Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • STRONA GŁÓWNA
  • SPIS RECENZJI
  • MÓJ BOOKSTAGRAM
  • PATRONATY
  • ARTYKUŁY
    • Wizyta w studio Harry'ego Pottera
    • Co podarować książkoholikowi na święta?
    • Bookstagram - jak zacząć?
    • Podróż z książką
    • Czytelnicy polecają świąteczne książki
    • Blogerzy polecają świąteczne książki
    • Jak poradzić sobie z lekturami szkolnymi?
    • Co blog zmienił w moim życiu?
    • O BOOKSTAGRAMIE
    • CYTATY
    Instagram

    Książki Dobre Jak Czekolada | blog z recenzjami książek

     
    Ballada o miłości - Lucinda Riley - Recenzja


    Chociaż Lucinda Riley zmarła w 2021 roku, to wydawnictwo zaskoczyło nas jej nową książką. Jak to możliwe? „Ballada o miłości” została wydana w 1997 roku, jeszcze pod nazwiskiem Edmonds, nie Riley.  Przeredagował ją syn Lucindy, Harry Whittaker, którego poznaliśmy dzięki jego pracy przy ostatniej części serii „Siedem sióstr”.

    „Ballada o miłości” rozpoczyna się od sceny w celi więziennej. Nie wiemy, kim jest kobieta, która spędziła niespełna 20 lat w więzieniu. Nie wiemy, dlaczego tam trafiła. Ale wiemy, że w najbliższych dniach zostanie zwolniona warunkowo i chce walczyć o sprawiedliwość.

    Akcja rozgrywa się w latach 1964-1987. Poznajemy historię tworzenia się kultowego zespołu The Fishermen. Najpierw trafiamy do Ballymore - smaganego wiatrem miasteczka na wybrzeżu Irlandii. Następnie przenosimy się do londyńskiej metropolii, by później już podróżować po Stanach Zjednoczonych z zespołem.

    Czytałam wszystkie wydane w Polsce książki Lucindy Riley. Ta historia wydaje mi się najbardziej młodzieżowa. Uważam, że ma największy potencjał dotarcia do młodych osób. Dotychczas twórczość Lucindy kojarzyła się z mamami i babciami, i choć zawsze uważałam, że to książki dla każdego pokolenia, to „Ballada o miłości” może skraść serca również córkom. Klimatem przypomina nieco „Daisy Jones nad The Six”, ponieważ poznajemy kulisy tworzenia, trwania oraz upadku kultowego zespołu, a historia tworzy się na oczach czytelników.

    Czytałam wiele książek, które łączą dwie osie czasowe - przeszłość i teraźniejszość. Ale to właśnie Lucinda tworzy najbardziej skomplikowane, wielowątkowe opowieści, na których rozwiązanie nie możemy się doczekać, a jednocześnie nie chcemy się rozstawać z ich bohaterami.

    Książki Lucindy to zawsze dobry wybór. Przekonajcie się sami, sięgając po jednotomową powieść - „Ballada o miłości”.



    Share
    Tweet
    Pin
    No komentarze
     
    Zaginiona Siostra Lucinda Riley Siedem Sióstr recenzja

    Wszyscy myśleliśmy, że to już ostatni tom serii "Siedem Sióstr". Sama Lucinda Riley, tak planowała. Rzeczywistość zaskoczyła i ją, ponieważ opisywana historia znacznie się rozrosła. Okazało się, że opowiedzenie jednocześnie losów Merope oraz Pa Salta, jest niemożliwe. W ten sposób "Zaginiona Siostra" stała się przedostatnim tomem, a finał serii, książka poświęcona Pa Saltowi ("Atlas. Historia Pa Salta"), ukaże się już w przyszłym roku.

    Informacja pochodzi z tego filmiku.

    I tak jak Lucinda mówi podczas tego nagrania - "Zaginiona Siostra" nie wyjaśnia jeszcze właściwie niczego. Udziela nam jedynie odpowiedzi na pytanie, kim jest Zaginiona Siostra. Pozostałe kwestie wciąż są owiane tajemnicą i pozostaną takie przez kolejny rok.

