej. Kusisz już tym, że podobno zakończenie jest woow.
    Bardzo lubię Twój blog i cały czas obserwuję :)
    http://staypositivebypaulen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Napisz szczerze co Ci się podoba, a co nie. Dzięki Twojej opinii wiem nad czym muszę jeszcze popracować.
Komentarze typu "fajny post" możesz sobie darować.
NIE ZOSTAWIAJ LINKU DO SWOJEGO BLOGA - ZNAJDĘ GO NA TWOIM KONCIE GOOGLE.
Dziękuję za aktywność na blogu. :)