    Lucinda Riley uczy nas cierpliwości. ;)

    Edit: (13.06.2021)
    11 czerwca 2021 roku po kilku latach walki z chorobą, Lucinda Riley zmarła. W związku z tym trudno powiedzieć, co z ósmym tomem "Siedmiu Sióstr". Być może Lucinda zdążyła go napisać, może chociaż powstał szkic, który za kilka lat jej syn ukończy i opublikuje. Jak na razie możemy jedynie gdybać.


    Edit: (18.06.2021)
    Wczoraj na Facebooku Wydawnictwa Albatros pojawiła się informacja, że w ciągu miesiąca dowiemy się, czy zostanie wydany ósmy tom "Siedmiu Sióstr". Poniżej treść posta.

    "Z pewnością zastanawiacie się, jakie będą dalsze losy sagi „Siedem Sióstr” i czy zapowiadany na jesień przyszłego roku tom „Atlas: historia Pa Salta” ukaże się zgodnie z planem. 

    Prosimy Was jeszcze o chwilę cierpliwości − obiecujemy, że wszystko wyjaśni się w przeciągu miesiąca. Jak tylko uzyskamy pewne informacje w tej sprawie, natychmiast je Wam przekażemy.😊"

    Edit: (08.07.2021)
    Dzisiaj Wydawnictwo Albatros poinformowało, że premiera ósmego tomu "Siedmiu Sióstr" zaplanowana jest na wiosnę 2023 roku. Książka zostanie dokończona przez syna Lucindy Riley.

    Poniżej treść posta Wydawnictwa Albatros.

    "Drodzy czytelnicy,

    chcieliśmy się z Wami podzielić specjalnym oświadczeniem, przygotowanym przez rodzinę Lucindy Riley:

    Krótko przed publikacją „Zaginionej siostry” Lucinda zapowiedziała ósmą i ostatnią powieść z cyklu „Siedem sióstr”, obiecując czytelnikom, że wreszcie wyjaśni się, kim jest Pa Salt.

    Przed śmiercią Lucinda zdołała napisać kilka kluczowych rozdziałów nowej powieści i stworzyła szczegółową koncepcję całości. Wyraziła też życzenie, by jej najstarszy syn Harry ukończył pracę nad ostatnim tomem serii, gdyby zdarzyło się najgorsze.

    Dziś możemy oficjalnie potwierdzić, że powieść „Atlas. Historia Pa Salta”, której współautorem będzie Harry Whittaker, będzie miała światową premierę wiosną 2023 roku.

    Lucinda i Harry pracowali też wspólnie nad serią książek dla najmłodszych czytelników zatytułowaną „The Guardian Angels”.

    "Mama powierzyła mi serię „Siedem sióstr” i wszystkie związane z nią sekrety, a ja zamierzam dotrzymać danej jej obietnicy i podzielić się nimi z jej wiernymi czytelnikami. Bądźcie spokojni, wiosną 2023 roku, cały świat dowie się, kim był Pa Salt i dlaczego adoptował siostry" – napisał Harry.

    Bardzo chcieliśmy podziękować wszystkim za wiele ciepłych słów, które od Was otrzymaliśmy oraz za to że daliście nam czas na pogodzenie się z tak bolesną stratą."


    Przechodząc już do "Zaginionej Siostry" - w tej części siostry podążają za wskazówką pozostawioną przez prawnika, mając nadzieję, że uda im się dowiedzieć, kto jest siódmą z sióstr, której Pa Saltowi nigdy nie udało się odnaleźć. W poszukiwania są zaangażowane wszystkie siostry. Najpierw Cece z Australii wyrusza do Nowej Zelandii. Później Elektra leci do Toronto, a następnie... Nie będę Wam nic więcej zdradzać. Wiedzcie jedynie, że jest to naprawdę emocjonująca przygoda, siostry po całym świecie szukają jednej z nich, mając za dowód jedynie zdjęcie pierścionka. Czasu jest niewiele, ponieważ wielkimi krokami zbliża się rejs upamiętniający Pa Salta, w rocznicę jego śmieci. A siostry chciałyby, aby w tym dniu, były wszystkie z siedmiu sióstr.

    Czy uda im się spełnić to marzenie? Czy zdążą odnaleźć Zaginioną Siostrę?

    W tym tomie, jak już wspomniałam, akcja rozgrywa się na kilku kontynentach ze względu na akcję poszukiwawczą. Jednak główne wydarzenia rozgrywają się w Irlandii. Przyznam Wam, że Hiszpania i Irlandia to moje priorytety na liście krajów do zwiedzenia, dlatego cieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że to właśnie do jednego z tych państw zabiera nas Lucinda.

    Dzieje się dużo, pojawiają się nowe postacie,  na jaw wychodzą kolejne tajemnice. Miałam wrażenie, że po lekturze siódmego tomu wiem mniej niż wcześniej. Lucinda pozostawiła mnie z ogromem pytań i okazuje się, że ma tak zostać jeszcze przez rok!

    Uwielbiam tę serię za łączenie przeszłości z teraźniejszością. Cenię Lucindę za to, że przekazuje historię w tak ciekawy sposób. Tym razem dowiadujemy się, jak trudna była droga Irlandczyków do powstania republiki. W podręcznikach historia ta by nas zanudziła, a tutaj? Jest fascynująca!

    "Zaginiona Siostra" zdobywa cztery kostki czekolady.


    Zainteresowani tą serią? Przeczytaj więcej o poprzednich tomach:
    "Siedem sióstr" (tom 1)
    "Siostra burzy" (tom 2)
    "Siostra cienia" (tom 3)
    "Siostra perły" (tom 4)
    "Siostra księżyca" (tom 5)
    "Siostra słońca" (tom 6)
    "Zaginiona siostra" (tom 7)
    "Atlas. Historia Pa Salta" (tom 8) - premiera zaplanowana jest na wiosnę 2023 roku.

    Poniżej sprawdzisz, gdzie w najlepszej cenie kupisz "Zaginioną Siostrę".

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
    Share
    Tweet
    Pin
    8 komentarze

     

    Lucinda Riley "Dziewczyna z Neapolu"

    Od pierwszego spotkania z twórczością Lucindy Riley, jestem jej wierną fanką i niecierpliwie wyczekuję kolejnych jej książek. Przeczytałam wszystkie i wciąż mi mało. W powieściach Lucindy Riley można zauważyć pewien schemat, który stał się jej znakiem charakterystycznym. Jest to oczywiście silny wpływ przeszłości na teraźniejszość. U Lucindy bohaterowie odkrywają losy swoich przodków, które oddziałują na ich życie jeszcze wiele lat później. Co więcej - postacie te zabierają nas w podróż nie tylko po świecie, ale i w czasie. Często cofamy się o wiele lat do najdalszych zakątków, aby poznać wyjątkowe historie. Wszystko to jest niezwykle fascynujące i sprawia, że książki tej irlandzkiej pisarki sprzedają się jak świeże bułeczki.

    Sięgając po "Dziewczynę z Neapolu" można bardzo się zdziwić, ponieważ zupełnie nie przypomina wcześniejszych powieści Lucindy. Pierwsza różnica jest taka, że "Dziewczyna z Neapolu" jest jedną spójną historią i nie jest przeplatana opowieściami o życiu przodków głównej bohaterki. U Lucindy zazwyczaj mamy dwie główne postacie, dwie linie czasu, dwie narracje.

    Tym razem jest inaczej. Poznajemy Rossanę, która opowiada w liście swojemu synowi historię jej miłości. Wszystko zaczęło się, kiedy Rossana miała jedenaście lat i podczas skromnego przyjęcia została odkryta przez znajomego śpiewaka operowego. Polecił on rodzinie zapisać Rossanę na lekcje śpiewu, aby szlifować jej niezwykły talent. Dziewczynka zauroczona młodym mężczyzną jeszcze tego samego dnia postanawiła, że kiedyś zostanie on jej mężem.

    Choć w rodzinie się nie przelewa, starszy brat przeznaczył swoje oszczędności na lekcje dla Rossany i w ten sposób w ukryciu przed rodzicami, dziewczynka rozpoczęła naukę śpiewu.

    Jednego nauczyłam się o życiu: nie jest próbą generalną.

    Najważniejsze jest to, że w "Dziewczynie z Neapolu" Lucinda zrezygnowała z równoległej opowieści o losach innej postaci z przeszłości, co przecież jest jej wizytówką. Było to dla mnie zaskoczeniem i przyznam szczerze, że brakowało mi tych przeskoków w czasie, którymi Lucinda potrafiła namieszać czytelnikowi w głowie.

    Lucinda Riley w najnowszej książce pokazuje nam Neapol, Londyn, Paryż i Nowy Jork, ale odniosłam wrażenie, że miejsca te nie grają aż takiej roli, jak w poprzednich książkach Lucindy. Tam były ważnym elementem fabuły, prowadziły do odkryć losów przodków, tutaj są zaledwie tłem.

    Oczywiście mimo zmian, jakie zafundowała nam Riley, jestem oczarowana tą powieścią i spędziłam cały dzień przyklejona do książki, aby poznać zakończenie. Jednocześnie muszę przyznać, że była to moim zdaniem najsłabsza książka Lucindy. Kilka wątków było łatwych do przewidzenia, mimo że dotychczas Riley słynęła z zaskakiwania czytelników niespodziewanymi zwrotami akcji.

    W odbiorze tej książki przeszkadzał mi fakt, że nie polubiłam głównej postaci męskiej. Ale jak to ja, zafascynowana byłam postaciami drugoplanowymi - szczególnie zaciekawiła mnie historia Abi i Luki, mężczyzny, który poczuł powołanie, a kobieta stała się dla niego próbą od Boga.

    Z pewnością "Dziewczyna z Neapolu" jest książką, z którą spędzicie kilka miłych wieczorów i polecam ją, ale fani twórczości Riley mogą być nieco zawiedzeni.

    "Dziewczyna z Neapolu" zdobywa cztery kostki czekolady.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
    Poniżej sprawdzisz, gdzie kupisz recenzowaną książkę w najlepszej cenie.
    Share
    Tweet
    Pin
    3 komentarze

    "Siostra słońca" to szósty tom serii "Siedem sióstr". Pojawiały się głosy, że książki można czytać w dowolnej kolejności, ponieważ wszystkie zaczynają się od tego samego momentu, ale opisują przygody innej z sióstr, ja się z tym nie zgadzam. Możecie sobie sporo "zaspoilerować", jeśli pomieszacie kolejność.

    Tym razem poznajemy bliżej Elektrę, najmłodszą z sióstr. Przyznam szczerze, że obawiałam się spotkania z tą bohaterką. Już w poprzednich tomach, pojawiając się w tle wydarzeń, dała się poznać jako wybuchowa, nieco egoistyczna postać. Bałam się, że nie polubię się z Elektrą, co odbierze mi radość czytania. Na szczęście tak nie było.


    Kiedy poznałam historię tej bohaterki, lepiej ją zrozumiałam. Dowiedziałam się, co motywowało jej dotychczasowe zachowanie. To rzuciło światło na tę postać. Na szczęście Elektry nie da się nie lubić. Owszem, ma wybuchowy charakter, ale kto by nie miał, jeśli wychowywałby się jako najmłodsza z sześciu sióstr. Od dzieciństwa musiała walczyć o uwagę.


    – Jak to jest, że niby mam wszystko, a czuję się tak, jakbym nie miała nic? – spytałam gór.

    Zeskakując z półki, uświadomiłam sobie, że potrzebuję prawdziwego życia i... trochę miłości. Ale gdzie mam tego szukać, to chyba tylko Pan Bóg wie... no, może jeszcze Pa Salt, tam w niebie.

    Wydaje mi się, że tom szósty jest najtrudniejszy. Elektra jest światowej sławy modelką. Swoje cierpienie tuszuje alkoholem i narkotykami. Jest uzależniona i powoli sięga dna. Śmierć ojca pogorszyła jej stan psychiczny. Do tego rzucił ją mężczyzna, którego kochała. Jest źle. Czy Elektra w porę otrzyma pomoc? I najważniejsze: czy ją przyjmie? A może pozwoli sobie stoczyć się na samo dno?

      W tej książce Lucinda Riley poruszyła kilka trudnych tematów. Mówiłam już o uzależnieniach od narkotyków i alkoholu. Mocno wybrzmiewa również wątek rasizmu. Jesteśmy świadkami walki o równe prawa dla osób czarnoskórych. Pojawiają się również dobrze znane nam osoby – Martin Luther King oraz Barack Obama.

    Tym razem autorka zabiera nas w podróż do... Afryki! Wraz z wyjątkowymi bohaterami zwiedzamy to wyjątkowe miejsce i uczymy się, że ten kontynent rządzi się swoimi prawami.

    Zauroczyły mnie barwne opisy bohaterów. Dawno nie widziałam takiej feerii postaci. Ich charaktery są tak szczegółowo opisane, że odniosłam wrażenie, że ja po prostu znam tych ludzi. Charyzmatyczne, pełne pasji, ambicji kobiety i nieco tajemniczy, trochę skryci mężczyźni. Każda z pojawiających się w "Siostrze słońca" osób jest wyjątkowa i nie mówię tego na wyrost.


    Kochanie, "kiedyś" nie istnieje. Jedyny czas, jaki mamy to teraz, w tej minucie, a może ułamku sekundy...


    Jeśli znacie twórczość Lucindy, wiecie czego się spodziewać. Połączenie przeszłości i teraźniejszości. Akcja dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych. Wraz z bohaterami podróżujemy nie tylko w czasie, ale i po świecie. Jak mówiłam, w tym tomie akcja rozgrywa się w Kenii, ale również w Nowym Jorku oraz Anglii.


    Chociaż najbardziej polubiłam się z Mają i Ally, to historia Elektry bardzo mi się podobała. Nie wiem, czy zauroczyła mnie afrykańska egzotyka, czy też nieco wycofane męskie postacie a może właśnie silne charaktery kobiet. Pewnie zadziałało wszystko po trochu. Efekt finalny jest fenomenalny. Od książki trudno się oderwać. A zakończenie? Cóż. Powiem tyle, że nienawidzę czekania na kolejny tom. W ostatniej części będzie się działo, oj będzie.


    "Siostra słońca" zdobywa cztery kostki czekolady.

    Zainteresowani tą serią? Przeczytaj więcej o poprzednich tomach:
    "Siedem sióstr" (tom 1)
    "Siostra burzy" (tom 2)
    "Siostra cienia" (tom 3)
    "Siostra perły" (tom 4)
    "Siostra księżyca" (tom 5)
    "Siostra słońca" (tom 6)
    Teraz czekamy na ostatni, siódmy tom. :)

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
    Poniżej sprawdzisz, gdzie najtaniej kupisz "Siostrę słońca".
    Share
    Tweet
    Pin
    6 komentarze

    Długo wyczekiwałam kolejnej książki Lucindy Riley. Moi stali czytelnicy wiedzą, że jestem miłośniczką twórczości tej autorki. I tym razem Riley nie zawiodła mnie.

    "Pokój motyli" opowiada historię życia siedemdziesięcioletniej Posy. Zaczynając od lat 40 i czasów drugiej wojny światowej, przemieszczamy się w czasie i poznajemy kluczowe momenty, które wywarły piętno na naszej bohaterce.

    Akcja toczy się głównie wokół Domu Admirała w Suffolk, który mając 300 lat, jest świadkiem wielu emocjonujących wydarzeń i skrywa liczne tajemnice. A czytelnik rozdział po rozdziale odkrywa te sekrety.

    Pamiętaj kochanie, że coś, co jednemu wydaje się śmieciem, dla kogoś innego może być cenne jak złoto. Możliwe, że my wszyscy jesteśmy takimi poszukiwaczami (...) Nie dajemy za wygraną, stale mamy nadzieję, że odnajdziemy ten wymykający się, ukryty skarb, który wzbogaci nasze życie, a kiedy odkrywamy czajnik zamiast mieniącego się klejnotu, musimy szukać dalej.

    Znając twórczość Riley, wiemy, czego możemy się spodziewać. Po pierwsze - barwnych postaci. Poznajemy nie tylko Posy, ale wszystkie osoby, które odegrały ważną rolę w jej życiu. Zagłębiamy się w trudności i problemu, jakie przez lata dotykały główną bohaterkę i całą jej rodzinę.

    Po drugie - opisy niezwykłych miejsc. Riley jest specjalistką od tworzenia wyjątkowego klimatu, a to wszystko dzięki szczegółowym opisom budynków, przestrzeni, ubrań, zwyczajów. Autorka sprawia, że w naszej wyobraźni powstaje dokładna wizja miejsca rozgrywanej akcji.

    Po trzecie - przemycanie wiedzy historycznej. Uwielbiam sposób, w jaki Lucinda łączy przeszłość z teraźniejszością, fikcję z rzeczywistością. Fabuła obejmuje czasy wojny, a dzięki pisarce z przyjemnością chłoniemy każdą informację o historii.

    Po czwarte - niezwykłe wątki. Autorka ma ogromny talent i wydaje się, że z łatwością przychodzi jej wymyślanie przygód naszych bohaterów, a są one naprawdę zaskakujące.

    To wszystko sprawia, że czytając książki Lucindy Riley, nie można się nudzić.

    Czym różni się "Pokój motyli" od pozostałych tytułów Riley? Odnoszę wrażenie, że tym razem autorka bardziej skupiła się na jednej postaci, a mniej na jej przodkach. Zazwyczaj u Lucindy poznajemy historię głównej bohaterki, a także jej matki, babki, prababki, praprababki... W "Pokoju motyli" nie sięgamy aż tak daleko przeszłość, bo mamy okazję spotkać jedynie babkę Posy, a akcja nie cofa się dalej niż do 1943 roku.

    "Pokój motyli" obraca się wokół tematyki związanej z botaniką. Dzięki postaci Posy zgłębiamy tajemnice przyrody. Wraz z nią i jej ojcem badamy gatunki motyli, a później jesteśmy świadkami pracy naukowej Posy.

    Mam nadzieję, że nie muszę dłużej namawiać do zapoznania się z twórczością Lucindy Riley. Niecierpliwie wyczekuję premiery każdej kolejnej jej książki, zastanawiając się, gdzie tym razem ta zdolna pisarka nas zabierze i co postanowi nam opowiedzieć.

    "Pokój motyli" zdobywa cztery kostki czekolady.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

    Premiera książki zaplanowana jest na 13 listopada.
    Share
    Tweet
    Pin
    7 komentarze

    "Sekret Heleny" to już kolejna książka Lucindy Riley, jaką miałam okazję przeczytać. Tym razem autorka zabiera nas na wakacje na Cypr. Helena wraz ze swoimi dziećmi przylatuje na wyspę, by odświeżyć nieco dom, który otrzymała w spadku po chrzestnym, a w którym spędziła w młodości niezapomniane lato. Helena musi się spieszyć z odnowieniem pięknej Pandory — bo takie imię nosiła zaniedbana willa, jej mąż oraz najmłodsze dziecko miało dołączyć do nich już za kilka dni, a zaraz potem, Pandora miała wypełnić wesoła gromadka jej przyjaciół.

    W tym małym i pospiesznym remoncie pomaga jej niewidziany od lat przyjaciel — Alexis, Cypryjczyk, z którym przeżyła tutaj piękne chwile lata temu.

    Syn Heleny, Alex, obiecuje sobie, że tego lata  wyciągnie od matki prawdę i dowie się, kim jest jego biologiczny ojciec. Do tej pory jego rodzicielka była bardzo skryta w tej kwestii i nie chciała nic powiedzieć synowi. Trzynastolatek jednak jest gotowy, by poznać swoją historię, a gdy zauważa zakochane spojrzenie Alexis, który obdarowuje Helenę, Alex obawia się, że już wszystko jest jasne. Zbieżność imion nie może być przypadkowa.

    Wszystko wskazuje na to, że to lato będzie przełomowe, a Helena, wracając do Pandory, otworzyła mitologiczną puszkę Pandory, a wszystkie skrywane przez nią sekrety wyjdą na jaw po tylu latach. Jak wpłynie to na dotychczasowe stabilne życie jej rodziny?

    Zastanawiam się, dlaczego ludzie nienawidzą pojawiającej się na ich ciele mapy życia, podczas gdy drzewa, takie jak to, albo spłowiałe obrazy, albo niemal niezamieszkane budynki są sławione właśnie z powodu starości.

    Lucinda Riley nie zaskakuje niczym nowatorskim, nie zmienia nagle struktury swoich książek, do której przyzwyczaiła swoich czytelników. Jak dotychczas najpierw czeka nas wprowadzenie do danej historii, w której przeszłość ma ogromny wpływ na teraźniejszość, a następnie wraz z bohaterami odkrywamy to, co działo się dawniej. W "Sekrecie Heleny" akcja rozgrywa się w 2019 oraz 2006 roku na Cyprze, a następnie Riley zabiera nas do Wilna, jednak nie w tak odległe czasy, jak zazwyczaj. Teraz przeszłość, którą poznajemy, jest dość bliska nam, bo opisywane tajemnice wydarzyły się w latach 90. ubiegłego wieku. Na tle poprzednich książek Lucindy Riley jest to właściwie jedyna cecha, która nieco odróżnia "Sekret Heleny" od innych powieści autorki.

    Biorąc pod uwagę fakt, że akcja głównie rozgrywa się w wakacyjne miesiące na pięknym Cyprze, gdzie nasi bohaterowie poza odkrywaniem przeszłości spędzają czas, kąpiąc się w basenie czy leniuchując na plaży, możemy stwierdzić, że jest to lektura idealna na lato.

    (...) czego nauczyłem się w te wakacje?
    Że są różne rodzaje miłości i że miłość zjawia się w różnej formie i postaci.

    Można na nią zasłużyć, ale nie można za nią zapłacić.
    Można ją dać, ale nigdy nie można jej kupić.
    I kiedy jest prawdziwa, nic jej nie pokona.
    Taka jest miłość.

    Jeśli znacie twórczość Lucindy Riley, wiecie czego się spodziewać — wielowarstwowej historii, rodziny z nieco zaplątanym drzewem genealogicznym, tajemnic i sekretów, co łączy się w naprawdę interesującą fabułę. Ja jestem ogromną fanką tej autorki i każda jej historia przenosi mnie do innego miejsca, uwielbiam to podróżowanie właśnie dzięki powieściom Riley.

    Jako ciekawostkę dodam, że "Sekret Heleny" powstał po tym, jak Lucinda spędziła wakacje nie gdzie indziej jak na Cyprze wraz ze swoją rodziną. Było to dziesięć lat temu. Długi czas zarys historii leżał na dnie szuflady, ale na szczęście Riley postanowiła do niego wrócić.

    "Sekret Heleny" tak jak powiedziałam, polecam szczególnie na lato, ale będzie to dobra lektura w jakimkolwiek terminie, ponieważ twórczość Lucindy Riley cechuje wyjątkowo plastyczne pióro. Nie nudzi nas opisami, a mimo to dobrze wiemy, jak wygląda miejsce akcji i wręcz czujemy jego klimat. Z każdą kolejną książką moja miłość do twórczości Riley rośnie.

    — Często myślę, że życie jest jak podróż koleją — powiedziała nagle mama.
    — Pod jakim względem?
    — Cóż, telepiemy się ku przyszłości i w trakcie tej podróży bywają chwile, kiedy pociąg zatrzymuje się na ładnej stacji. Wolno nam wysiąść i zamówić filiżankę herbaty. (...) I siedzimy tam przez jakiś czas, popijając herbatę, patrząc na malowniczy widok, czując spokój i zadowolenie. Myślę, że są to chwile, które większość istot ludzkich opisałaby jako szczęśliwe. Oczywiście później trzeba wrócić do pociągu i kontynuować podróż, ale nigdy nie zapomina się tych chwil szczęścia, Alexie. I to właśnie one dają nam siłę, żeby stawić czoło przyszłości: wierzymy, że znów nadejdą. I oczywiście nadchodzą.


    "Sekret Heleny" zdobywa cztery kostki czekolady.
    Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
    Share
    Tweet
    Pin
    5 komentarze
    Starsze Posty

    Polecany post

    Bookstagram. Jak zacząć?

    2 października 2018 roku minął rok odkąd prowadzę bookstagrama. Zakładając konto na Instagramie, nie przypuszczałam, że osiągnie ono tak ...

    Wybierz coś dla siebie

    • Kalendarze/dzienniki (4)
    • Kryminał/sensacja/thriller (38)
    • Literatura dla dzieci (2)
    • Literatura fantastyczna (40)
    • Literatura historyczna (14)
    • Literatura kobieca (243)
    • Literatura młodzieżowa (93)
    • Literatura piękna (1)
    • Literatura współczesna (7)
    • Literatura świąteczna (14)
    • Patronat (36)
    • Poezja (4)
    • Reportaż (1)
    • artykuł (14)
    • cytaty (23)
    • hate-love (19)
    • wywiad (4)

    Najpopularniejsze

    • Moje ulubione cytaty z książek (I)
      Ponieważ na moim Instagramie zdjęcia z cytatami są Waszymi ulubionymi postami, postanowiłam podzielić się z Wami jeszcze większą ilości...
    • Fale i echa
      Jej życie jest pełne lęku przed śmiercią. Jego życie jest pełne śmierci. Nina ma 21 lat i studiuje w Warszawie pedagogikę wczes...
    • Córka gliniarza
      Indy wpadła w prawdziwe tarapaty. Strzelanina pod jej księgarnią nie wróży niczego dobrego. Jej pracownik zgubił torbę pełną brylantów,...

    Archiwum

    • ▼  2026 (7)
      • ▼  lipca (2)
        • Fever Dream
        • Miłość na pełny etat
      • ►  czerwca (3)
      • ►  kwietnia (2)
    • ►  2025 (9)
      • ►  listopada (1)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  lutego (3)
    • ►  2024 (27)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (1)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (1)
      • ►  marca (2)
      • ►  lutego (3)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2023 (25)
      • ►  listopada (2)
      • ►  października (2)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (1)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (1)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (2)
    • ►  2022 (42)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (5)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (5)
      • ►  czerwca (2)
      • ►  maja (4)
      • ►  marca (3)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2021 (51)
      • ►  grudnia (9)
      • ►  listopada (4)
      • ►  października (1)
      • ►  września (3)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (3)
      • ►  maja (6)
      • ►  kwietnia (3)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (8)
      • ►  stycznia (5)
    • ►  2020 (71)
      • ►  grudnia (5)
      • ►  listopada (3)
      • ►  października (10)
      • ►  września (12)
      • ►  sierpnia (1)
      • ►  lipca (4)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (2)
      • ►  kwietnia (5)
      • ►  marca (13)
      • ►  lutego (10)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2019 (54)
      • ►  grudnia (1)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (2)
      • ►  sierpnia (6)
      • ►  lipca (7)
      • ►  czerwca (4)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (7)
      • ►  lutego (15)
      • ►  stycznia (1)
    • ►  2018 (85)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (6)
      • ►  października (6)
      • ►  września (9)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (19)
      • ►  czerwca (5)
      • ►  maja (8)
      • ►  kwietnia (8)
      • ►  marca (6)
      • ►  lutego (6)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2017 (65)
      • ►  grudnia (7)
      • ►  listopada (7)
      • ►  października (4)
      • ►  września (5)
      • ►  sierpnia (4)
      • ►  lipca (9)
      • ►  czerwca (8)
      • ►  maja (5)
      • ►  kwietnia (4)
      • ►  marca (4)
      • ►  lutego (4)
      • ►  stycznia (4)
    • ►  2016 (21)
      • ►  grudnia (4)
      • ►  listopada (8)
      • ►  października (9)
    Instagram

    Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates